Avalon » Serie komiksowe » Exiles » Exiles #11

Exiles #11

Exiles #11

"Play Date"

Postacie
Cytat

Sunfire: "It's not just being a mutant."
Morph: "Then what is it?"
Sunfire: "I'm gay."
Morph: "You're extremely happy?"

Streszczenie

Wiele miesięcy przed wizytą Exiles w świecie opanowanym przez Skrulli, przed bitwą z Galactusem, przed stratą jednego z członków zespołu... Po powstrzymaniu napadu na bank Tallus "powiedział", że skok do następnej rzeczywistości przypada dopiero za tydzien dzięki czemu grupa ma w końcu trochę czasu tylko dla siebie. Przywódczyni drużyny, Blink oraz Sunfire zaczynają się o coś sprzeczać. Ta druga jest bardzo niezadowolona z faktu, że to jej właśnie Clarice kazała "zająć" Morpha przez jeden dzień, podczas którego reszta grupy będzie relaksować się na plaży. Azjatka za nic nie chce się na to zgodzić. Teleporterka tłumaczy jej, że ona i Nocturne chciałyby się poopalać nago, a wiedzą, że Sidney nie dałby im wówczas ani chwili spokoju. Poza tym, to właśnie Mariko najkrócej należy do Exiles, więc chcąc - nie chcąc, musi się pogodzić z decyzją swej szefowej. O wilku mowa - do rozmowy wtrąca się właśnie zmieniający kształty mutant i - jak zwykle - działa paniom na nerwy. Sunfire postępuje zgodnie z planem mówiąc, że ma zamiar wybrać się do miasta na zakupy. Pyta się Morpha, czy nie chciałby jej towarzyszyć. Ten odmawia, ponieważ wie, że i tak nie będą mogli zabrać ze sobą żadnych pamiątek, kiedy już opuszczą ten wymiar. Mimic, Nocturne i reszta są zmartwieni taką odpowiedzią, lecz Japonka szybko dodaje, że przy okazji planuje odwiedzić sklep z bielizną. Metamorf na tą wiadomośc wyraźnie się ożywia, a grupie znacznie poprawiają się humory.


Zgodnie z obietnicą, Mariko i Sidney odwiedzają przybytek o nazwie "Jorge's Thongs 'n Things". Dziewczyna po kolei przymierza różne komplety bielizny, czemu z zadowoleniem przygląda się jej przyjaciel. Stara się pomóc koleżance w dokonaniu wyboru, lecz ta ozięble odpowiada, że nie interesuje ją jego zdanie. Morph wcale nie ma zamiaru powstrzymywać się przed wyrażeniem swojej opinii, czym doprowadza dziewczynę do szału. Mariko chce opuścić sklep i wchodzi do przymierzalni po raz ostatni. Morph jednak przypomina jej, że nie jego pomysłem było przyjście tutaj, zamiast na plażę i że mogła znaleźć jakąś wymówkę. Te ostatnie słowa wprawiają ją w zdziwienie. Sidney kontynuuje mówiąc, że nie musiała odciągać go od reszty drużyny, aby tamci mieli trochę spokoju. Mariko jest zakłopotana wiadomością, że jej towarzysz cały czas wiedział o tej małej konspiracji. W końcu w swoim wymiarze należał niegdyś do Avengers i posiadał dyplom z inżynierii komputerowej, więc nie jest głupcem. Jego uczucia nie zostały jednak urażone tym podstępkiem. Jest tylko ciekaw, cóż takiego reszta Exiles chciała robić bez niego. Sunfire szybko wyjaśnia, że chcieli udać się na prywatną plażę, gdzie "ubiór jest opcjonalny" i martwili się, że metamorf mógłby wówczas nieco "zgłupieć". Para kończy tę dyskusję i opuszcza sklep. Udają się na lody, których Morphowi bardzo brakowało w swojej linii czasowej. Idąc ulicami spostrzega on, że na ścianach wielu budynków rozmieszczone są billboardy reklamujące papierosy. Mutant zauważa, że coraz więcej ludzi pali i zwierza się swej towaryszce, że gdy miał trzynaście lat, jego matka zmarła na raka płuc. Dziewczyna mówi, że musiało to być dla niego strasznym przeżyciem. Przez dłuższy czas oboje idą w milczeniu. W końcu postanawiają wybrać się do restauracji na obiad.


Dziesięć mil dalej Blink i Nocturne zgodnie z zamiarem opalają się w negliżu na plaży. Talia obserwuje przez lornetkę, mającego na sobie tyle samo co ona ubrania, Mimica. Stwierdza, że chłopak Clarice ma świetny tyłek. Ta upomina ją, że wolno jej się przyglądać, lecz nie dotykać. Blink zastanawia się gdzie może być Thunderbird. TJ odpowiada, że poszedł "popływać". Odbywa się to jednak inaczej, niż u innych ludzi, ponieważ mutant jest bardzo ciężki, w dodatku nie musi oddychać żeby żyć w związku z czym jego "pływanie" jest w rzeczywistości chodzeniem po dnie oceanu. Teleporterka dziwi się, że John otworzył się właśnie przed Talią, ponieważ według Clarice Proudstar jest "przyjazny jak worek gwoździ". Sądzi ona, że między nim i TJ rozwija się coś więcej, niż przyjaźń...


Tymczasem Mariko i Sidney delektują się ostrygami. On jest zdziwiony, że czeka na zamówioną przez siebie mrożoną herbatę już 20 minut. Azjatka twierdzi, że skoro ten kazał sobie przynieść wszystko, co było w menu, to pominięcie herbaty jest dopuszczalnym przeoczeniem. Zwraca mu uwagę, że wystraszył kelnerów swoimi popisami. Morph przypomina sobie, że wcześniej, gdy szli ulicą, dziewczyna nie chciała mu powiedzieć, co się dzieje z jej rodzicami. Mówi, że ona unika opowiadania o nich w sposób podobny do tego, w jaki Mimic unika dyskusji o zawodowym sporcie. Mariko wreszcie wyjawia, że ona i jej rodzice po prostu się "nie dogadują". Dla niego nie jest to żadnym argumentem, ponieważ on także nie dogadywał się ze swoim ojcem, który po śmierci jego matki kazał mu "bardziej racjonalnie podchodzić do życia". Dla niej rodzice byli bardzo surowi. Musiała dostawać same piątki, specjalizować się w grze na różnych instrumentach. Wszystko po to, aby mogła wyjść za mąż i mieć dzieci. Gdy miała dwanaście lat, jej pirokinetyczne moce zaczynały się ujawniać, a oni uznali to za wielką plamę na honorze całej rodziny. Potem uciekła do Ameryki i wstąpiła do X-Men. Jest jednak kimś więcej niż mutantką - jest również lesbijką, a odmienne preferencje seksualne są niezbyt mile widziane w Japonii. Sidney dziwi się, że wszyscy członkowie drużyny oprócz niego zostali powiadomieni o tym fakcie. Ona nie chciała mu o tym mówić, ponieważ wie o uczuciu, jakie do niej żywi. Morph mówi przyjaciółce, że jakoś się z tym upora.


Po opuszczeniu restauracji towarzysze powoli zbliżają się do plaży. Zatrzymują się, aby móc z daleka obserwować swych partnerów. Ci nawet się nie spodziewają, że ich koledzy kupili wcześniej mnóstwo balonów, które napełnili piwem. Sidney zamienia się w katapultę i wysrzeliwuje ładunek, bezbłędnie trafiając w namierzony "cel". Jest przekonany, że następnym razem zastanowią się dłużej, zanim będą chcieli pozbyć się go na cały dzień.

Autor: Killah

Galeria numeru

Exiles #11

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.