Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Cage! - Rodzyn


Pierwsza zapowiedź współpracy Marvela i Genndy'ego Tartakovsky'ego, której efektem miał być komiks o Luke'u Cage'u rozgrywający się w latach 70., pojawiła się dziesięć lat temu, jednak nic z tego nie wyniknęło. Sprawa powróciła rok temu w okolicach premiery serialu o wspomnianym bohaterze, a autor Laboratorium Dextera i Samuraia Jacka stworzył czteroczęściową miniserię zgodnie z tym, co na początku planował. W Cage! Tartakovsky stał się więc odpowiedzialny zarówno za scenariusz jak i rysunki, z dodatkową pomocą Stephena DeStefano przy tuszowaniu. 

Historia nie jest szczególnie skomplikowana i prawdę mówiąc, łatwo po lekturze zapomnieć co tak naprawdę się działo przez te cztery numery. Luke spotyka przeróżnych bohaterów, czy to X-Men czy Misty Knight, po drodze walcząc z dawnymi przeciwnikami, ale przede wszystkim z różnymi antropomorficznymi zwierzętami, będącymi na usługach jego głównego przeciwnika w tej historii, Doctora Soosa. Fanów współczesnej wersji Luke'a podejście Tartakovsky'ego do tej postaci może nie do końca zadowolić, gdyż wraca on do jej początków i jego zakorzenienia w nurcie jakim było Blaxploitation. Mamy tu więc wiele klasycznych dla niego elementów, które czasem są pewnym zgrzytem przy lekturze. Wydaje mi się, że Tartakovsky nie myślał o tym przy tworzeniu, lecz rysował to, co jemu przysporzy najwięcej zabawy.

No właśnie, Cage! to komiks, który dla czytelnika tak naprawdę wiele znaczyć nie będzie, chyba że jest się wielkim fanem rysunków Tartakovsky'ego. Wtedy zdarza się tu kilka świetnych kadrów i kompozycji, ale sama fabuła kuleje. Marvel pozwolił mu pobawić się jedną ze swoich marek i myślę, że nie szczególnie kontrolował to, co ten ostatecznie stworzył. Chociaż tyle, że twórca dobrze czuje się w języku komiksu i pojawia się tu kilka dobrych przejść między kadrami, nie są one też przeładowane zbędnym tekstem. Jeżeli chodzi o samą formę, to wyszło naprawdę interesująco.

Komiks przepełniony jest akcją i bezmyślnymi walkami, zdarza się mu być też szczerze zabawnym, choć pod koniec lektury pozostał we mnie ten niedosyt i przeczucie, że gdyby darować sobie powrót do lat 70. i pozwolić zrobić równie szalony, ale inny komiks ze współczesnym Cagem, wyszłoby to o wiele lepiej. Cage! warto mieć w swojej kolekcji jako pewną ciekawostkę, może też żeby podziwiać te kilka interesujących plansz. Nie jest to jednak coś wyjątkowego, na co zapowiadała się ta miniseria, gdy usłyszałem o niej po raz pierwszy. Tuż po lekturze miałem dużo lepsze wrażenia, jednak myślenie o tym komiksie uwypukla jego wady. 

Rodzyn

Cage!
scenariusz i rysunki: Genndy Tartakovsky
zawiera: Cage! #1-4
liczba stron: 120
cena: $14,99





Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.