Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja filmu "Blade: Trinity"

RECENZJA FILMU BLADE: TRINITY

Śledząc swego czasu postępy powstawania trzeciej odsłony przygód "Chodzącego za dnia", odniosłem wrażenie, że jest ona przygotowywana jakby na siłę. Może to tylko moja ocena, ale sukces dwójki poprzewracał chyba nieco w głowach szefom wytwórni. Zapragnęli trzeciej części i dopięli swego. Z jakim skutkiem?

Niby wszystko było w porządku. Wesley powrócił jako Blade, Kristofferson jako Whistler, za kamerą stanął scenarzysta jedynki - związany z serią od samego początku - David S. Goyer. Sam Wesley Snipes, gorący zwolennik swojej postaci, wziął się za produkcję.

Czy to mogło się nie udać? Niestety tak. Film okazał się najsłabszą częścią cyklu. Trylogia - ładnie to brzmi. Udana trylogia - jeszcze lepiej. Tym bardziej szkoda, że pomimo oczywistych, zdawałoby się przesłanek zwiastujących kolejny sukces, film okazał się klapą.

Pamiętam jak w jednym z wywiadów, Snipes stwierdził, że wszyscy świetnie się bawili na planie. Ja mu wierzę, bo oglądając Blade’a III ma się wrażenie, że mamy do czynienia z parodią serii.

Największą wadą tej odsłony cyklu jest bardzo słaby scenariusz. To co wcześniej udanie spajało wszystkie wątki i postacie, tym razem zawodzi na całej linii.

Powrót z zaświatów samego Draculi? Może i brzmi głupio, ale gdyby sensownie to poprowadzić coś mogłoby z tego wyjść (kto nie chciałby widzieć pojedynku Blade vs Dracula?). Nic z tego, nie w tym filmie.

Tutaj mamy jakiegoś mięśniaka, latającego z gołą klatą i stroszącego swe piórka. A jak wygląda po transformacji! O matko kochana! Przecież to jakiś zmutowany Predator czy inna pokraka! Nie ma w nim krzty wiarygodności czy powagi. Wszystko przypomina kiepskiej jakości teledysk. Sam Blade też nie jest bez skazy. Wesley wygląda jakby nabrał nieco zbędnych kilogramów. Ruchy i gesty już nie te co kiedyś.

"Blade III" chyba od samego początku miał być adresowany do młodszej widowni. Z mrocznego klimatu pozostały jedynie opary i popłuczyny. Jest jasno, kolorowo i pięknie. Whistler na młodzieżowego idola się nie nadawał (za to tak przedstawiony Dracula jak najbardziej), więc uśmiercono go w kretyński sposób już na samym początku filmu.

Świat nie lubi jednak próżni, dlatego w jego miejsce otrzymujemy super grupę dzieciaków ze spluwami, czyli panie i panowie… Nightstalkers! Popatrzmy kto się w niej znalazł. A więc: Hannibal King (w tej roli “porywający” Ryan Reynolds), Abigaile Whistler (“kopiąca” córka Whistlera, w którą wcieliła się Jessica Biel) i reszta stanowiąca tło i przysmak dla Draculi. Mamy tu ipody, obcisłe kostiumy i "zabawki" (czytaj: broń). Po prostu przedszkole, a całemu kolorowemu towarzystwu przewodzi Blade.

Myśleliście, że to wszystko? To radzę spojrzeć na świtę Draculi (nie do pobicia jest kolejny mięśniak, czyli szerzej znany Triple H, wrestler myślący, ze ma talent aktorski).

Smutne jest to zwieńczenie tak dobrze rozpoczętej serii. Przecież nikt nie oczekiwał nie wiadomo jak wiele od tego filmu. Wystarczyło utrzymać poziom poprzednich odsłon. Dodajmy, że nawet efekty wyglądają dużo gorzej (a przecież technika idzie do przodu, a nie do tyłu!).

Jest jeszcze wiele słabych i bardzo słabych elementów w tej części, ale spuśćmy na nie zasłonę milczenia jak i na sam film. To będzie najlepsze co możemy zrobić dla Blade’a. Spoczywaj w spokoju. Dobranoc.

P.S. Jest jeden pozytyw! Muzyka trzyma nadal bardzo dobry i wysoki poziom swoich poprzedniczek.


Moja ocena: 1 (skala 1-6)

Autor: Janio15

Ciekawostki:
- Guillermo Del Toro reżyser "Blade'a II" zrezygnował z kręcenia trzeciej części cyklu na rzecz drugiego "Hellboya".
- Paul Michael Levesque (Triple H) zaimponował producentom swoją prezencją przed kamerą i zaangażowaniem w pracę. New Line nalegało, aby napisano dla niego dodatkowe kwestie i rozszerzono jego rolę.
- David S. Goyer na początku miał następujący pomysł: akcja rozgrywa się wiele lat po zakończeniu poprzedniego odcinka, wampiry w końcu osiągnęły cel - opanowały świat i zniewoliły wszystkich ludzi, Blade jest ostatnią nadzieją ludzkości. Powolne starzenie się Blade'a miało być wytłumaczone jego wampirzą krwią. Historię uznano jednak za zbyt mroczną i zarzucono [ja się pytam dlaczego? To mogłoby być właśnie to! Strzał w dziesiątkę i dobry koniec tego co zapoczątkowano w jedynce - przyp. Janio15].
- Rolę Hannibala Kinga zaproponowano Colinowi Farrellowi, ale odrzucił ją [nie dziwię mu się – przyp. Janio15].
- Kiedy King mówi Blade’owi o powrocie Draculi pokazuje mu egzemplarz komiksu z serii "Tomb of Dracula" wydawnictwa Marvel. To właśnie w dziesiątym numerze tej serii po raz pierwszy pojawiła się postać Blade'a (w numerze 10 na początku lat 70.).
- Kwestia, którą mówi Hannibal King do Blade'a: "Mógłbyś czasem mrugnąć" ("You might wanna try blinking"), była improwizowana.


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.