Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja filmu "Avengers: Czas Ultrona" - Krzysiek "Krzycer" Ceran

Trzy lata temu pierwsza część "Avengers" porwała widzów, zarabiając – w przybliżeniu – wszystkie pieniądze świata. Ja również dałem się porwać, choć dziś oceniam tamten film dużo gorzej. "Avengers: Age of Ultron" mnie nie porwał – a mimo to skłaniam się ku temu, że jest to lepszy film.

aoubanner.jpg

Recenzja filmu "Avengers: Czas Ultrona" - Krzysiek "Krzycer" Ceran

Trzy lata temu pierwsza część "Avengers" porwała widzów, zarabiając – w przybliżeniu – wszystkie pieniądze świata. Ja również dałem się porwać, choć dziś oceniam tamten film dużo gorzej. "Avengers: Age of Ultron" mnie nie porwał – a mimo to skłaniam się ku temu, że jest to lepszy film.


Poniższa recenzja może zawierać śladowe ilości spojlerów i orzechów arachidowych.

 

"Avengers" oceniam dziś dużo gorzej, bo o ile siedząc na sali kinowej dałem się ponieść ferii efektów specjalnych i dowcipnych odzywek, o tyle poza nią, analizując film, przekonałem się, że nie ma tam prawie nic ponad to. Lokiego fajnie się oglądało, ale jego plany nie miały sensu. Chitauri byli śmiechu wartymi przeciwnikami realizującymi jakąś niewytłumaczalną strategię strzelania do nowojorskich taksówek. Bohaterowie zostali wprowadzeni, ich relacje zostały przedstawione – i przez resztę filmu nic się z nimi nie działo. Tony Stark odkrył w sobie umiejętność działania w zespole i gotowość do poświęceń. To był cały, skumulowany rozwój wszystkich bohaterów pierwszego filmu.

 

Do tego niektóre dowcipne odzywki były strasznie wymuszone.

 

Tyle "Avengers".

 

aou5.jpg

 

W porównaniu z pierwszą częścią, "Age of Ultron" jest wypełniony treścią. Oferuje nie tylko więcej postaci, ale i więcej znaczących i dynamicznych, ewoluujących relacji między nimi. Większość postaci, które nieco gubiły się w poprzednim filmie (Hulk, Banner i Black Widow), lub przepadły całkowicie (Hawkeye), spędza tym razem sporo czasu na pierwszym planie, a ich charaktery zostają pogłębione. Nowe postaci – Quicksilver, Scarlet Witch i Vision – zostają zgrabnie przedstawione, a każda z nich musi pokonać swoją własną drogę zanim zostanie bohaterem. Doceniam to – nawet jeśli z uwagi na mnogość postaci i obfitość wątków w filmie, drogi te okazują się krótkimi ścieżkami.

 

Jest to również film ciekawszy wizualnie. Whedon mówił o bohaterach pierwszego filmu, że ich mocą są "różne odmiany uderzania pięścią", i że włączenie Quicksilvera i Scarlet Witch do grupy pozwoli zróżnicować sceny walk. Cóż dodać – prawda, tak właśnie jest.

Jest to wreszcie film z Ultronem, jak można się domyślać po tytule. Specjalnie piszę "z Ultronem", a nie "o Ultronie". Podobnie jak Lokiego, Ultrona fajnie się ogląda. Jeśli mielibyśmy porównywać Lokiego z "Avengers" (i wyłącznie stamtąd; zapomnijmy na moment o obu „Thorach”) i Ultrona, wydaje mi się, że Ultron jest nieco lepiej napisany, jest bardziej złożoną postacią, a jego plany mają więcej sensu. Ale tylko nieco lepiej, nieco bardziej i nieco więcej.

 

aou1.jpg

 

Rzecz w tym – i jest to kluczowa sprawa, przez którą mam taki problem z oceną tego filmu – że każda z wyżej wymienionych zalet „Age of Ultron” jest jednocześnie jego wadą. 

 

Mamy więcej postaci i relacji między nimi – ale na wszystko nie ma miejsca. Poprzednim razem Hawkeye trafił na zaplecze, tym razem najmniej w filmie jest Thora. Ale to Tony Stark wypada najbladziej. Może to kwestia braku pomysłów Whedona-scenarzysty, a może to dlatego, że to już piąty film z Tonym w roli głównej, ale z "Age of Ultron" nie dowiemy się o nim niczego nowego. I o ile Thora jest po prostu stosunkowo mało, o tyle w wypadku Tony’ego jest to dość paradoksalne, bo jest na ekranie niemal bez przerwy.

 

Nierówno wypada również rola "Age of Ultron" jako kolejnego odcinka kinowego serialu jakim jest MCU. Z jednej strony widzimy wyraźne różnice między bohaterami, podziały, które z pewnością powrócą w "Captain America: Civil War", i to wypada dobrze. Z drugiej strony, Thor znika na pewien czas, i wszystko, co w tym czasie robi, jest dziwaczną, nie dość dobrze wyjaśnioną zapowiedzą "Infinity War", która praktycznie nie ma wpływu na fabułę "Age of Ultron" i film mógłby się bez niej obejść.

 

aou4.jpg

 

I tak, wizualnie jest ciekawiej dzięki mocom Quicksilvera i Scarlet Witch. Ale to nie zmienia tego, że kiedy przychodzi co do czego, Avengers walczą z bandą komputerowo wygenerowanych marionetek Ultrona, co jest powtórką walki z Chitauri. I to słabszą. W "Avengers" było kilka imponujących sekwencji, pozwalających przyjrzeć się postaciom w akcji, i choć choreografia walk niczym się tam nie wyróżniała (gdzie jej do "Winter Soldiera" czy serialowego "Daredevila"), przynajmniej można było ją pooglądać. Walki w "Age of Ultron" bardzo często pokazywane są wyłącznie króciutkimi ujęciami, poszatkowanymi chaotycznym montażem, przez który czasami nie byłem pewien, co się dzieje. A nawet, kiedy wiedziałem, co się dzieje – nie mogłem się niczemu przyjrzeć. Zamiast wciągnąć się w akcję i podziwiać wyczyny bohaterów, zaczynałem niecierpliwie czekać, aż te fajerwerki się skończą.

 

Jednocześnie uczciwie przyznaję, że są tam również udane sekwencje i parę widowiskowych popisów, przy których bawiłem się dobrze. Ogólnie jednak, akcję w tym – było nie było – filmie akcji oceniam negatywnie. Nie pomagają również efekty komputerowe, w których – ponownie, bo to mój zarzut do "Avengers" i "Iron Manów" – zarówno zbroje Iron Mana jak i Hulk zdają się nie mieć masy. Znana ze zwiastuna sekwencja z lecącym przy ścianie wieżowca Hulkbusterem okładanym przez trzymającego się go Hulka jest sztandarowym przykładem tego, że grawitacji i paru innych praw fizyki w tym filmie po prostu nie ma. Ale i to nie przeszkadzało mi tak bardzo, jak spektakularny brak konsekwencji, jakim jest to, że Iron Mana jak zwykle kule się nie imają, ale zbudowane przy pomocy tej samej technologii drony Ultrona padają od strzałów z pistoletu. Choć jedyną widoczną różnicą jest to, że wewnątrz zbroi siedzi człowiek. Trudno mi opisać, jak bardzo to przeczy logice.

 

Skoro już jestem przy braku konsekwencji: Hawkeye został zabawnie wpisany w rolę "zwykłego faceta w otoczeniu bogów". Widzimy, ile go kosztuje udział w starciach tytanów, jak bardzo "facet z łukiem" jest nie na miejscu obok Thora i Hulka. I fajnie, tylko nawet, jeśli uznamy, że serum superżołnierza jest w filmowej rzeczywistości tak cudowne, że katapultuje Kapitana Amerykę na poziom Thora i Hulka, to wciąż pozostawia Black Widow, równie jak Hawkeye normalną i pozbawioną nadludzkich mocy. Film zdaje się tego nie zauważać.

 

aou2.jpg

 

Dalej: nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Quicksilver został zmarnowany, a w potyczce Marvela z Foxem ta druga wytwórnia jest górą. Może Quicksilver był tylko w jednej sekwencji "X-Men: Days of Future Past", ale była to spektakularna sekwencja. Tymczasem w "Age of Ultron"Quicksilver jest obecny przez cały film, ale poza jedną sceną nie popisuje się swoją prędkością w podobnym stopniu. Mam też pewien problem z oceną tego, jak szybki on właściwie jest – jaki jest limit jego prędkości. Mam wrażenie, że swoją prędkością mógł rozwiązać parę problemów, których nie rozwiązał – a film nie przekonał mnie, że jednak nie mógłby. Jestem pewien, że Quicksilver-mutant z DOFP mógłby – i właśnie dlatego był w tamtym filmie tylko w jednej scenie. W przeciwnym wypadku reszta bohaterów nie miałaby nic do roboty.

 

Oczywiście, ustalenie, jaki jest limit mocy Quicksilvera to pestka w porównaniu ze zrozumieniem, jakie właściwie są moce Scarlet Witch. Zgodnie z duchem komiksów, niby mamy powiedziane, co ona właściwie potrafi, ale kiedy przychodzi co do czego, jej działania jakoś nie chcą pasować do poprzednio podanej definicji. A to i tak drobiazg w porównaniu z Visionem, którego moce w ogóle nie zostają omówione. Czytelnik komiksów pewnie się uśmiechnie, widząc je w działaniu, ale pozbawiony komiksowej wiedzy widz może być zdezorientowany.

 

Wracając na moment do Ultrona: podobało mi się, że niektóre jego cechy są zasygnalizowane, ale film nie skupia się na nich, nie wyjaśnia ich w łopatologiczny sposób. To było miłe. Nie podobało mi się za to to, że jego motywacje w zasadzie nie wykraczają poza bycie złym robotem, bo przecież zbuntowane sztuczne inteligencje zawsze tak robią. Kompleks Edypa, jaki komiksowy Ultron ma względem Hanka Pyma, w filmie (przeniesiony na Starka) gra dużo mniejszą rolę. Postać ma pewną głębię – można ją znaleźć w niektórych reakcjach Ultrona, w jego interakcjach z innymi postaciami – ale nie ma ona przełożenia na jego działania, jego rolę jako głównego przeciwnika bohaterów. W tej roli jest po prostu "tym złym do pokonania" i niczym więcej.

 

aou3.jpg

 

Przy okazji sztucznych inteligencji: "Age of Ultron" raczy nas kilkoma wizualizacjami cyberprzestrzeni. Są koszmarnie łopatologiczne (rzędy sześcianów, ścierające się kolory, etc.) i wolałbym, gdyby ich nie było. Jeszcze głupsze są hologramy przedstawiające budowę sztucznej inteligencji – a najgorsze jest udawanie, że rzut oka na taki hologram pozwala bohaterom wyciągać wnioski i analizować szczegóły tychże programów. To są drobne głupotki, ale ich kumulacja mnie drażniła. A skoro jestem przy takich drobiazgach, które może mógłbym zignorować, gdybym nie natykał się na nie co chwilę – Bruce Banner, spec od promieniowania gamma, jest w tym filmie – jest w tym filmie – właściwie nie wiem kim on jest. Neurologiem od sztucznych inteligencji? Nie jestem pewien. W każdym razie naukowe działania, które podejmuje, wydają się niesamowicie odległe od jego specjalizacji.

 

To, o czym pisałem w poprzednim akapicie, to detale, na które można machnąć ręką. Niestety, detalami nie są braki scenariusza, których nie potrafię uzasadnić tak, jak robiłem to wcześniej – "brakiem miejsca", bo "film i tak jest przeładowany wątkami", itp. itd. Whedon wyrobił sobie renomę jako twórca wykręcający klisze, sięgający po wyświechtane schematy fabularne po to, by zrobić z nimi coś zaskakującego. Niestety, wyrobiwszy sobie taką renomę, teraz jest przewidywalny w swojej potrzebie zaskakiwania. Jest w "Age of Ultron" wydarzenie, które jest sygnalizowane tak jasno, tak często i tak dobitnie, że byłbym nim zaskoczony tylko, gdyby naprawdę do niego doszło. "Niespodzianka" – nie dochodzi do niego, te oczywiste sygnały były zmyłką. Niestety, były boleśnie oczywistą zmyłką. I wreszcie, jest w filmie scena z dialogami tak głupimi, że aż nie mogłem w to uwierzyć. Scena wpisana jest w ogólnie całkiem udany wątek, a zawiera kwestie jakby wzięte z zupełnie innego filmu. Żeby nie zdradzać zbyt wiele: w filmie o superbohaterach walczących ze złowrogim robotem znalazła się rozmowa, w której pojawia się założenie, że kobieta może być spełniona tylko jeśli będzie miała dzieci, oraz zbitka słów którą można odczytać jako stwierdzenie, że kobieta niemogąca mieć dzieci jest potworem. Od razu nadmienię: nie taka jest intencja wypowiedzi, technicznie rzecz biorąc nie do końca takie słowa zostają wypowiedziane – ale tak to brzmi. Tak czy inaczej, byłem pod wrażeniem tego, jak spektakularnie ta scena została schrzaniona. 

 

I jak ja mam ocenić "Age of Ultron"? Podoba mi się to, jak skupia się na swoich bohaterach. Nie podoba mi się to, jak wielu spycha na bok – jednocześnie wciskając ich do filmu więcej, niż potrzeba, tylko po to, by zaliczyli choćby mikroskopijny występ (co tyczy się zarówno bohaterów jak i łotrów). Podoba mi się, jak moce Quicksilvera i Scarlet Witch wpływają na przedstawianie walk. Nie podoba mi się wykonanie tychże walk. Podoba mi się Ultron, nie podobają mi się jego motywacje. I tak dalej, i tak dalej. Wahadełko wychyla się raz w tę, raz we w tę. Każdy plus ma swój minus – ale przecież nie oceniam filmu na "zero". Wady – pomimo tego, że dostrzegam ich bardzo wiele – ostatecznie nie przeważają nad zaletami.

 

Przede wszystkim doceniam "Age of Ultron" za ambicje. Nawet, jeśli nie są to wygórowane ambicje. Jest to film pełen wad, jego twórcy potykają się na każdym kroku – ale to dlatego, że próbują zrobić dużo więcej, niż poprzednim razem. Prawdopodobnie nawet za dużo. Mimo to – jestem im za to wdzięczny. Tym razem wydaje mi się, że jeśli w przyszłości moja ocena tego filmu się zmieni, to na lepsze.

 

Autor: Krzysiek "Krzycer" Ceran

 

aouposterpl.jpg

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.