Avalon » Serie komiksowe » Vision and The Scarlet Witch » Vision and The Scarlet Witch #2

Vision and The Scarlet Witch #2

Vision and The Scarlet Witch #2

"Faith of our Fathers"

Cytat


Scarlet Witch: "As an Avenger, I learned that all humanity is an extended family. That one's responsibility transcends mere flesh-and-blood relationships."

Streszczenie

Na tle jakiś maszyn klęczy będący w agonii Vision. Miejsce, w którym się znajduje jest nazywane żłobkiem, jest to żłobek dla bardzo specjalnych dzieci. Obok niego leży nieprzytomna lub martwa Scarlet Witch, Whizzer także nie daje znaku życiu po zawale serca, którego doznał, kiedy ratował swego radioaktywnego syna - Nuklo. Zaledwie godzinę temu rozegrała się tu bitwa. A jedyne, co teraz może robić Vision to wpatrywanie się w topniejący kikut ramienia i przypomnienie sobie jak doszło do tego wszystkiego...


Wcześniej, Leonia, New Jersey, dom ex-członków Avengers. Wanda przez połączenie komputerowy opisuje bratu i Crystal (z dzieckiem na rękach) przeżycia ostatniego dnia [patrz poprzedni numer-dop. Nadia]. Ledwo uporali się z druidzkim bóstwem z wizytą wpadł Robert Frank. Potrzebuje ich pomocy, pomocy w opiece nad synem. Pietro nie rozumie jak mogą pomóc nuklearnemu człowiekowi. Na odwołanie się do jego synowskich uczuć przypomina siostrze, że Whizzer nie jest ich prawdziwym ojcem [Zamieszanie z kwestia rodzicielstwa miało miejsce w Avengers 85-87 - dop. Nadia]. Scarlet czuje jednak, że powinni pomóc staremu, schorowanemu mężczyźnie, którego żona nie żyje, a syn jest potworem. Quicksilver w końcu ulega argumentacji siostry i pyta, w jaki sposób może pomóc. Wiedźma przypomina, że, mimo iż Nuklo fizycznie jest dorosły, psychicznie nadal jest dzieckiem i nie kontroluje swych mocy. Póki nie znajdzie się jakiegoś lekarstwa na jego przypadłość powinien być pod ciągłym nadzorem. Pietro obiecuje poszukać jakiegoś medykamentu wśród Inhumans i poprosić o pomoc Black Bolta. Zadowolona Wanda wyłącza komunikator. Vision pyta się czy na pewno chce pomóc Frankowi, mimo że nie jest z nią spokrewniony. Żona odpowiada mu, że przez chwilę dzięki Whizzerowi nie czuła się jak sierota i zamierza mu się za to odwdzięczyć. Syntozoid jest zachwycony bogactwem uczuciowym żony [to bogactwo to mu jeszcze bokiem wyjdzie przed HoM ;) - dop. Nadia]. Robert jest zachwycony i uważa, że żaden sąd nie może mu uniemożliwić opieki nad synem, jeśli ma po swojej stronie dwójkę Avengers i dodaje, że Wanda i Pietro mimo, że nie opiekował się nimi zawsze będą jego dziećmi.


Chwila obecna, Vision walczy o to by się podnieść. Jedno spojrzenie w nieruchome oczy Whizzera uzmysławiają mu, że Frank nie żyje. Nie ma jednak czasu by pomodlić się za jego duszę, cały umysł synthozoida zajmuje jego nieruchoma żona...


Wcześniej, szpital generalny na górnym Manhattanie. Taksówkarz podwożący pod placówkę bohaterów jest zachwycony, że ma możliwość przewiezienia członków Avengers. Rozpoznaje także Whizzera czym wzrusza starego człowieka, dziwiącego się, że ktoś pamięta jego czyny. W środka wita ich doktor Linoa Hymas. Nie czekając na nich Frak wymachuje orzeczeniem sądu domagając się widzenia z synem. Lekarka nie jest zachwycona decyzją sądu rodzinnego i próbuje przekonać, że Nuklo ma zapewnioną dostateczną opiekę. Przechodząc przez oddział radiologii tłumaczy, dlaczego najlepiej by było, aby chłopiec został tam gdzie jest, ale Robert pozostaje nieprzebłagany. W końcu dochodzą do nietypowego żłobka, gdzie w specjalnej bańce siedzi Nuklo. Zdaje się on nie poznawać ojca. Pojawia się lekarz zajmujący się tym oddziałem dr I. S. Bishoff, prosi on Whizzera o rozmowę na osobności.

Teraz, wbrew ocenie Visiona, Frank ciągle żyje. Starzec płacze nad swoimi dziećmi. Cyborg przypomina, że Wanda nie jest jego córką, ale wtedy Whizzer umiera.


Wcześniej, Linoa Hymas dopytuje się małżeństwa czy wiedzą, czego się podjęli decydując się na pomoc w opiece nad Nuklem i to w dodatku, kiedy doktor Bishoff jest tak bliski odnalezienia lekarstwa. Vision wspomina, że to właśnie lekarstwo prawie zabiło ich wszystkich.


W innej części kompleksu lekarz chce zaprezentować swojej odkrycie Frankowi. Przebierając się w chroniący przed radiacją kombinezon naukowiec wypytuje starego bohatera o jego przeszłość. Whizzer przypomina sobie jak był szczęśliwy, kiedy Miss America zgodziła się opuścić drużynę i zostać jego żoną. Szczęście nie trwało jednak długo. Wkrótce urodził im się syn, którym nie byli w stanie się zająć. Zostawili chłopca w szpitalu w specjalnej kapsule, która chroniła świat przed jego mocami. Robert wspomina jak jego ukochaną Madeline zabił kolejny poród. Tym razem Frank porzucił bliźniaki, bo przypominały mu o tym nieszczęściu. Bishoff informuje go o złowieszczym spisku wymierzonym przeciwko bohaterom All-Winners Squad [grupa działająca pod dowództwem Kapitana Ameryki w czasie II wojny światowej - dop. Nadia]. Wtedy uwagę Whizzera przykuwa dramatyczny Nukla.


Słysząc krzyki Vision i Scarlet Witch biegną do żłobka. Bańka zabezpieczająca została rozbita. W dymie małżeństwo zauważyło zniknięcie dziecka. Nad ciałem Franka stoi Ibisa - dawny wróg czekający na zemstę ponad 30 lat. W postaci dr Bishoffa mógł jej spokojnie doczekać. Dzięki specjalnemu kostiumowi, w który jest teraz przebrany ukradł radioaktywną moc jego syna. Na zagrożenie pierwsza zareagowała Wanda, promień jej hex mocy uszkodził kable pozwalające wrogowi czerpać moc z chłopca. Jednakże zaabsorbował on dość mocy by wystrzelić w Scarlet swoją wiązkę. Vision by chronić ukochaną wziął całą moc uderzenia na siebie. Wtedy po raz pierwszy krzyknął do starca, że Wanda nie jest jego córką. Mężczyzna domaga się wyjaśnień, wiec wiedźma tłumaczy mu, że jego prawdziwe dzieci urodziły się martwe i są pochowane w Wundagorze. Położna oszukała go dostarczając mu dwójkę innych sierot pod opiekę: ją i Pietra. Ale on tamtej nocy uciekł zostawiając dzieci. Frank nie może wyjść ze zdziwienia, że mimo tego wszystkiego wiedźma nadal była zdecydowana mu pomóc. Scarlet tłumaczy, że w Avengers zrozumiała, że wszyscy ludzie stanowią rodzinę, niezależnie od więzów krwi. A teraz nie może dłużej z nim rozmawiać tylko powinna pomóc mężowi. Wzajemne zawirowania obu promieni: magii oraz słonecznego z oczu Visiona spowodowało, że Isbisa został zdruzgotany ich mocą. Pozostawiony sam sobie Robert zajmuje się swoim prawdziwym dzieckiem. Tłumaczy zagubionemu Nuklowi, że go kocha i, że para walczących ciągle Avengers także go kocha, bo walczy dla niego.


W tym samym czasie Isbisa stapia rękę syntozoida, wściekła Scarlet odgraża się, że pomści cierpienie męża, niestety nic nie zdąży zrobić, bo pada od uderzenia mocy wroga. Widząc nieprzytomną dziewczynę, którą uważał za córkę, Frank przypomina sobie, że był superbohaterem. Ale tak było w latach czterdziestych, dziś Isbisa bez większych problemów uderza go wywołując atak serca. Zrozpaczony Nuclo atakuje lekarza. I tu wspomnienia Visiona zatoczyły pełny okrąg.


Obecnie, ból w ramieniu nadal jest przytłaczający, cierpienie go unieruchamia i nie może ratować żony. Postanawia odciąć się od źródła bólu i promieniem z oczu odcina stopioną rękę. Po tym zabiegu cuci do przytomności Wandę. Scarlet jest pełna współczucia dla ukochanego, ale oboje przypominają sobie, że bitwa nie została jeszcze zakończona. Zmieniając prawdopodobieństwo wiedźma sprawia, że Isbisowi spadają ochronne gogle, a chroniący kombinezon rozpada się. Radioaktywna moc wraca do swego właściciela - Nuklo. Żłobek rozświetlił się w ostatnim przebłysku mocy. Skuszenie się na moc mutanta sprawiły, że oboje ją stracili. Zarówno Nuklo jak i Isbisa stali się normalnymi ludźmi. Policja przybyła na miejsce zaaresztowała szalonego naukowca. Wanda i Vision wyprowadzając dorosłego mężczyznę o mentalności dziecka ze smutkiem patrzą na zwłoki Roberta Franka.


Autor: Nadia

Galeria numeru

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.