Avalon » Serie komiksowe » Deadpool » Deadpool #38

Deadpool #38

Deadpool #38

"Johnny Handsome" - Scene One

Postacie
Cytat

Pobity Wojownik: "A-A-Th-Thousand deaths be upon you... you... say... aren't you Thom Cruiz...? I love your work..."

Streszczenie

Wade wspomina pewną noc, kiedy przez długi czas umykał przez miasto, starając się nie zgubić ścigającej go bandy strażników starożytnej świątyni [jesteśmy oczywiście w Nowym Jorku - Gil], po tym jak odrąbał lewą stopę ich najwyższego kapłana. Przegonił ich tak za sobą, bo liczył na pojedynek, żeby ukoić nerwy.


Teraz jednak cofniemy się odrobinę, żeby dowiedzieć się, co go tak zdenerwowało. Stojąc przed lustrem dziwi się, widząc przystojną buźkę. Wpada na pomysł, że może zapomniał wyłączyć induktor obrazu, więc wygrzebuje go i nerwowo naciska przycisk. Bez skutku. Rozbija go więc o ziemię i przeklina Weasela, a myśląc, że ma problem z głowy, udaje się do lodówki, bo zgłodniał nieco. Wrzuca do tostera dwa kotlety i z przerażeniem zauważa w błyszczącej obudowie swoje przystojne oblicze. Jeszcze raz biegnie do lustra i wtedy dociera do niego, na czym ma polegać przekleństwo. Denerwowany rozbija lustro głową i zauważa, że nowa twarz nie jest nawet zadrapana. Z tego nie może być nic dobrego.


Nie chodzi o to, że ta buźka a'la Thom Cruz mu się nie podobała, ale po prostu to nie była jego twarz. Może ta prawdziwa była szpetna i pokryta bliznami, ale to były jego blizny i jego gęba. Nosił maskę nie dlatego, że się wstydził, ale dlatego, że dodawała prestiżu [umówmy się, że mu wierzymy, dobra? - ;) Gil] Dlatego też przez najbliższych kilka godzin, próbował różnych sposobów usunięcia niechcianej urody. Skoczył z wieżowca, wybijając twarzą dziurę w chodniku, ale tylko wywołał zbiegowisko i dostał wizytówkę od pewnej agentki. Potem położył się na torach, wsadził głowę do wrzącego leju i wszedł do klatki tygrysa - również bez efektu. Nie pomogło też zanurzanie się w kwasie i gryzienie prętów uranowych, więc, zrezygnowany, poszedł się wyżalić przy grobie Mercedes. Dopiero potem dotarło do niego, że ona już tu nie leży, a tak w ogóle to chyba nawet nie była jego żoną. Zadzwonił więc do Theresy, ale ona niedawno nadwerężyła głos i nie mogła mu odpowiedzieć, więc tylko się zdenerwował, myśląc, że go ignoruje. Postanowił więc wstąpić do teatru po drugiej stronie ulicy. Grali akurat Śmierć Komiwojażera, w której grała Mary Walker, więc wślizgnął się niepostrzeżenie, żeby ponarzekać na tą głupią sztukę, ale jak tylko usiadł na widowni, jakaś panienka obok zaczęła piszczeć na jego widok. Zaraz inni widzowie obstąpili go, błagając o autografy lub ofiarując się urodzić mu dziecko. Przedstawienie zostało przerwane, a Wade ewakuował się w końcu, używając teleportera. Wrócił do Hellhouse, gdzie odkrył, że po jego ostatniej wizycie, Patch sprzedał budę i teraz rządzi tu ktoś nowy. Bez zbędnych ceregieli zgłosił się do pierwszej lepszej roboty i to przywiodło go do Central Parku, gdzie właśnie ma stawić czoła bandzie wściekłych barbarzyńców z maczetami.


Niestety, okazało się, że cały ten starożytny zakon opiera się na zasadzie śmierci dla idei, więc zamiast porządnej bijatyki zrobiła się rzeź niewiniątek. Co prawda podarli mu trochę ciuszki, ale nawet nie chcieli bić w twarz, więc Wade tylko ich siekał i zastanawiał się, co doprowadziło go do takiego stanu, dzięki czemu zrozumiał działanie klątwy Lokiego. W ciągu ostatnich dni zmieniło się właściwie wszystko w jego życiu. W takich sytuacjach miał w zwyczaju stawać przed lustrem i obwiniać za wszystko typa, którego tam widział, a teraz nagle okazało się, że tego faceta już tam nie ma. Kiedy nawet jeden z wojowników wziął go za Thoma Cruza, zdenerwował się i postanowił wrócić do dawnego domu w San Francisco, ale zapomniał, że zostawił tam bombę i po chwili domu już nie było.


Ponieważ wybuch do reszty zniszczył mu kostium, postanowił udać się do sklepu w którym nabył oryginał całe lata temu. Próbował zmusić sprzedawcę, by zrobił mu taki sam ciuszek za darmochę i to w dwa dni, ale ten był nieugięty i musieli pójść na kompromis, co oznaczało, że przez najbliższe dwa tygodnie Wilson musi biegać w gatkach Wolviego, bluzie Spider-Mana i masce Pumby [tak, tego guźca z Króla Lwa - Gil].


W takim stroju udał się na spotkanie z demonicznym agentem nieruchomości, w sprawie zakupu dawnej kryjówki Doctora Octopusa. Apartament wydał się wprost wymarzony dla niego: miał wiele kryjówek, tajnych wyjść, salę tortur i różne bajery w łazience. Miał tylko dwie wady: wszechobecne mechaniczne macki i dwójkę nieoczekiwanych współlokatorów: Constrictora i Titanię.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Deadpool #38

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.