Avalon » Serie komiksowe » Deadpool » Deadpool #25

Deadpool #25

Deadpool #25

"Dead Reckoning" - part 3: "What The World Needs Now..."

Postacie
Cytat

Deadpool: "So... That's a Messiah... hmm... somehow I was expecting something more... divine looking... Naked Uma Thurman in a seashell maybe... Not a muppet on horse steroids."

Streszczenie

Amerykański turysta pod piramidami wykłóca się z dyrektorem do spraw wycieczek, dlaczego on i jego wyjątkowo nieurodziwa małżonka nie mogą obejrzeć jednego z cudów świata, chociaż mają na to kupony. Jeden z pilnujących okolicy żołnierzy korporacji LL&L doradza Egipcjaninowi, żeby postraszył turystów terrorystami, co przynosi natychmiastowy skutek. Całe zajście obserwuje zadowolony z siebie Dixon. Dochodzi do wniosku, że opłaciły się lata wyrzeczeń, kłamstw i posyłania niewinnych na śmierć, bo złoty wiek ludzkości nadejdzie lada chwila. Uśmiechnięty, udaje się do namiotu, gdzie trwają ostatnie przygotowania do konfrontacji. Captain America został ubrany w zbroję bojową, której nie chciał nosić Deadpool i jest gotów do walki, chociaż jemu również nie podoba się to usprawnienie. Chciałby też wiedzieć, dlaczego, skoro miał nosić ten cudaczny pancerz według przepowiedni, wygląda jakby został świeżo pomalowany? Dixon unika odpowiedzi i każe mu się szykować.


W podziemnej kryjówce Gerry'ego, Zoe również domaga się odpowiedzi. Chce wiedzieć, co to znaczy, że zgubił gdzieś Deadpoola? Gerry przypomina jej, kim jest naprawdę i wyjaśnia, że to on teleportował ich zanim dom wyleciał w powietrze. Ale kiedy Wade zorientował się, że jego stary kumpel Gerry przez cały czas stał za tym planem, wkurzył się, użył teleportera Noah i zniknął gdzieś, a teraz nie można go znaleźć. Przez chwilę przekrzykują się, oskarżając wzajemnie, aż w końcu Gerry postanawia to przerwać i teleportować ją, żeby pomogła Monty'emu, który ma poważne kłopoty. Al, która została na miejscu, dziękuje mu za uratowanie życia, ale to nie powstrzymuje jej od stwierdzenia, że chociaż ma władzę nad czasem i przestrzenią, straszny z niego niechluj. Nagle Gerry doznaje olśnienia. Zupełnie zapomniał, że czas jest po jego stronie. Dziękuje Alfred, ściskając ją, a ta uprzedza, że następnym razem jak będzie chciał to zrobić, powinien najpierw zrobić coś ze swoim smrodem.


Monty budzi się w laboratorium, widząc nad sobą Dixona ze strzykawką. Pyta, czy znowu będzie go zmuszał do rozmowy z Kapitanem, ale ten odpowiada, że to było jednorazowe oszustwo. Teraz chciałby, żeby cyborg podzielił się z nim informacjami o nadchodzącej potyczce z Tiamatem. Monty odpowiada, że to Deadpool był prawdziwym Mithrasem i bez niego przegrają, ale Szef nie chce nawet słyszeć tego imienia, chce tylko wiedzieć jak potoczy się walka. W takim razie Monty mówi mu, co widział: Widział starcie tytanów i nadejście Mesjasza, ale najbardziej podobało mu się to, co przewidział dla Dixona - śmierć. Szef opuszcza salę nie chcąc tego słuchać i sam siebie przekonuje, że cyborg chce go tylko zdenerwować. Monty natomiast dziwi się sobie, że tak szybko pozbył się strachu przed Dixonem, kiedy zobaczył też własną śmierć.


Gerry i Alfred znajdują się w jakimś dziwnym miejscu, które on nazywa portalem międzywymiarowym. Za chwile powinni pojawić się w innym punkcie czasu, więc radzi jej uważać. Nagle Al słyszy tuż obok siebie ryk Sasquatcha. Gerry uspokaja ją, że nie są cześcią tych wydarzeń, a tylko mogą je obserwować dzięki przesunięciu fazy. Przenieśli się wstecz o kilka miesięcy, do czasu, kiedy Wilson i Langowski starli się na biegunie. Najwyraźniej, Wade z właściwego czasu przeniósł się tutaj, używając teleportera Noah, więc pozostaje im znaleźć go i sprowadzić z powrotem. I rzeczywiście, Deadpool jest tutaj. Patrzy jak Zoe i Noah z tego czasu obserwują na monitorach jego walkę z Sasquatchem, podczas gdy jego czynnik regeneracyjny zajmuje się leczeniem ran.


We właściwym czasie, Tiamat wyłania się z wód Nilu, aby na pustyni stawić czoła swemu przeznaczeniu. Tak długo przygotowywał się do tej chwili, że aż trudno mu uwierzyć, że wreszcie nadeszła. Kiedy już zabił Mithrasa, pozostaje mu tylko zmierzyć się z niszczycielem światów, aby ocalić swój lud. A kiedy tak sobie rozmyśla, załoga wahadłowca NASA pogrąża się w pustej przyjemności, na widok Mesjasza.


Gerry i Al z ukrycia słuchają, co mówi Deadpool obserwujący rozmowę Zoe i Noah. Przed chwilą usłyszał, jak ten drugi nazwał go pospolitym przestępcą i nie może się z tym nie zgodzić. Chociaż oni go nie słyszą, mówi, że kiedy wszedł do teleportera, chciał cofnąć się na początek swojego życia i oszczędzić wszystkim kłopotu, ale ta durna maszyna przeniosła go tutaj. Widzi, jak jego odpowiednik z tego czasu mocuje się z Sasquatchem i rozbija osłonę reaktora gamma. Przypomina sobie, co wtedy myślał: Zawsze troszczył się tylko o własny tyłek, a tu nagle spadła na niego odpowiedzialność za życie kilku miliardów ludzi i ta myśl przytłoczyła go tak, że zamiast myśleć logicznie skupił się na prostych hasłach, jak dobro, honor i takie tam. A potem, kiedy oni zaczęli przekonywać go, że może zostać wielkim bohaterem, uwierzył w to, bo tego właśnie chciał. Teraz jednak dowiedział się, co naprawdę myślał o nim Noah i żałuje, że wcześniej nie poznał prawdy. Ale kiedy jego odpowiednik wysadza reaktor, ratując świat i Zoe pyta Noah, co sądzi o nim teraz, tamten odpowiada, że wysadzenie rdzenia według wskazówek Langowskiego nie czyni z niego bohatera. Jednak sam fakt, że próbował to zrobić, że przełamał swój egoizm i zaryzykował życie, dowodzi, że naprawdę ma serce bohatera. To mówiąc, wchodzi wraz z Zoe do teleportera, zostawiając Deadpoola samego i zaskoczonego. Wychodzący z ukrycia Al i Gerry potwierdzają jego słowa i proszą, żeby Wade udowodnił ich prawdziwość.


W teraźniejszości, Zoe dostaje się do pustynnej bazy. Eliminując strażników, zastanawia się, jak długo Dixon oszukiwał wszystkich, ukrywając przepowiednie Monty'ego i czy w ten sposób nie zagroził przyszłości świata. Nagle słyszy niepokojący odgłos. To Tiamat uderza w tarczę, ogłaszając w swoim języku, że przybył unicestwić niszczyciela. Słysząc ten język, Dixon nazywa go barbarzyńcą i pyta Monty'ego, czy ich bohater jest gotowy. Cyborg stwierdza, że nie może być bardziej gotowy, skoro to zadanie nie jest mu przeznaczone. W tej chwili, Kapitan spada z nieba wprost na kosmitę.


Brak łączności z wahadłowcem wywołał niepokój w NASA, więc ktoś postanowił zawiadomić generała Rossa. Ten w krótkich, żołnierskich słowach mówi, co myśli o ludziach, którzy dopuścili do prawdopodobnej inwazji, a potem każe połączyć się z prezydentem i wysłać oddział do Egiptu.


Z powrotem w swojej kryjówce, Gerry próbuje przekonać Wilsona do dalszego działania. Przyznaje się, że obserwował go od dawna, patrząc, jak się rozwija, a kiedy było to konieczne, wspomagając ten rozwój. Przypomina mu, jaki wpływ miało na niego zamieszanie z Typhoid Mary i że dopiero walka z T-Rayem, którą sam ustawił, pomogła mu to przezwyciężyć. Słysząc to, Wade zaczyna się denerwować i grozi mu maczugą, zabraną Tiamatowi. Ale to nie wszystko. Gerry twierdzi, że wiedział od początku, że to porażki popychają go do dalszego rozwoju. Po walce z T-Rayem zrozumiał, że zabawa w bohatera to nie to samo, co bycie nim naprawdę. Pojedynek z Ajaxem przekonał go, że zasługuje na lepszy los, a baty jakie dostał od Tiamata, nauczyły go, że nie ma czegoś takiego jak przeznaczenie. Wszystko zależy od świadomego wyboru. Otwierając portal, Gerry pyta, czy Wilson gotów jest dokonać wyboru i wziąć za niego odpowiedzialność? On jednak dokonał już wyboru: Nie chce mieć z tym nic wspólnego.


Dixon próbuje zmusić Monty'ego, żeby zajrzał w przyszłość i powiedział, jak skończy się walka. Ten spokojnie odpowiada, że ziemskie rządy już wiedzą i szykują się do ataku na kosmitę, a tak w ogóle, to nie może już się doczekać, kiedy spełni się przepowiednia o śmierci szefa i jego własnej, a drugi kandydat na frajera przegra. Dixon wścieka się i krzyczy, że Captain America jest prawdziwym Mithrasem. A skoro Monty odmawia współpracy, zamierza spalić go żywcem, używając miotacza, który ma wbudowany w dłoń. W ostatniej chwili, ktoś odstrzeliwuje mu rękę. To Zoe, która zgodnie z obietnicą wróciła po Monty'ego. Dixon każe strażnikom przypilnować pojedynku, a sam zamierza zająć się nieposłuszną podwładną.


Ponieważ wszelkie próby porozumienia się z przeciwnikiem zawiodły, Kapitan postanowił podjąć walkę. Wciąż jednak nie może się oprzeć wrażeniu, jakie wywołuje w nim postawa kosmity i zaczyna się zastanawiać, czy słusznie postępuje. Nagle zauważa zbliżającą się eskadrę amerykańskich samolotów. W tym czasie, Tiamat odbiera ponaglający sygnał od swojej starszyzny i wykorzystuje chwilę nieuwagi przeciwnika, by zaatakować.


Alfred znajduje Wilsona w sypialni, kiedy znowu użala się nad sobą. Mówi mu, że Gerry ma rację, a gdy on nie chce słuchać, opowiada o swoim znajomym jeszcze z czasów drugiej wojny: Był niemal podręcznikowym przykładem bohatera, który zawsze robił to co trzeba, ale gdy kiedyś spytała go, jak to jest być bohaterem, odpowiedział, że jest tylko facetem, który próbuje zrobić co trzeba i przeżyć. Wade za bardzo starał się zostać bohaterem i nie udało mu się, właśnie dlatego - bo bohaterem nie można się stać. To mówiąc, daje mu medal, który dostała od swojego znajomego i wychodzi, mówiąc, że nie potrzeba im bohatera, tylko kogoś kto się postara. Wade pyta, czy ten jej znajomy mówił kiedyś, że nie czuje się dość dobry do tej roli? Ona zaś odpowiada, że zawsze to powtarzał. Potem zostawia go samego.


Dowódca eskadry melduje, że obcy wszedł w ziemską atmosferę i rozkazuje odpalić rakiety. Pociski jednak zawracają tuż przed Mesjaszem i niszczą samoloty. Poniżej trwa pojedynek: Tiamat zdołał zniszczyć zbroję Kapitana i zyskał sporą przewagę. Wtedy przewodniczący starszyzny informuje go, że Mesjasz już tu jest. Wszyscy zamierają, gdy ogromna istota złożona z macek i oczu, zawisa nad piramidami. Tiamat zostawia Kapitana i dosiada swojej bestii by ruszyć przeciwko przybyszowi, ale zostaje strącony wystrzałem z bazooki. Deadpool przybył. Starszyzna rozkazuje Tiamatowi zająć się niszczycielem, ale on zamierza najpierw usunąć z drogi Mithrasa. Ten zaś przygląda się Mesjaszowi z niekłamanym rozczarowaniem. Sam przybysz również jest rozczarowany, gdy wiele jego oczu ogląda ten świat i widzi jego ból, nienawiść i zanieczyszczenie. Postanawia więc zastąpić to wszystko przyjemnością.


Starszyzna obserwuje, jak ich bohater dał się ponieść bitewnemu szałowi i zapomniał o swoim zadaniu, Przewodniczący postanawia skończyć tą walkę w ryzykowny, ale jedynie słuszny sposób: Wnikają przez oczy do umysłu Wilsona i podejmują próbę komunikacji. Z początku nie jest to łatwe, bo Wade ma w głowie zupełny chaos, ale w końcu udaje im się porozumieć. Starszyzna tłumaczy mu, że niszczyciel przemierza Wszechświat, dając istotom go zamieszkującym nieskończoną przyjemność, ale odbierając wolną wolę. Deadpool nie chce wierzyć jakimś tam kosmitom, ale przewodniczący starszyzny przekonuje go, pokazując obrazy z innych planet. Mówi też, że tysiące lat wcześniej wysłali na Ziemię wojownika, który miał powstrzymać niszczyciela, lecz ten dał się opętać myśli o walce z Mithrasem i dlatego zawiódł ich. Teraz proszą, aby wybraniec ludzkości przejął jego misję i narzędzia. Kiedy najstarszy dotyka Deadpoola, pokrywa go organiczna zbroja Tiamata. Teraz on musi zabić Mesjasza.


Dixon jest zaskoczony i wściekły widząc Deadpoola żywego, ale Monty potwierdza, że przybył prawdziwy Mithras. Wyjaśnia Zoe, że Szef ukrywał wszystko przed nimi i przed nim samym, ale ponieważ nie mają już czasu na wyjaśnienia, decyduje się zrobić coś, o czym marzył od dawna - pocałować Zoe. Wtedy wszystko ogarnia blask.


Deadpool zaczyna miotać się i krzyczeć, próbując zrzucić z siebie zbroję, ale najstarszy wyjaśnia, że tylko ona ochroniła go przed efektem błysku. Nagle zjawia się przed nim Captain America, który szczerząc zęby przemawia słowami Mesjasza, mówiąc, że przybył ocalić ludzkość przed nią samą. Wilson cieszy się, widząc wreszcie prawdziwego bohatera, który wszystkim się zajmie, ale szybko zmienia zdanie, kiedy ten zaczyna go dusić, obiecując, że odbierze cały jego ból i da mu wieczne szczęście. W końcu Wade orientuje się, co się dzieje i odrzuca od siebie Kapitana. Boi się jednak dokonać tak ważnego wyboru sam i Mesjasz o tym wie. Deadpool pyta, co dokładnie chciałby zrobić kosmita, na co ten odpowiada, że zamierza usunąć źródło wszelkiego zła na tym świecie - wolną wolę. To ona zmusza ludzi do podejmowania decyzji, przynosząc konsekwencje i ból. Kiedy zniknie, pozostanie czysta i niczym nie zakłócona przyjemność. Mesjasz próbuje skłonić Deadpoola, by się poddał, wmawiając mu, że jest już zmęczony ciągłymi wyborami. Wade już chciałby przyznać mu rację, ale wtedy zbroja atakuje sama z siebie, a starszyzna ponagla go, by zabił niszczyciela. On denerwuje się, twierdząc, że kosmici nie wiedzą, jak żyje się na ziemi, która jest jednym wielkim bagnem. Wszyscy niby starają się to zmienić, ale dopiero ktoś taki, jak Mesjasz może zrobić to naprawdę, więc może zbiorowe pranie mózgów jest tego warte. Najstarszy tłumaczy, że bez wolnej woli, nie będzie na świecie sztuki, nauki, postępu, a nawet miłości. Wszyscy będą wegetować przez całe życie, a potem umierać i nic więcej. Mimo wszystko Deadpool boi się podjąć decyzję, od której zależy los miliardów ludzi. Mesjasz podsyca te wątpliwości, proponując, że zadecyduje za niego i prosząc, by zdjął zbroję, która go chroni. Kiedy Wade opuszcza głowę, zauważa medal i przypomina sobie słowa Al. Proponuje grę w zaufanie, której stawką jest los świata. Pierwszy ruch należy do niego, więc kopie Kapitana w kroczę i używając skrzydeł zbroi, kieruje się w stronę prawdziwego Mesjasza. Ten wciąż próbuje go powstrzymać, wmawiając, że nie może podjąć takiej decyzji, ale Wade odpowiada, że chce tylko zrobić, co trzeba.


Z tymi słowami przebija środkowe oko Mesjasza. Na chwilę ich umysły i dusze splatają się i Deadpool doznaje całej świadomości Wszechświata. Widzi wydarzenia z różnych jego zakątków, te dobre i te złe. Mesjasz ostatkiem sił pyta, czy tego właśnie chciałeś? On zaś odpowiada: nie wiem. Potem obaj spadają w piach.


Captain America odzyskuje świadomość, a pierwszą rzeczą, jaką widzi, jest Tiamat oddalający się na pustynie, z rozpaczy, że zawiódł. Rogers nie pamięta nic od chwili przybycia kosmity i nie wie co się stało. Zauważa tylko, medal, który zerwał Deadpoolowi. I chociaż medal jest radziecki, jest na nim dedykacja dla Al od Steve'a. Rozpoznaje ten medal, który kiedyś podarował przyjaciółce, ale nie widzi już Deadpoola, zakopanego w pisku po same uszy.


Końcowy raport Szefa Korporacji: Na miejscu wydarzeń nie znaleziono żadnych pozostałości po Mesjaszu i innych przybyszach. Drugi kandydat nie pamiętał nic z tego, co się wydarzyło, więc został opatrzony i odesłany. Nikt na ziemi nie zdaje sobie sprawy z natury zjawiska, które nazwano efektem kosmicznej czkawki. Nikt też nie pamięta nic z jego przebiegu. Gerry Laquare i Alfred zniknęli bez śladu. Montgomery zaczął wykazywać niekontrolowane stany emocjonalne, które zakłóciły jego zdolności, przez co okazał się nieprzydatny dla firmy i został zwolniony ze służby. Poprzedni Szef, Dixon, doznał załamania nerwowego i trafił na oddział zamknięty szpitala dla psychicznie chorych. Tiamat zniknął na pustyni. Nowa Szefowa sekcji, Zoe Culloden kończy raport, zatrzymując się na osobie Mithrasa. Nie wiadomo, w jaki sposób pokonał Mesjasza i gdzie teraz przebywa. Zaleca się odszukanie go i nakłonienie do dalszej współpracy. Po chwili zastanowienia, zmienia jednak zdanie: Zaleca się usunięcie dowodów i zaprzestanie współpracy. Wilson zasłużył sobie na odrobinę spokoju.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Deadpool #25

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.