Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja filmu "Wielka Szóstka" - Undercik

Filmy animowane Disneya rządzą się swoimi prawami, które już na starcie trzeba zaakceptować. Nie oszukujmy się, skierowane są one do młodszej widowni, która potrafi wybaczyć więcej. Nie oznacza to jednak, że proces twórczy jest łatwiejszy. Co to, to nie. Trzeba dokładnie przemyśleć koncept, aby nadawał się dla dzieci. Jednak aby osiągnąć sukces, film musi sprawić aby dorośli nie mieli poczucia straconego czasu. To oni przecież zabierają dzieci. 

bh6banner.jpg
Filmy animowane Disneya rządzą się swoimi prawami, które już na starcie trzeba zaakceptować. Nie oszukujmy się, skierowane są one do młodszej widowni, która potrafi wybaczyć więcej. Nie oznacza to jednak, że proces twórczy jest łatwiejszy. Co to, to nie. Trzeba dokładnie przemyśleć koncept, aby nadawał się dla dzieci. Jednak aby osiągnąć sukces, film musi sprawić aby dorośli nie mieli poczucia straconego czasu. To oni przecież zabierają dzieci. 

"Wielka Szóstka" wywiązuje się z tego zadania bardzo dobrze. Może nie jest to poziom najlepszych dzieł Pixara, ale mimo to wszystko znakomicie do siebie pasuje i w swojej stylistyce wypada bardzo dobrze. Zresztą już na starcie trzeba pochwalić film za niesamowite przedstawienie świata. Niby na San Diego Comic Con twórcy się przechwalali jak to genialnie stworzyli miasto, ale dzieliłem te informacje co najmniej na pół. Po wyjściu z kina wiem, że nie przesadzali. Udało się stworzyć naprawdę unikalną lokację i pokazać, że nie jest to kolejne losowe miasto, jak wygląda to niestety w większości animowanych produkcji. Połączenie Tokio i San Francisco było strzałem w dziesiątkę, gdyż twórcy umiejętnie wykorzystują architekturę obydwu miast, tworząc coś wyjątkowego. To chyba najmocniejsza strona tego filmu, co cieszy, ponieważ widać, że twórcy przykładają wagę do szczegółów. Widać to także po Baymaxie – robocie stworzonym przez brata głównego bohatera. Do samej kreacji postaci jeszcze wrócę, ale teraz wspomnę o tym, że jego ruchy są pokazane tak, że widz wierzy, że ma przed oczami maszynę. Szczególnie, że na początku widzimy jego wersję beta. To chyba najlepiej obrazuje dobre zaplanowanie poruszania się postaci, szczególnie w momencie próby ominięcia zwykłego stołka. Wow. Później ta "robotyczność" ruchów trochę zanika, ale można to usprawiedliwić fabułą – Baymax po prostu uczy się z biegiem czasu.

bighero6a.jpg

Duże pochwały należą się także za wybranie tematyki filmu. Nie chodzi mi tutaj o superhero, będaće bardziej gatunkiem niż tematyką. Głównym motywem jest radzenie sobie ze śmiercią bliskiej osoby. Tego się nie spodziewałem. Owszem, zgon Tadashiego był zapowiadany w materiałach promujących (ba, nawet sądziłem, że akcja filmu zacznie się już po jego odejściu), ale nie myślałem, że twórcy zrobią z tego główną oś fabuły. Nigdy nie widziałem filmu animowanego skierowanego dla dzieci, który w tak dużym stopniu skupiałby się na podejściu do śmierci bliskiej osoby. Tylko nie piszcie mi zaraz: "To ty nie widziałeś "Króla Lwa"?", ponieważ widziałem. "Lion King" wykorzystuje to tylko jako element scenariusza, a samo radzenie sobie ze zgonem schodzi na drugi plan, głównie dzięki "Hakuna Matata". Od razu po stracie ojca film mówi nic się nie stało i rusza dalej. W "Wielkiej Szóstce" główny bohater – Hiro – naprawdę przeżywa śmierć brata i przez cały czas próbuje sobie z tym poradzić. Do tej pory jestem zaskoczony z obrania takiego kursu przez film. 

Jeżeli zaś chodzi o wątek superbohaterski, to film nie odkrywa gatunku na nowo. Dostajemy kolejną origin story i zdecydowanie nie jest to najmocniejsza strona historii. Oczywiście nie jest szokiem, że lubię superhero, więc specjalnie mi to nie przeszkadzało, ale niektórzy mogą już mieć przesyt oglądania początków herosów. Tylko nie zrozumcie mnie źle, to nie wypada kiepsko, to korzystanie z ogranych motywów, które w dobie boomu na superbohaterów w kinie, jest już chlebem powszednim. Sam scenariusz jest skonstruowany dobrze. Zwroty akcji są raczej do przewidzenia, ale niektórzy mogą być zaskoczeni z niektórych rozwiązań fabularnych.

bighero6b.jpg

Brakuje też trochę skupienia się na postaciach. Drugoplanowi bohaterowie dostają zestaw cech charakterów, przedstawionych na początku filmu, ale na dobrą sprawę nie ma czasu ich poznać. Mówię tu także o połowie składu tytułowej drużyny. Więcej miejsca dostają tylko Hiro, Baymax, Fred i Tadashi. W tym miejscu nie mogę nic zarzucić. Każdy z tej czwórki jest bardzo dobrze pokazany. Hiro to nie tylko główna oś fabuły, ale także nośnik dla widza. Oprócz tego dostaje masę rożnych cech, zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Potrafi również zyskać sympatię widza. Spełnia wszystkie wymogi na dobrego głównego bohatera. Mimo to, każdą scenę z nim kradnie Baymax. Robot mający być osobistą opieką medyczną Hiro, został niesamowicie wykreowany. Jego rola nie ogranicza się do bycia tylko bardzo dobrym comic reliefem. Z daleka widać, że to robot, co jest dobrze pokazane nie tylko scenariuszem ale także animacją. Tym co najbardziej udało się twórcom, to to, że czuć od niego ciepło i troskę. Nie jestem już małym dzieckiem i nie wiem jakie miałbym odczucia, ale teraz po prostu pokochałem Baymaxa. To kolejny z mocnych punktów i najlepsza postać tego filmu. Wspominałem też o Tadashim i Fredzie – dwójka jest lepiej przedstawiona od reszty, ale to tylko dlatego, że dostaje więcej czasu na ekranie. Dzięki temu możemy poznać ich głębiej niż resztę bohaterów. 

Jeszcze krótko o dubbingu. Jest dobrze. Głosy pasują to postaci, a sami aktorzy wywiązali się dobrze ze swoich zadań. Najlepiej wypadł Zbigniew Zamachowski jako Baymax, głównie dzięki temu, że miał najlepsza okazję do popisania się i to wykorzystał.

Co tu dużo mówić. Nie jest to może obowiązkowy seans dla fanów komiksów, szczególnie, że oryginalne postacie nie wystąpiły w więcej niż 20 zeszytach. Nie wymyśla też na nowo gatunku. Nie zmienia to jednak faktu, że"Wielka Szóstka" to naprawdę przyjemny film i warto udać się do kina. Zwłaszcza jeśli możecie zabrać dzieci/młodsze rodzeństwo. 

PS Zostańcie po napisach.

Autor: Dominik "Undercik" Nowicki

wielkaszostkaplakat.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.