Avalon » Serie komiksowe » 1602 » 1602 #2

1602 #2

1602 #2

Część 2

Streszczenie

A oto postacie zarówno sławne i niesławne, o których dzisiaj padnie słów parę:
* Dr Stephen Strange
* sir Nicholas Fury, Peter Parquagh, Matthew, Natasza
* Wielki Inkwizytor, Wanda, Petros
* Virginia, Rojhaz
* Carlos Javier, Anioł, Scotius Summerisle, Robert Trefusis, John Grey, McCoy
* Otto von Doom i jego poplecznicy
zaś specjalnym udziałem zaszczyci nas
* Królowa brytyjska Elżbieta, Król szkocki Jakub

Niechaj zaś mottem przewodnim dzisiejszej opowieści będą słowa rzymskich mędrców:
"Omnia mutantur, nos et mutamur in illis" (All things change, and we change with them)

Opowieści ciąg dalszy, w której na światło dzienne wyjdą niecne zamiary i zostanie przypuszczny ohydny zamach:
Na czym skończyłem snuć gawędę? Ach tak... Powróćmy tedy do przerwanej opowieści, do miesiąca w którym stary człowiek podążał wciąż z Jezozolimy, do Anglii przybyła Virginia Dare, będąca pierwszą angielską damą urodzoną w Nowym Świecie, zaś pogoda stawała się coraz dziwniejszą, co sprawiało iż wśród ludu krążyły pogłoski o nadchodzącym końcu świata. Wówczas to sir Nicholas udał się do scholi dla szlachetnie urodzonych, prowadzonej przez zacnego mistrza Carolusa Javiera. Drzwi otworzyła mu istota iście potępiona, o prawdziwie zwierzęcym wyglądzie. Przygarbiona ta bestia okazała się jednak dorównywać, a nawet przewyższać sir Nicholasa, dowcipem i konceptem, tak że zamilkł on przytłoczony jej przemową. Podążył za nią w głąb szkoły, której przyświecało motto: Wszystko się zmienia, a my wraz ze zmianami. Kiedy gość zapalił fajkę, Bestia przyniosła w swych ramionach Carlosa Javiera, który sam nie mógł chodzić. Mistrz Javier skarcił sir Nicholasa za ten zgubny nałóg, który przybył do nas nie tak dawno z Nowego Świata - a powiadam wam, że sam król Jakub Stuart jest mu przeciwny. Sir Nicholas był jak zawsze świetnie poinformowany i wiedział o tym co zaszło nie tak dawno w fortecy Domdaniel, a także iż Anioł przybył do Anglii. Ostrzegł imć Javiera, że Wielki Inkwizytor nie spocznie nim go nie zniszczy, zaś król Jakub który obejmie w przyszłości rządy w Anglii nienawidzi plemienia wiedźmy. Lecz Javier uważał, że jego uczniowie nie mają nic wspólnego z czarami. Określał ich raczej łacińską sentencją mutantur. Sir Nicholas mógł podziwiać całą piątkę w akcji - Roberta, Scotiusa, mistrza McCoya, Wernera i panicza Greya, którzy dali mu pokaz umiejętności, przywdziani w swe niebiesko-żółte stroje.

Porzućmy na razie sir Nicholasa i przenieśmy się do Londynu, bowiem ów szorstki mężczyzna posłał swego sługę Petera z pewnym zadaniem. Młody Parquagh przybył do kwater Virginii, zamierzając ją zgodnie z poleceniem zaprowadzić na dwór Hampton. Lecz jej sługa, blondwłosy Indianin Rojhaz nie chciał puścić swej pani samej na audiencję. Peter nie miał innego wyjścia jak poprowadzić ich oboje krętymi uliczkami Londynu.

A co ze ślepym Matthew pyta ktoś? O ile mi wiadomo kroczył on wówczas przez Lombardię, śpiewając swą piosnkę, Fantastyczną Balladę, o której wieść niesie iż przynosi nieszczęście. Tam spotkał wysłanniczkę sir Nicholasa, Nataszę, młodą, niedawno owdowiałą, kobietę. Dalej podążali powozem, zaś na jej prośbę Matthew opowiedział jej jak stracił wzrok. Kiedy był chłopcem, uwielbiał badać nieznane zakątki, był bowiem człowiekiem bez lęku. Razu pewnego, w ciemnej grocie, ujrzał spływającą ze skał dziwną zieloną substancję. Powodowany ciekawością spróbował jej... i tak się zaczęła noc bez końca. Powóz podążał na południe, lecz tylko Matthew wiedział dokąd. Natasza zajęła się robieniem na drutach i tkała wielkie pajęczyny. Lecz podróż ta nie była niezauważona... W odległej Latverii hrabia Otto Przepiękny świadom był misji Matthewa. Nakazał swym ludziom śledzić Irlandczyka, wiedział bowiem że to on, a nie trzy przynęty, jakimi były powozy jadące z Jerozolimy, doprowadzi go do starca. A także do przesyłki, na której chciał położyć swą stalową rękę...

A teraz zbliżcie się, bo mówić będę o spisku. Nie pytajcie skąd o nim wiem, zaś ja nie będę powtarzał. Dość, że wysłannik Inkwizytora, Pietro, dotarł bardzo szybko na dwór króla Jakuba w Szkocji. Zażartował nawet, iż przybiegł. Jego wysokość nie otrząsnął się jeszcze ze złych snów o nadchodzącym końcu świata, trzęsieniach ziemi i powodziach, bowiem gniew boży był nie zmierzony, gdyż za dużo chodziło po świecie ludzi z wiedźmiego plemienia. I tak właśnie Inkwizytor i król zawarli przymierze. Aby objąć tron Anglii, Jakub zasugerował aby Inkwizytor usunął mu z drogi królową Elżbietę. W zamian jako król miał ścigać wiedźmie plemię, zaś Javiera i jego uczniów dostarczyć Wielkiem Inkwizytorowi. Widzę, że milczycie strwożeni, lecz przysięgam, iż to co rzekłem jest prawdą.

Powróćmy tedy do starej dobrej Anglii, albowiem Virginia zdążała na dwór królewski. Zaprzyjaźniła się z Peterem, opowiadając mu jak Rojhaz odnalazł ich pierwszej zimy w kolonii na Roanoke i pomógł przeżyć garstce Europejczyków. Z kolei Parquagh powiedział jej, że jego rodzice pracowali niegdyś dla sir Nicholasa, który po ich śmierci najął go do służby. Dwójka młodych była już niedaleko pałacu, podczas gdy w Greenwich doktor Strange nagle ruszył w tamtym kierunku, nie mając pojęcia co nim powoduje.

W przeklętej zaś przez prawych obywateli Hiszpanii należącej do papistów, Wielki Inkwizytor tłumaczył siostrze Wandzie, iż dar jej i Petrosa należy do Boga, bowiem służą oni Inkwizycji. I tak powinno pozostać, zaś reszta wiedźmiego plemienia spotkać musi zagłada. Wtedy nadbiegł Pietro - uwierzcie, że mknął na swych nogach po morskich falach, tak szybko jak nikt przed nim. I Wielki Inkwizytor poznał odpowiedź króla...

W szkole Javiera sir Nicholas był pod wrażeniem zakończonego właśnie treningu piątki czarowników. Jak wytknął mistrzowi Carlosowi, stworzył on tutaj sobie armię. Armię lojalną królowej, odrzekł Javier. Armię lojalną wiedźmiemu plemieniu - rzekł panicz Grey - armię lojalną swemu nauczycielowi. Sir Nicholas poprosił mistrza Javiera, aby ten użył swych czarów. Carlos zagłębił się zatem w umyśle zamachowca, który nastawał uprzednio na życie sir Nicholasa, a teraz uwięziony był w Tower. Mistrz Javier szybko odkrył, iż napastnik nie ma pojęcia kto go wysłał, oraz że zamachowców jest jeszcze dwóch. A zabić mają Virginię Dare i królową...

Wówczas to Elżbieta spoglądała już na Virginię. Dziwiła się płowym włosom Rojhaza, gdy nagle atak porzyszedł z powietrza. Ze stropu pałacu spadł człowiek na dziwnych skrzydłach, pochwycił Virginię i wzniósł się do góry. Rojhaz z niezwykłą gracją rzucił za nim okrągłą złotą tacą. Napastnik spadł na ziemię, lecz o dziwo na jego twarzy znać było ślady wielkich pazurów. Bo nikt wówczas nie wiedział, że nad Hampton szybowała wielka sowa, będąca wcześniej Virginią Dare...

Widzę że przestaliście już wierzyć w mą opowieść. W takim razie pozwolicie że skończę, bo nie zamierzam marnować czasu dla tych, którzy nie chcą jej usłyszeć.

Autor: Kumos

Galeria numeru

1602 #2

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.