Avalon » Serie komiksowe » 1602: New World » 1602: New World #3

1602: New World #3

1602: New World #3

part 3

Cytat


Jonah Jameson: "Parquagh! What am I paying you for, boyo?"
Peter Parquagh: "Actually, I've yet to receive the money you..."
Jameson: "The story of the fortnight is walking away! And you're standing here whinging about pennies?"

Streszczenie

Statek "Królewska Wola" zmierza w stronę Nowego Świata. Na jego pokładzie znajduje się Hiszpan, noszący na sobie dziwną zbroję. Zbroja ta daje mu niezwykłą siłę; dzięki niej zaś "Królewska Wola" - wbrew niepomyślnym wiatrom - jest już zaledwie o trzy dni drogi od kolonii Roanoke. Tajemniczy Hiszpan, zwany Lordem Ironem, przebywa właśnie pod pokładem statku. Towarzyszący mu rzemieślnik - również poddany hiszpańskiego króla - ogląda właśnie dziwną zbroję. Słysząc pytanie o to, jak się czuje, Lord Iron mówi, że jego serce bije bardzo wolno. Zastanawia się, czy butelki, w których znajdują się zasilające pancerz błyskawice, nie zostały przypadkiem zniszczone. Rzemieślnik odpowiada, że wprawdzie nie widać na nich ani jednej skazy, ale prawie cała zamknięta w nich energia się już wyczerpała. Uspokaja jednak, że niedługo będzie można ją uzupełnić. Lord Iron odpowiada, że nie może czekać i że jego serce nie wytrzyma nawet godziny. Myśli też - nie mówiąc już tego głośno - że jest tylko człowiekiem, i to słabszym niż inni. Mógł zginąć już dawno - pięć lat temu w Ziemi Świętej - ale Bóg dał mu nowy powód do życia.


Niedługo później widać, jak Lord Iron stoi na jednej z rei statku. Wokół szaleje burza. Kapitan "Królewskiej Woli" woła, że to, co Hiszpan zamierza zrobić, to jakiś obłęd. Stojący obok rzemieślnik odpowiada, że wręcz przeciwnie - to, co robi Iron, ma sens: zamierza on doładować zapas potrzebnej jego zbroi energii wprost z jej źródła - błyskawic. Kapitan przypomina Ironowi, że przysiągł służyć królowi Anglii i że nie powinien ryzykować swojego życia w tak głupi sposób. W tym samym momencie jedna z błyskawic trafia w stojącego na rei mężczyznę. Oślepiające światło zalewa łopoczące na wietrze żagle.


Tymczasem o trzy dni drogi stamtąd, w angielskiej kolonii Roanoke, trwa kolejny słoneczny dzień. W stojącym blisko wybrzeża domu gubernator kolonii, Ananias Dare, rozmawia z dziećmi uratowanymi przez Petera Parquagha ["1602: New World" #1 - Gokuma]. Dzieci z entuzjazmem relacjonują niedawną przygodę, opowiadając o tym, że jechały na grzbiecie wielkiej jaszczurki. Mówią, że zwierzę przystanęło dopiero wtedy, gdy pojawiła się przed nim przywódczyni Indian; kobieta jakimś sposobem skłoniła jaszczura do zatrzymania. Gubernator z uwagą wysłuchuje relacji dzieci, pytając na odchodnym, czy Indianka albo ktokolwiek z jej współplemieńców wspominał coś o zjedzeniu małych kolonistów. Dzieci odpowiadają mu zdumionym spojrzeniem.


Gdy malcy odchodzą, gubernator idzie do pomieszczenia, gdzie trwa właśnie ożywiona dyskusja między Normanem Osbornem a Jonahem Jamesonem. Redaktor "Daily Trumpet" dowodzi, że oskarżenia skierowane przez Osobre'a wobec Indian nie mają żadnego sensu i że "schwytane" przez nich rzekomo dzieci nie spotkała żadna krzywda. Dziennikarz uważa, że wrogami kolonii są tylko i wyłącznie Czarorodni. Osborne odpowiada, że niezwykłe zdolności Indian są dowodem ich związku z ludźmi takimi jak David Banner. Posiadając tak nadzwyczajne umiejętności, jak choćby zdolność do wydawania rozkazów wielkim jaszczurom, Indianie są zagrożeniem dla kolonii. Osborne grozi, że pozostawienie tubylców samym sobie skończy się dla Roanoke katastrofą. Całej dyskusji przysłuchuje się z ukrycia Peter Parquagh.


Po zakończeniu obrad Osborne ogłasza mieszkańcom Roanoke postanowienia Rady: według nowych praw Czarorodni i Indianie mają dwa dni na opuszczenie wyspy. Gubernator nie jest zadowolony z podjętych uchwał; mówi jednak zgromadzonym kolonistom, że mają postępować zgodnie z literą prawa i nie nadużywać go, gdy spotkają na swojej drodze Czarorodnego lub Indianina. Stojący obok Dare'a Osborne sugeruje, że koloniści nie przejęli się specjalnie mową gubernatora. Jego zadowolenie mąci jednak mężczyzna o nazwisku Dougan [ten sam, który w poprzednim numerze "New World" zamierzał zabić Bannera - Gokuma], mówiąc, że prawo będzie przestrzegane. Osborne nie jest zachwycony takim obrotem sprawy i dopiero po chwili dołącza do wyprawiających się na poszukiwanie Czarorodnych kolonistów.


Scenę tę obserwuje - i tym razem z ukrycia - Peter Parquagh. Przyczajonego w cieniu chłopaka znajduje jednak Jameson, gromiąc go, że pozwala spokojnie odejść najciekawszej historii ostatnich dwóch tygodni. Każe Parquaghowi udać się w ślad za oddającą się grupą, mówiąc, że tam, gdzie jest Osborne, coś się musi stać.


Peter biegnie za podążającymi w głąb lasu mężczyznami. W pewnej chwili wskakuje na jedno z drzew; w oddali widzi dowodzoną przez Dougana grupę. Odwracając się, Parquagh dostrzega nagle przywódczynię Indian, siedzącą na gałęzi innego drzewa. Kobieta obserwuje przez lunetę odchodzących kolonistów; chwilę potem zaskakująco zręcznie zeskakuje z dość dużej wysokości na ziemię. Parquagh idzie za nią, mówiąc o uchwalonym przez kolonię prawie. Indianka mówi, że skoro prawo dotyczy Indian i Czarorodnych, obejmuje również i Petera. Chłopak usiłuje zaprzeczyć, twierdząc, że nie wie, o co chodzi. Kobieta wysłuchuje jego nieudolnych tłumaczeń i mówi, że można próbować udawać; prędzej czy później i tak jednak wszyscy dowiedzą się, kim Parquagh jest naprawdę - i nie będą mieć dla niego litości.


Tymczasem w głębi lasu trwa pogoń za człowiekiem króla Jakuba - Davidem Bannerem. Mężczyzna z trudnością ukrywa się przed pościgiem; przypomina sobie, że jeszcze niedawno to on prowadził polowania na innych, zgodnie z rozkazami swego króla. W końcu ktoś zauważa Bannera w jego kryjówce. Mężczyzna uciekając, dociera nad brzeg urwiska. Myśli z goryczą, że potwór, którego inni nazywają Hulkiem, nie zamierza mu teraz pośpieszyć z pomocą. Banner przechyla się przez skraj urwiska, myśląc, że to jest właśnie to, czego chciałby od niego jego władca...


Gdy pościg dociera nad brzeg urwiska, po Bannerze nie ma śladu. Koloniści ruszają w inną stronę. Po chwili słychać głos Parquagha: chłopak, przyczepiony do ściany niczym pająk, trzyma Bannera za resztki ubrania, ganiąc mężczyznę za to, że chciał pozbawić się życia. Banner twierdzi, że tak właśnie powinno się stać, gdyż i on, i Parquagh są przeklęci przez diabła. Peter wrzuca królewskiego sługę z powrotem na brzeg urwiska i wskakuje tam za nim. Mówi, że zło, które jest w Bannerze, nie jest sprawą jego mocy. Banner odpowiada, że przeciwnie - zło jest w każdym z Czarorodnych: Parquagh również przecież zrobił coś okropnego - zdradził kogoś, kto mu ufał. Banner przypomina chłopakowi sprawę z Furym, mówiąc, iż on sam wyrządził jeszcze więcej zła. Gdy Paqrquagh usiłuje dowieść, że niemożliwe, żeby nie było w nich żadnego dobra, sługa króla stwierdza, że tak naprawdę tylko Bóg jest dobry - wszyscy ludzie są przeklęci.


Tymczasem pogoń za Bannerem nadal trwa. Przywódca pościgu, kapitan Dougan, upomina swoich podwładnych, mówiąc, by uważali na to, by nie zranić przez przypadek kogoś niewinnego. Rozkazom przysłuchuje się Osborne, dziwiąc się, skąd u Dougana taka troska o wrogów - Indian. Mężczyzna odpowiada, że Indianie nie są wrogami, że wielokrotnie pomagali kolonistom i nigdy nie stanowili dla nich zagrożenia. W tej samej chwili Osborne atakuje go i uderza kijem w tył głowy. Dougan osuwa się na ziemię. Osborne odbiega, krzycząc, że kapitan został zaatakowany przez Indian. Osborne przejmuje dowodzenie; kieruje pościg w stronę indiańskiej wioski. Gdy otoczony przez swoich ludzi Dougan odzyskuje przytomność, domy w osadzie zaczynają już płonąć.


Rozmowę Bannera i Parquagha przerywa nagle hałas: leśne zwierzęta uciekają przed ludźmi i ogniem. Parquagh natychmiast rusza w stronę, gdzie widać już pożar . Banner nazywa go głupcem i zostaje na miejscu; po chwili zaczyna się krztusić się dymem. Niedaleko stamtąd Osborne wraz z resztą kolonistów przygląda się płonącej wiosce. Okazało się, że w wiosce nie znaleziono żadnego złota, ani innych cennych rzeczy. Rozeźlony tym Osborne każe zastrzelić szczekającego na przybyszów psa. Parquagh, który rzuca się, by temu zapobiec, zostaje w ostatniej chwili zatrzymany przez spotkaną wcześniej Indiankę. Przywódczyni plemienia mówi, że to, co się stało, już się nie odstanie. Parquagh podąża za kobietą; docierają nad wodę, gdzie ocalali mieszkańcy wioski siadają właśnie do kilku dużych łodzi. Chłopak z pewnym zdumieniem dostrzega wśród Indian leżącego na noszach Bannera. Przywódczyni wioski mówi, że podobnie jak sługa króla, także i Parquagh - jako Czarorodny - powinien odejść wraz z plemieniem. Indianka przepowiada, że zbliża się wojna, którą od dawna przeczuwał i którą usiłował powstrzymac Rohjaz. Nakłania Petera, by opowiedział się po którejś ze stron. Parquagh odmawia, uważając - podobnie jak Rohjaz - że musi być jakaś inna droga.


Po jakimś czasie Peter dociera do kolonii. Opowiada to, co widział Virginii i usiłuje namówić ją, by dzięki swojej mocy powstzymała nadchodzącą katastrofę. Dziewczyna odmawia, mówiąc, że jej talent stał się zbyt niebezpieczny. Rozmowę przerywa wołanie Jamesona; dziennikarz strofuje Parquagha, że musi go poszukiwać, gdy historia roku wpływa właśnie do portu Roanoke. Jameson i Parquagh biegną do brzegu, gdzie przybija właśnie ogromny zaglowiec. Chłopak dostrzega dziwną postać stojącą na dziobie statku. Ów ktoś, ubrany w dziwną zbroję, mierzy w stronę brzegu z jakiejś broni. W następnej chwili strzela w stronę Parquagha; ten w ostatniej chwili ucieka przed pociskiem, odpychając też poza zasięg ognia Jonaha. Na statku uruchomiona zostaj katapulta i opancerzona postać ląduje nagle tuż przed przerażonym Parquaghem. Ogromna ręka unosi go nad ziemię; mężczyzna, odziany w dziwną zbroję, pyta, gdzie znajduje się David Banner...

Autor: Gokuma

Galeria numeru

1602: New World #3

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.