Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Uncanny Avengers: Czas na Ragnarok - Krzysiek "Krzycer" Ceran

Recenzując Bliźnięta Apokalipsy, poprzedni tom Uncanny Avengers, stwierdziłem, że to najlepszy rozdział tej serii. Lektura Czas na Ragnarok utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Lepiej już było...


Recenzując Bliźnięta Apokalipsy, poprzedni tom Uncanny Avengers, stwierdziłem, że to najlepszy rozdział tej serii. Lektura Czas na Ragnarok utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Lepiej już było. 

Jest to o tyle rozczarowujące, że Czas na Ragnarok jest bezpośrednią kontynuacją tamtego albumu. Podzieleni członkowie Drużyny Jedności kontynuują starcie z najnowszymi Jeźdźcami Apokalipsy i Bliźniętami. W kilku wątkach mamy tu dosłownie następne rundy walk, które zaczęły się w tamtym tomie. I jako komiks akcji Czas na Ragnarok sprawdza się całkiem nieźle, niektóre walki są znakomite. Natomiast w szerszej perspektywie… autor przestrzelił. 

Przestrzelił, bo dzieją się tu rzeczy wielkie – zbyt wielkie. Bohaterowie nie tylko przegrywają, ale i brutalnie giną. W takiej liczbie, że zawieszenie niewiary żadnego czytelnika tego nie wytrzyma – w pewnym momencie staje się oczywiste, że w dalszej perspektywie zobaczymy jakieś odkręcanie tego wszystkiego. Zakończenie tomu tylko to potwierdza. 

I teraz tak – to mogłoby działać. Jeśli historia wpływa na postać, to nawet, jeśli nie ma konsekwencji dla świata, wciąż ma znaczenie. Wciąż przydarzyła się postaci, o której czytamy, była dla niej ważna. Ale tutaj… Nagromadzenie katastrof jest zbyt wielkie. Jest ich zbyt wiele, następują zbyt często po sobie i są zbyt tragiczne w skutkach. Czytelnik nie ma czasu przyswoić poprzedniego ciosu, a już pada kolejny. W rezultacie ogarnia go znieczulenie. Mnie dopadło gdzieś w połowie albumu i nie puściło już aż do końca – choć nadal doceniałem fajne walki. 

Wróćmy do podziału postaci z poprzedniego tomu. Mutanci i Thor poszli w jedną stronę, "prawdziwi" Avengers i Havok – w drugą. Dla mnie jako fana X-Men ten album jest dość przykry, bo mutanci są tu workami do bicia. Jedynymi postaciami, które dobrze się tu prezentują, są "prawdziwi" Avengers. Abstrahując od mojej urażonej dumy fana, tak naprawdę ponad połowa drużyny zostaje zepchnięta na dalszy plan lub po prostu wypisana z komiksu. Jeśli jesteście fanami Kapitana Ameryki i Thora – oni grają pierwsze skrzypce i dostają wspaniałe sceny. Reszta postaci… nie bardzo. 

Wróćmy do oceniania Czas na Ragnarok jako komiksu akcji. Jak pisałem – niektóre starcia są znakomite. Thor kontra Uriel to coś wspaniałego. Inne są nieco kuriozalne – Sentry ma problemy, by dopaść Wasp, a żeby w to uwierzyć czytelnik musi zapomnieć o różnych mocach i zdolnościach, jakimi Sentry dysponował we wcześniejszych komiksach. Jeszcze inne są po prostu kiepskie lub zarżnięte przez rysunki, bo np. Grim Reaper atakuje Rogue, która jest obrócona do niego przodem, ale na następnym rysunku wbija jej kosę w plecy. Co zaszło pomiędzy kadrami? A cholera wie, ale tak jest brutalniej i bardziej "ekstremalnie". 

Skoro o rysunkach mowa – ponownie mamy do czynienia z albumem, do którego wciśnięto zeszyty autorstwa różnych rysowników. I o ile Larroca i McNiven jeszcze jakoś do siebie pasują, o tyle Acuña jest z kompletnie innej bajki. Te zmiany prowadzą również do pewnych nieścisłości, bo np. rysowany przez Acuñę Thor jest po pierwszej rundzie starcia z Sentrym goły do pasa, po czym u McNivena pojawia się w pełnej, nienaruszonej walką zbroi. 

To już jest czepianie się detali. Głównym problemem – bardzo zresztą subiektywnym w odbiorze – jest to walenie czytelnika po głowie coraz większymi, ważniejszymi i jeszcze bardziej katastrofalnymi w skutkach scenami. Może na was ten zabieg wywrze odpowiednie wrażenie i w trakcie lektury będziecie coraz bardziej nakręceni. Ja byłem tylko coraz bardziej znużony. 

Ale i tak – walka Thora z Urielem była wyborna. 

3,5/5


Krzysiek "Krzycer" Ceran
 
Uncanny Avengers: Czas na Ragnarok 
Scenariusz: Rick Remender 
Rysunki: Salvador Larroca, Daniel Acuña i Steve McNiven 
Wydawnictwo: Egmont
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Liczba stron: 132
Format: 165x255 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Data wydania: luty 2017
Sugerowana cena detaliczna: 39,90 zł



Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.