Avalon » Serie komiksowe » Amazing Spider-Man » Amazing Spider-Man #530

Amazing Spider-Man #530

Amazing Spider-Man #530

"Mr. Parker Goes To Washington" - part 2

Postacie
Cytat

Przy wyjściu z siedziby Kongresu:
Peter: "So did I screw up?"
Tony: "You spoke truth to power."
Peter: "Is that wrong?"
Tony: "No, not wrong. Just very unusual in this place."

Streszczenie

Kiedy limuzyna Tony'ego Starka pojawia się rankiem na lotnisku, Peter już czeka zwarty i gotowy. Zapytany, co robił przez całą noc, Tony wyjaśnia, że miał ważne spotkanie [o którym dowiemy się więcej z Illuminati Special - Gil]. Kiedy wsiadają do samolotu, informuje Petera, że przygotował nową wersję kostiumu, a gdy ten zauważa, że nie minęły jeszcze dwadzieścia cztery godziny odkąd dostał pierwszą wersję, Tony stwierdza, że tak to już bywa z dziełami sztuki, że trzeba je wciąż udoskonalać - z tego samego powodu powstało dotąd prawie pięćdziesiąt wersji pancerza Iron Mana.


Już w powietrzu, Peter pyta po co właściwie lecą do Waszyngtonu. Tony jest trochę zdziwiony, bo różne wiadomości na okrągło informują o projekcie ustawy dotyczącej rejestracji nadludzi, ale musi przyznać, że Peter nie miał ostatnio czasu na śledzenie niusów, bo był ciągle zajęty walką z bandziorami i zmartwychwstawaniem [The Other się kłania - Gil]. Podsuwa mu więc opasłe tomisko z wydrukiem projektu uspokajając, że musi przeczytać jedynie pierwsze trzydzieści stron, bo reszta to urzędowy bełkot. Ponieważ jednak Parker wciąż kręci nosem, Stark postanawia streścić mu lekturę: senat chce zmusić ludzi posiadających supermoce do ujawnienia swojej tożsamości władzom. Peter twierdzi, że to szaleństwo i tylko kwestią czasu jest, aż jakiś psychopata dorwie się do tych materiałów, jednak rząd upiera się, że może ochronić dane personalne. Tony przyznaje, że punkt widzenia władz nie jest pozbawiony sensu, ale udaje się do Waszyngtonu właśnie po to, by spróbować wyperswadować senatorom ten pomysł. Peter pyta, co będzie jeśli się nie uda, ale Stark wierzy, że bardziej radykalne metody nie będą konieczne.


Po przybyciu do hotelu, Peter postanawia zapoznać się ze swoją nową zabawką, korzystając z instrukcji nagranych przez Starka. Okazuje się, że ta wersja kostiumu zbudowana jest z ruchomych nanowłókien metalowych, które reagują na biochemiczne sygnały organizmu i na życzenie mogą stać się niewidoczne, upodobnić do innych wersji kostiumu lub wtopić w tło. Najbardziej intrygującym dodatkiem są jednak trzy ruchome ramiona wyrastające z pleców, które mają wbudowane kamery, potrafią wykonywać proste sekwencje walki i służyć do chwytania przedmiotów. W tej chwili jednak służą Peterowi głównie do demolowania wystroju pokoju. Przy następnym spotkaniu z Tonym, Peter radośnie informuje go, że szkody zostaną dodane do jego rachunku, ale poza tym zabawka jest całkiem fajna. Kiedy ruszają do siedziby kongresu, nie wiedzą, że znajdują się na celowniku człowieka w pancerzu, który informuje swojego zleceniodawcę, że zaatakuje przy innej okazji.


Przewodniczący komisji senackiej wita przybyłych, informując, że Tony Stark został zaproszony jako konsultant, ponieważ był ministrem obrony i wciąż jest Iron Manem. Tony twierdzi, że nie jest już Iron Manem [oficjalna wersja - Gil], ale senator nie chce mu wierzyć i pyta, czy to samo powiedziałby, gdyby zeznawał pod przysięgą i pod groźbą kary. Stark zachowuj jednak zimną krew i stwierdza, że został wezwany na konsultacje, nie aby zeznawać w jakiejkolwiek sprawie, a jeśli senat zażąda tego od niego, najpierw będzie musiał skontaktować się ze swoimi prawnikami. Senator Dickerson sądził, że Parker jest jego prawnikiem, więc Tony wyjaśnia, że jest on tylko asystentem, którego zatrudnił ze względu na rozległą wiedzę o superbohaterach jaką zyskał, pracując jako dziennikarz. Skoro wszystko zostało już wyjaśnione, przewodniczący oddaje głos senatorowi Whitmore'owi, który rozpoczyna przemówienie od przypomnienia, że pierwsi superbohaterowie pojawili się podczas drugiej wojny światowej i od tego czasu na stałe wpisali się w amerykańską kulturę. Twierdzi jednak, że od zakończenia wojny, szkody spowodowane przez superbohaterów kosztowały budżet państwa prawie dwieście miliardów dolarów i nie można dłużej przymykać na to oka. Stark w odpowiedzi podaje inną liczbę - czterdzieści siedem. Dokładnie tyle razy superbohaterowie uratowali ten kraj przed całkowitym zniszczeniem, tudzież podbojem przez kosmitów. Ponadto twierdzi, że budżet USA na rok 2006 przewiduje wydatek na obronność rzędu 419 miliardów dolarów - w porównaniu z tym, straty powodowane działalnością superbohaterów w przeliczeniu na rok wynoszą nie więcej niż równowartość sumy, jaką Pentagon przeznacza na czyszczenie toalet, co prowadzi do oczywistego wniosku, ze bohaterowie są tańsi od armii. Senator twierdzi jednak, że nie chodzi o pieniądze, ale o fakt, że nadludzie powodują zniszczenia, stanowiące zagrożenie dla zdrowia i życia. Z tych właśnie powodów licencjonowane są inne profesje, począwszy od lekarzy, a skończywszy na taksówkarzach - aby uchronić obywateli przed skutkami ich błędów. Ponieważ z tym twierdzeniem Tony nie może się nie zgodzić, Peter nieśmiało prosi o udzielenie głosu. Senatorowie zgadzają się go wysłuchać, więc przedstawia swój punkt widzenia, opierając się na motcie: z wielką siłą, przychodzi wielka odpowiedzialność. Twierdzi, że równowaga między dobrymi a złymi nadludźmi jest bardzo krucha i jeśli zostanie zachwiana - na przykład gdyby jakiś łotr poznał tożsamość bohatera i zagroził jego rodzinie - w przyszłości może nie być superbohaterów, którzy uratują kraj po raz kolejny. Senator odpowiada, że ten sam problem dotyczy policjantów, a jednak decydują się oni na służbę swojemu krajowi. Peter zauważa jednak, że w przeciwieństwie do policjantów, zdecydowana większość bohaterów nigdy nie prosiła się o nadludzkie zdolności i walczą ze złem, ponieważ kieruje nimi jedynie poczucie odpowiedzialności i szczera chęć pomocy. W takim razie, senator twierdzi, że powinni poddać się rejestracji, dzięki czemu legalnie znaleźliby się po tej samej stronie co policja i otrzymaliby wolną rękę do niesienia pomocy potrzebującym. Ponieważ z tym argumentem trudno się spierać, senatorowie ogłaszają przerwę w obradach. Peter stwierdza, że w ogóle nie powinien był się odzywać, a Tony zgadza się z nim i udziela mu rady na przyszłość, by nie udzielał politykom i prawnikom więcej informacji, niż od niego żądają. Z drugiej strony jednak, zaimponowała mu jego szczerość, rzadko spotykana w takich sytuacjach.


Korzystając z przerwy, Peter dzwoni do Mary Jane, by pochwalić się osiągnięciem w kategorii gadania za dużo. Ona pociesza go, że na pewno nie jest tak źle, jak mu się wydaje, ale on marzy tylko o tym, żeby wrócić już do domu, bo czuje, że zupełnie nie pasuje do tego miejsca. W pewnej chwili ostrzega go pajęczy zmysł, ponieważ znowu znalazł się na celowniku zamachowca, ale stwierdza, że jest ostatnio przeczulony i ignoruje ostrzeżenie. Tony przerywa mu rozmowę, ponieważ są wzywani do sali obrad.


Mijają kolejne cztery godziny dyskusji, która kręci się wciąż wokół tych samych argumentów. Tony próbuje przekonać komisję, że w ciągu sześćdziesięciu lat, system działania superbohaterów ustabilizował się i przynosi korzyści temu krajowi, natomiast wprowadzenie ustawy o rejestracji mogłoby nie tylko spowodować jego załamanie, ale także okazać się niebezpieczne dla kraju. Podpiera się przykładem prohibicji, kiedy to wprowadzenie ogólnego zakazu sprawiło, że przeciętny obywatel stawał się automatycznie przestępcą, jeśli go naruszył. W tym przypadku mógłby powstać paradoks, który sprawiłby, że ludzie zdecydowani bronić swojego kraju tak jak umieją najlepiej, zwróciliby się przeciwko jego niekorzystnym prawom. Przewodniczący komisji uznaje to za groźbę i domaga się, by Stark sprecyzował swoje poglądy, Tony oświadcza więc, że zawsze jego nadrzędnym priorytetem była służba bezpieczeństwu państwa. Dalsza dyskusja zostaje przełożona na następny dzień.


Przed wyjściem w Capitolu, czeka tłum dziennikarzy, jednak Tony rzuca im bardzo skąpe informacje i unika dyskusji. Peter próbuje przekonać go, że mogliby wykorzystać pozytywne nastawienie opinii publicznej do superbohaterów, ale w tej chwili ostrzega go pajęczy zmysł, więc przewraca szefa na ziemię, tym samym spychając go z linii strzału. Zanim jednak zdołają się pozbierać, Titanium Man ląduje na schodach przed nimi i oświadcza, że przybył zabić Starka i byłby wdzięczny, gdyby poddał się on egzekucji, ponieważ jego pracodawcy nalegają na minimum zniszczeń. Peter ukradkiem wystrzeliwuje porcję sieci w wizjer napastnika i uaktywnia kostium, każąc Starkowi uciekać. Titanium Man ostrzega, że ta sprawa go nie dotyczy, ale mimo to, atakuje Spider-Mana. Podczas gdy ci dwaj walczą, na miejscu zjawia się policja i wojsko, a jakiś geniusz ogłasza, że Spider-Man i jego kumpel atakują Capitol. Nie pomagają tłumaczenia i kilka wyraźnych ciosów, armia i tak otwiera ogień do nich obu. Titanium Man odpala rakiety i postanawia się oddalić, ale Spidey nie zamierza puścić mu tego płazem i podczepia się do jego pleców.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Amazing Spider-Man #530

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.