Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Deadpool: Deadpool się żeni - Dominik Nowicki

Deadpool się żeni! Ale to dopiero początek kłopotów. Najwyraźniej nawet udane wesele i miesiąc miodowy w Japonii nie mogą sprawić, że przeszłość przestanie prześladować Wade’a Wilsona. Jak więc prezentuje się ten szósty, najnowszy tom przygód Pyskatego Najemnika?



Deadpool! Deadpool się żeni! Deadpool! Deadpool się żeni! I z tej oto okazji dostajemy kolejny tom przygód Pyskatego Najemnika, który niestety kręcił się będzie wokół jego ślubu. Ale może nie będę uprzedzał faktów. 

Przyznam szczerze, że tego się nie spodziewałem, ale męczyłem się z ostatnim tomem Deadpoola przez jakiś miesiąc. Główną bolączką „Daedpool się żeni” jest fakt, że komiks składa się z wielu pomniejszych historyjek powiązanych tematycznie ze ślubem Wade’a. Niestety brak większej fabuły sprawia, że po zakończeniu każdej z nich odechciewa się czytania dalszej części tomu. Wynika to z tego, że większość z nich to najzwyczajniejsza w świecie nieśmieszna słabizna. Cóż, taki efekt otrzymujemy, kiedy Marvel postanawia zrobić jubileuszowy numer. Gagi nie bawią, sensu w nich za wiele nie ma i tak naprawdę tylko niektóre z nich można uznać za przyzwoite, które i tak w otoczeniu szajsu nie sprawiają przyjemności. 

Dopiero w połowie komiksu wróciła mi jakakolwiek chęć zapoznania się z dalszą częścią. Składa się ona z trzech zeszytów: miesiąca miodowego Daedpoola, podróży w czasie i walki z Hitlerem oraz wyjaśnienia runu Waya. Pierwsza z nich to zwykły przeciętniak, aczkolwiek to już oznacza, że znacznie podbija poziom całego tomu. Druga wypada trochę lepiej, ale nadal jest to komiks do zapomnienia. Dopiero ostatnia z nich, będąca Annualem pisanym przez Bena Ackera i Bena Blackera daje radę. To bardzo przyjemna meta opowieść tłumacząca zachowanie Deadpoola podczas runu Daniela Waya. Luźna i zabawna historia, która idealnie pasuje do klimatu Pyskatego Najemnika. I szkoda, że to nie od niej zaczyna się tom, ponieważ to jego najjaśniejszy element. Zwłaszcza, że gdybym nie musiał recenzować komiksu, to na pewno bym do niej nie dotarł. Myślę że w odwrotnej kolejności moje wrażenia z lektury byłyby znacznie lepsze. 

O rysunkach jest ciężej coś powiedzieć, ponieważ dostajemy tutaj całą plejadę artystów. Dominuje przede wszystkim styl kreskówkowy. Taka standardowa robota, za którą ciężko ganić, ale także nie ma za co chwalić. Jedyne pochwały należą się Scottowi Koblishowi za kolejną próbkę prac stylizowanych na starsze komiksy. Czytając poprzednie tomy wiecie czego się spodziewać. 

Tak więc czy warto kupować „Deadpool się żeni”? Nie. To słaby komiks, którego nie ratuje nawet całkiem przyjemna historia z końca. To tak naprawdę zbieranina mało śmiesznych krótkich historyjek, które nużą czytelnika. Tom tylko dla zagorzałych fanów Deadpoola, którzy i tak kupili go przed przeczytaniem jakiejkolwiek recenzji. Reszta niech trzyma się od niego z daleka. 

Dominik "Undercik" Nowicki

Scenariusz: Gerry Duggan, Joe Kelly, Fabian Nicieza, Brian Posehn, Mark Waid, Daniel Way
Rysunek: Scott Koblish, Evan Shaner
Tłumaczenie: Oskar Rogowski
Wydawnictwo: Egmont
Tytuł oryginalny: Deadpool: Wedding of Deadpool
Wydawca oryginalny: Marvel Comics
Rok wydania oryginału: 2014
Liczba stron: 168
Format: 165x255 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Druk: kolor
ISBN-13: 9788328119314
Cena z okładki: 39,99 zł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.




Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.