Avalon » Serie komiksowe » X-Men: The 198 » X-Men: The 198 #3

X-Men: The 198 #3

X-Men: The 198 #3

Part 3

Postacie
Zapowiedź

Viva la Revolucion! Zakrzyknął któryś z uchodĽców, podgrzewając jeszcze atmosferę w Instytucie. Jak długo to jeszcze potrwa, zanim 198 mutantów zechce wyrwać się z oblężenia Sentineli?

Cytat

Toad: "Hey, hey! It's the man with the mouth. I didn't expect to see you here, Erg. I thought you were a conscientious objector."
Erg: "I am. Totally. I also need to get out of here before I blow a fuse."

Streszczenie

Manhattan, jedenasta dzielnica, znana wcześniej jako Mutant Town. Wieczór. Dwóch mężczyzn - czarnoskóry brunet i biały blondyn - stoi przed drzwiami do lokalu numer 2A. Z nakazu sądowego szukają Johna Artura Zandera - chcą potwierdzić, czy otrzymał wiadomość z informacjami dotyczącymi sposobu dostania się do obozu w Westchester. Zander widzi się w takim towarzystwie, a poza tym nie jest mutantem. Urzędnik pokazuje palmtopa, na ekranie którego widnieje zdjęcie Jazza z niebieską skórą i pyta ,czy to on. Mutant przytakuje, po czym dodaje, że mutacja cofnęła się i teraz jest normalnym, białym chłopakiem. Mężczyźni przekazują Johnowi ulotkę i ostrzegają, że jako były mutant sam musi sobie radzić z ewentualnymi konsekwencjami, które mogą się pojawić. Jazz przerywa i wyciąga rękę po papier - nie ma teraz czasu, jest zajęty. Skóra na przedramieniu Jazza jest niebieska. Blondyn wykręca mutantowi rękę - prócz dłoni, cała jest koloru niebieskiego. Mężczyźni wkraczają do mieszkania. Jeden trzyma Zandera, gdy w tym czasie drugi przeszukuje lokal. Po chwili wraca z foliową torebką wypełnioną paczuszkami z narkotykiem - mogą go oskarżyć o używanie i posiadanie. Jazz zna swoje prawa: bez nakazu nie mają prawa przeszukiwać mieszkania. Mężczyzna odpowiada, że przecież sam ich zaprosił, a narkotyki leżały na wierzchu. Podprowadza Johna pod otwarte okno. Ze słów mutanta dowiadują się, że nie ma żadnych mocy. Brunet oznajmia, że mogliby sobie zaoszczędzić papierkowej roboty i po prostu wyrzucić uzależnionego od narkotyków przez okno. Jazz wyrywa się i odsuwa na kilka metrów. Mężczyzna uspokaja go - tylko się z nim drażnią. Sugeruje dwa wyjścia z obecnej sytuacji: albo John zgłosi się do obozu w Instytucie Xaviera, albo oni zgłoszą go na policję. Po chwili dodaje, że w więzieniu, aby przetrwać musisz należeć do jakiejś grupy. Problem w tym, że teraz nie ma czegoś takiego jak grupa mutantów, co oznacza jedno - śmierć. Dają mu dwadzieścia cztery godziny na rejestracją w Instytucie, wtedy zapomną o sprawie. Przed wyjściem blondyn rzuca Jazzowi zawiniątko z narkotykiem pod nogi. Wychodzą, zostawiając mutanta samego.


Instytu Xaviera. Jazz właśnie wstrzyknął sobie działkę. Pyta Johnny'ego siedzącego na przyczy naprzeciwko, czy nie widzi w tym nic złego. Chłopakowi nic do tego. Zander chce wiedzieć kiedy będą mogli się przejść i rozprostować nogi. Słysząc w odpowiedzi, że dzisiaj popołudniu jest spotkanie w tej kwestii, oznajmia, że on się trochę prześpi. Prosi, by Johnny go obudził. Chłopak wpatruje się w plecy Jazza, trzymając w dłoni strzykawkę.


Później. Na spotkaniu zgromadzili się wszyscy mieszkańcy obozu. Velerie Cooper predstawia się - jest nadzorcą Ministerstwa Obrony Narodowej do spraw mutantów, ze szczególnym uwzględnieniem tego obozu. Ich zamiarem jest zapewnienie mutantom bezpiecznego środowiska, w którym będą mogli się łatwo zaadaptować do nowych warunków. Jest kilka rzeczy, które muszą załatwić w ciągu najbliższych tygodni, a najważniejszym jest zbudowanie stałych miejsc co spania. Erg pyta, ile w takim razie zamierzają ich tu trzymać. Valerie nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Z tłumu dobiegają wykrzyczane propozycje - telewizja kablowa, osobne łazienki. Erg ucisza pozostałych, jest przekonany, że cały Instytut stał się tak naprawdę więzieniem. Chce jednak wiedzieć jedno: kiedy będzie mógł przejść przez bramę. Doktor Cooper odpowiada, że na razie samodzielnie nie mogą przekraczać bram, jest jednak pewien pomysł. Każdy otrzyma własny telefon komórkowy. Podczas planowanych wypadów do Salem Center lub też w razie jakichkolwiek innych problemów, naciśnięcie czerwonego przycisku wezwie członków Sentinel Squad O*N*E. Gdyby ktoś zgubił telefon i tak będą w stanie go odnaleźć, korzystając z elektronicznego znacznika. Kitty znacząco spogląda na Beasta, powtarzając pod nosem słowo "znacznik". Velerie Cooper zapewnia, że zabieg wszczepienia urządzenia pod skórę jest bezbolesne. Pomruk niezadowolenia przetacza się przez kilkudziesięcioosobowy tłum. Erg krzyczy - czy chcą ich znaczyć jak zwierzęta. Cooper oznajmia, że jest to dobrowolne - jeżeli ktoś nie chce opuścić terenu, nie musi być znaczony. Wszystko to jest robione z korzyścią dla mutantów. Poza tym skoro tutaj przybyli, wyrazili tym samym zgodę na... Urg przybył tu, ponieważ uciekał przed bandytami, chcącymi go zabić i niczego nie podpisywał, a już zwłaszcza zgody na łamanie praw człowieka. Głos zabiera Cyclops, prosząc by się uspokoili. Z tłumu pada pytanie, czy X-men też będą znakowani. Nagle znikąd pojawiają się płomienie i zajmują podest. Cooper wpada we wściekłość. Emma uspokaja ją mówiąc, że poszło całkiem nieźle. Doktor wsrzymuje się z opinią do jutra, gdy okaże się ile osób zapisało do wszczepienia znaczników.


Amara pyta Outlaw, czy Empath gapi się na nią. Dziewczyna potwierdza. Magma wpada w szał: krzyczy , że zabawianie się jej uczuciami jest równoznaczne z gwałtem, a on nie jest nikim więcej niż gwałcicielem. Manuel jest zaskoczony atakiem i nie ma pojęcia o co chodzi. Amara rozkazuje, by trzymał się od niej z daleka i odchodzi. Inez nie rozumie takiego zachowania. Magma tłumaczy, że Empath cały czas jest w jej głowie, nie może przestać o nim myśleć. Outlaw pyta, czy nie jest to spowodowaneczym innym. Amara prosi, by przestała. Sama jednak nie jest do końca niczego pewna. Całej sytuacji przygląda się zza namiotu ukryty w cieniu Johnny.


Jeden z namiotów. Absolon zauważa, że to miejsce jest pełne konfliktów. Lorelei odpowiada, że nie zdoła pomóc wszystkim. Prosi, by usiadł. Zdejmuje mu płaszcz i zaczyna masować barki. Jest cały spięty i powinien się zrelaksować. Mr M prosi, żeby przestała. Kobieta oznajmia, że całe swoje dorosłe życie spędziła na zaspokajaniu mężczyzn, a jest w tym całkiem dobra. Dzisiejszą noc planuje spędzić z Mercatorem. Mężczyzna wyrywa się jednak Lorelei zatrzymuje go. Absolon nie robił tego od dawna - sam nie chciał. Lorelei ściągając biustonosz oznajmia, że po prostu nie spotkał właściwej kobiety. Oboje kładą się na pryczy.


Jazz wraca do swojego namiotu. Uchyla płachtę zasłaniającą wnętrze. Wewnątrz Johnny klęczy na ziemi, a na pryczy stoi maleńka postać - Magma. Osóbka odwraca się w kierunku Jazza. Uśmiecha się. Zander jest zszokowany. Johnny obraca głowę w stronę wejścia. Nikogo nie ma. Podchodzi do walizki w środku której leży kilkadziesiąt białych kulek pęknietych w połowie. Wyciąga jedną z nich. Wewnątrz śpi pomniejszona wersja Jazza.


Nazajutrz. W kolejce ustawionej do gabinetu zabiegowego stoi kilku mutantów. Toad ze zdziwieniem zauważa obecność Erga. W pokoju kobieta prosi, by mutant nie ruszał się i przy pomocy urządzenia wstrzeliwuje implant pod skórę. Żołnierz podchodzi do kolejki i oznajmia, że odjazd, dla wszystkich ze znacznikami będzie za dwadzieścia minut.


Salem Center. Z busa mutanci wysiadają bezpośrednio na zbiórkę. Komandor Reyes ustala warunki: mają trzy godziny, żadnych niepotrzebnych wyskoków, w razie jakichkolwiek problemów mają komórki. Prosi jednego z podwładnych, aby towarzyszył grupie Erga, którą uważa za najbardziej niebezpieczną.


Jazz mówi, że ma kilka spraw do załatwienia. Erg pyta, czy nie mógłby załatwić mu trochę towaru. Chłopak zgadza się i odchodzi. Wiedziony instynktem bez problemu znajduje dilera.


Grupa Erga przechodzi przez pasaż handlowy. Grupka dzieciaków zaczyna naśmiewać się z Mammomaxa. Mutant pyta, czy naprawdę sądzą, że zignoruje zaczepki i pójdzie dalej. Chwyta za koszulkę jedno z dzieci i podnosi na wysokość swojej głowy. Agent towarzyszący grupie alarmuje o sytuacji centralę, prosząc by załatwili sprawę.


Pentagon, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Dowódca prosi podwładną by uspokoiła Mammomaxa - nie chce by jakiś dzieciak zginął na jego zmianie.


Mammomax chwyta się za głowę i w spazmach bólu pada na ziemię. Po chwili uspokaja się. Czuł jakby ktoś mu wbijał nóż w głowę. Urg wiedział, że coś jest nie tak ze znacznikami.


Wszyscy, którzy pojechali wrócili do busa. Wszyscy prócz Jazza. Reyes na urządzeniu GPS bez problemu dostrzega miejsce, w którym jest Jazz. Nakazuje, by ruszyli w tym kierunku.


Diler wykręca się - nie robi interesów z mutantami. Jazz pyta, czy wie co to jest telekineza. Po chwili sam odpowiada - może rozpuścić mózg rozmócy samą myślą o tym. Diler prosi, żeby Jazz wyluzował i każe mu iść z nim do alejki.


Żołnierze w obstawie Sentinela docierają na ulicę, gdzie znajduje się Zander.


Johnny w swoim namiocie zaciska nitkę na szyi malutkiego Jazza.


Jazz chwyta się za gardło. Nie może złapać powietrza. Diler ucieka w połochu. Żołnierze krzyczą, żeby został tam gdzie jest. Komandor Reyes oznajmia, że mutant nie żyje. Ciało Zandera leży na stercie kartonów. Oczy ma wybałuszone. W lewej ręce trzyma torebkę z białym proszkiem.

Autor: Spence

Galeria numeru

X-Men: The 198 #3 X-Men: The 198 #3

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.