Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja filmu "Niesamowity Spider-Man 2" - Krzycer

Pisząc o "Amazing Spider-Man 2", nie mogę nie zacząć od poprzedniej części. Miałem z nią problem. Obsada bardzo mi się podobała; to, jak napisano Petera Parkera i Spider-Mana – również. Z drugiej strony był to niezwykle wtórny film – wtórny wobec pierwszego "Spider-Mana" Sama Raimiego, wtórny wobec całego mnóstwa filmów akcji.

tasm2a.jpg


Recenzja filmu "Niesamowity Spider-Man 2" - Krzycer


Pisząc o "Amazing Spider-Man 2", nie mogę nie zacząć od poprzedniej części. Miałem z nią problem. Obsada bardzo mi się podobała; to, jak napisano Petera Parkera i Spider-Mana – również. Z drugiej strony był to niezwykle wtórny film – wtórny wobec pierwszego "Spider-Mana" Sama Raimiego, wtórny wobec całego mnóstwa filmów akcji. Myślałby kto, że wymiana Goblina i MJ na Lizarda i Gwen Stacy pociągnie za sobą rewolucyjne zmiany, ale nie. Nawet, gdy ASM robił coś inaczej – takie rzeczy, jak tajemnice związane z rodzicami Petera, czy to, że Parker nie łapie zabójcy wujka Bena – ostatecznie nic z tego dla filmu i dla postaci nie wynikało.

"Jaki w takim razie jest "Amazing Spider-Man 2"? Jednym słowem: lepszy. Całe szczęście.

tasm2b.jpg

Ma wszystkie zalety poprzednika – bardzo dobrą obsadę, znakomicie czującą się w swoich rolach. Ma fajnego Petera Parkera/Spider-Mana. Andrew Garfield i Emma Strone mają fantastyczną chemię, aż iskrzy między nimi na ekranie. To zresztą może być cecha samego Garfielda, który nawet z krótkiej wspólnej sceny Petera i Harry’ego wyciska tyle, że można uwierzyć w ich przyjaźń (choć scenariusz nie bardzo na to pozwala).
Ma również Gwen Stacy, która nawet bardziej niż w poprzedniej części nie daje się sprowadzić do roli damy w opałach – aktywnie bierze udział w akcji i ma swój udział w starciu Spider-Mana z Electro.

ASM2 ma również zalety, których brakowało poprzednikowi. Ma fajną, wpadającą w ucho muzykę - przede wszystkim bardzo przyjemny główny motyw i fantastyczną ścieżkę towarzyszącą występom Electro. Ma niezłego przeciwnika w osobie Harry’ego. Młody Osborn ma w tej odsłonie dużo lepszą motywację niż w filmach Raimiego. Electro jest daleki od swojego komiksowego oryginału, ale też ma swój urok. 
Poza wszystkim, jest to niesamowicie komiksowy film. Docenienie tej zalety wymaga zaakceptowania stylistyki filmu, bardzo zbliżonej do niektórych gier komputerowych. Nikt nie próbuje udawać, że coś tu się dzieje naprawdę, starcia Pająka z Electro czy Rhino to w 100% wytwór komputera. Ale gdy już się to zaakceptuje, to ogląda się je jak komiksowe kadry. Zwłaszcza, że akcja co chwila zostaje zatrzymana na stopklatce. A że stopklatki są długie, to naprawdę można się przyjrzeć detalom. Parę razy daje to świetny efekt – tak jak podczas ratowania ludzi na Times Square. Tamta stopklatka tak mi się spodobała, że postanowiłem wybaczyć filmowi wszystkie niedociągnięcia. Niestety, nie wytrwałem w tym postanowieniu do końca filmu.

tasm2d.jpg

ASM2 jest lepszy od poprzednika, ale to nie znaczy, że jest bez wad. Wad ma sporo. Niektóre są bardzo duże. Skupiając się na najważniejszych – jest przeładowany różnymi wątkami. W miarę umiejętnie nimi żongluje – niestety, nie zawsze. Motyw rodziców Petera zajmuje sporo czasu, w tym całą, długą sekwencję otwierającą film – przez co spodziewałem się, że będzie istotny dla fabuły. Ostatecznie nie ma znaczenia, ani jakiegokolwiek wpływu na bieżące wydarzenia. W tak przeładowanym filmie te kilka-kilkanaście minut okazuje się kompletną stratą czasu. Biorąc pod uwagę, ile innych wątków mogłoby skorzystać na dodatkowych paru minutach, to bardzo ciężki grzech.
Drugim jest końcówka, i to na parę sposobów. Nie podobało mi się sprowadzenie roli Goblina do tak krótkiego występu. Jeszcze bardziej nie podobało mi się podcięcie emocjonalnego ciężaru finału przez upchnięcie kilku ciężkich miesięcy w króciutki montaż i rozwiązanie sprawy jedną metaforą cioci May. 

Tytułem podsumowania, w „Amazing Spider-Man 2” mamy do czynienia z najlepszym filmowym Spider-Manem – najbliższym komiksowym i kreskówkowym wersjom tej postaci. Należy mu się uznanie za samo wykorzystanie fizyki do pokonania Electro. Andrew Garfield jest stuprocentowym Peterem Parkerem. To – oraz sympatyczna Gwen Stacy i w miarę interesujący Harry Osborn – niemal wystarcza, by przymknąć oczy na niedociągnięcia scenariusza, kilka absurdalnie idiotycznych scen i parę okropnych dialogów.
Niemal.
Ale i tak na seansie bawiłem się świetnie.

Autor: Krzycer

tasm2e.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.