Avalon » Serie komiksowe » Weapon X vol. 2 » Weapon X vol. 2 #5

Weapon X vol. 2 #5

Weapon X vol. 2 #5

"Monsters"

Postacie
Cytat

Billy Taylor: "He [Dyrektor - dop. Idanow] said my dad had a vivid imagination... and suggested they continue their conversation somewhere a bit more private. I never saw my father again."

Streszczenie

Warwick w stanie Nowy Jork. Nocna cisza zostaje przerwana przez krzyk dziecka wzywającego swoich rodziców. To krzyczała mała Wendy, którą wystraszył starszy brat. Dziewczynka wyjaśnia zaalarmowanym rodzicom, że Billy naopowiadał jej o potworach, które przyjdą w nocy i ją zabiorą. Chłopiec takich rzeczy nasłuchał się od swojego kolegi, monstra kontrolowane przez rząd miałyby przyjść po zmroku i zabrać dzieci z łóżka. Ojciec wyjaśnia synowi, że te rządowe potwory to takie same 'miejskie legendy' jak 'faceci w czerni' czy aligatory pływające w kanałach pod Manhattanem. Pani Taylor tuląc swą córeczkę do snu zapewnia ją, że nie ma się czego bać ponieważ potwory nie istnieją... A jednak. Nagle okno sypialni rozpada się na drobne kawałki i do pomieszczenia wpadają trzy 'potwory': Kane, Wild Child oraz Sauron - agenci Weapon X.


Garrison wyciąga rękę do przestraszonej rodziny, mówiąc, że mają iść z nimi; dotyczy to 'spraw państwowych'. Jeśli pójdą cicho nic nikomu się nie stanie. Głowa rodziny Taylorów protestuje, mężczyzna domaga się wyjaśnień. Pada odpowiedź 'akty terroru dokonane przez mutantów'. Fakt, Taylorowie są mutantami, ale z pewnością nie terrorystami pokazywanymi w wiadomościach telewizyjnych. Billy przeczuwa, że coś jest nie tak, jego ojciec także i dlatego mówi reszcie rodziny by uciekali. On powstrzyma napastników. Pomiędzy nim a agentami Weapon X wyrasta energetyczna bariera. Pani Taylor próbuje uciec z dwójką dzieci. Jedyną drogą okazuje się być zablokowana przez kolejne 'potwory': Sabretootha, Marrow oraz Washouta.


Matka przypomina swoim dzieciom, że zawsze uczyła ich by ukrywały swe moce, by skorzystały z nich jedynie w najbardziej skrajnych okolicznościach. Te okoliczności właśnie nastąpiły i oczy trójki Taylorów zaczynają żarzyć się energią. Billy, sam drżąc z przerażenia wie, że jego matka i siostra boją się, we także, że nie poddadzą się bez walki. Agenci jednak mają inne plany. Rozstępują się by zrobić miejsce dla... Mesmero. Wystara jego jedno spojrzenie i kilka kojących słów by trójka Taylorów zrezygnowała ze stawiania oporu.


Kilka godzin później. Billy budzi się ze światem wirującym w głowie. Pierwsze co zauważa to dziwne oczy wpatrujące się w niego. Po chwili okazuje się, że dziwne niebieskie ślimakopodobne stworzenia należą do równie niebieskiego mutanta siedzącego obok Taylorów. Billy szybko zauważa, że na pokładzie samolotu którym lecą, znajdują się sami homo superior. Chłopak zapoznaje się z 'właścicielem' ślimaków - Maggottem. On także nie wie co się dzieje, ale najwyraźniej oni wszyscy jako 'mutanci terroryści' są transportowani gdzieś na pokładzie tego pojazdu. Maggottowi wydaje się śmieszne, że ktoś tak sympatyczny jak siostra Billy'ego mógłby być terrorystą. Dla niego tak duża liczba aresztowanych mutantów nie wróży nic dobrego. Billy, wyglądając przez okno, nie może się z nim nie zgodzić. Jego oczom ukazuje się obóz koncentracyjny dla mutantów - Neverland.


Pasażerowie zostają wyprowadzeni z samolotu i wszelkie nadzieje Billy'ego na to, że to wszystko to jakaś pomyłka, rozwiewają się. Więźniów witają opancerzone roboty strażnicze zwane Boxbotami. Niepewni swego losu mutanci stoją na mrozie, a Billy zadaje sobie sprawę, że to miejsce to jego nowy dom. Dwójce nowych więźniów jednak to się nie podoba, starają się podważyć autorytet robotów. Odpowiedź jest równie krótka co brutalna, a przesłanie jasne - takie zachowanie nie będzie tolerowane. Maggott, widząc masakrę, chce interweniować, tak samo ojciec Billy'ego, jednak czyiś głos przestrzega ich, że będzie to stratą czasu. Należy on do dr Cecilii Reyes - znajomej Maggotta z X-Men. Konfrontacja z Boxbotami byłaby dla nich samobójstwem, gdyż są bezsilni, dosłownie. Ich moce nie działają tutaj a sprawcą tego jest podłączony do aparatury na górującej nad obozem wieży chłopiec o imieniu Leech. Jego mutacyjne zdolności to negowanie mocy innych homo superior. Pan Taylor stwierdza, że to hipokryzja - ich porywacze najwyraźniej nie mają nic przeciwko wykorzystywaniu mutantów do wykonywania brudnej roboty. Boxboty zaczynają zgarniać więźniów do Centrum Przyjęć na przesłuchania.


Układ jest prosty - mężczyzna siedzący przy metalowym stole zadaje nieskończoną ilość pytań. Pan taylor odmawia współpracy. Billy'ego zaskoczyło to, jak dobrze mężczyzna przyjął wybuch jego ojca. W tej samej chwili jednak zrozumiał, że jeśli trzyma się mutantów czytających w myślach jak zwierzątka to jego tata pewnie nawet nie musiał nic mówić. Na ścianie za naukowcem wisi Jack - rozczłonowany telepata Programu Weapon X.


Po przesłuchaniach mutantów podzielono na dwie grupy. Na tych, którzy mają zielone M na dłoni, jak rodzina Taylorów oraz tych z czerwonym M, jak Maggott. Według niebieskoskórego przyjaciela Billy'ego jedna z grup nie wyjdzie żywa z obozu. Najwyraźniej on wyciągnął 'krótszą słomkę'. Klękając prosi on by chłopca i Wendy by zaopiekowali się jednym z jego ślimaków. Rodzeństwo przyjmuje ślimaka i niebieskoskóry przyjaciel Taylorów oddala się wraz z grupą innych czerwonych 'M'. Wiedziony przeczuciem Billy skrada się tuż za nimi. Po policzkach chłopaka spływają łzy gdy na własne oczy przekonuje się, że jego niebieski przyjaciel miał rację co do swojego losu.


Następnego dnia więźniom przedstawia się Dyrektor. Według chłopca, w przemówieniu Dyrektora nie było ani grama prawdy. Billy prawie zwrócił lunch gdy mężczyzna przyrzekł, że kiedy wszystko się wyjaśni, 'niewinni' więźniowie zostaną zwolnieni. Tyradę Dyrektora przerywa pan Taylor, który dobrze wiedział, że Dyrektor łgał o tym, że czerwone 'M-y' są w innym obozie. Ojciec Billy'ego mówi oprawcy co myśli na temat tego co on tu robi. Stwierdza wprost, że rząd nielegalnie zabrał ich z domów posługując się sfabrykowanymi oskarżeniami a cały obóz służy do 'odchwaszczenia' - użyteczni mutanci pozostają przy życiu, zbędnych się likwiduje. Roześmiany Dyrektor mówi, że Taylor ma bujną wyobraźnię i proponuje by dokończyli rozmowę w bardziej ustronnym miejscu. To był ostatni raz, kiedy Billy widział swojego ojca.


Mijały tygodnie. Cecilia z pomocą Billy'ego robiła wszystko co w jej mocy by pomóc osobom, które wracały z sesji - ekstrahowania z mocy mutantów wszystkiego tego, co ludzie z Programu uznawali za przydatne. Niestety kobieta wciąż miała zbyt mało leków, wody oraz pożywienia. Kane, prawa ręka Dyrektora, i dr Windsor złożyli wszystkim ofertę - oddaj się Programowi, a nie tylko zakończą się sesje, ale i zostaniesz stąd wypuszczony. Wildside i Reaper jako pierwsi przyjęli ich propozycję, w poprzedzających dniach nie byli ostatnimi.


Billy, biorąc pod uwagę stan w jakim znajdowała jego matka, zasugerował, że powinni przynajmniej zastanowić się nad tym co powiedział Kane. Kobieta jednak sprzeciwia się, wołałaby umrzeć niż stać się niewolnicą. Poza tym, ona znała inny sposób - od dłuższego już czasu dr Windsor potajemnie pomagał uciekać więźniom z obozu. Matka Billy'ego poczyniłaprzygotowania aby on i Wendy byli następni. Chłopakowi nigdy by nie przyszło do głowy, że zaryzykuje i powierzy swoje życia w ręce jednego z ludzi Dyrektora. Jedna rzecz go tylko martwiła, matka wspomniała o nim i o Wendy w swoim planie, siebie jednak w nim nie umieściła. Dr Windsor rozwiał wątpliwości dziecka, może on zabrać tylko dwie osoby na raz. Na te wieści Billy reaguje płaczem Pani Taylor jednak mówi, by był dużym chłopcem i wziął się w garść dla dobra siostry. Dodaje jeszcze, że Ona dołączy do nich później. Syn ściska ją najsilniej jak tylko może, gdyż wie, że widzą się po raz ostatni.


Dr Windsor dotrzymał słowa. Z samego rana przyszedł po dwójkę dzieci. Idąc w kierunku bramy Billy zdaje sobie sprawę z tego, że jeszcze nigdy w życiu nie był tak zdenerwowany. Pomimo mrozu, na jego czole formowały się krople potu kiedy Windsor mówił historyjkę, która miała ich kryć. Strażnicy przepuścili nader łatwo.


"Ostatni raz rzuciłem okiem na obóz... i tak jak Maggott podczas swych ostatnich chwil, zmówiłem małą modlitwę. Modliłem się za mamę i tatę oraz za wszystko co straciłem. Modliłem się o niepewną przyszłość, która rysowała się przede mną i Wendy. Jednak przede wszystkim modliłem się żeby któregoś dnia... potwory odeszły."

Autor: Idanow

Galeria numeru

Weapon X vol. 2 #5

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.