Avalon » Serie komiksowe » Black Panther vol. 4 » Black Panther vol. 4 #22

Black Panther vol. 4 #22

Black Panther vol. 4 #22

"World Tour" - part 4: "Inside Man"

Postacie
Zapowiedź

Finał dyplomatycznej podróży królewskiej pary znajduje miejsce w ogarniętych wojną domową USA. Wiedząc, jak przebiegło ostatnie spotkanie T'Challi z Tonym Starkiem, chyba nie powinniśmy się spodziewać spokojnej rozmowy...

Cytat


Black Panther (do Iron Mana): "If you can't see things are out of control, you're completly blind, Tony. I don't know all the facts. I won't take action until I do. But understand this: I am NOT leaving."

Streszczenie

Nazywa się Jim Rhodes a.k.a. War Machine. Ze względu na długotrwałą przyjaźń z Tonym Starkiem był jedyną osobą oprócz niego, która nosiła na sobie największą broń świata. Gdy generał Lazer zwrócił się do niego w sprawie kierowania programem nowych Sentineli nie był szczególnie zadowolony, ale był winien przysługę kumplowi. Zadaniem Sentineli jest pilnowanie, by mutanci nie wychylali się z szeregu, co nie jest najbardziej satysfakcjonującą robotą - bo niby dlaczego wszyscy mutanci mieliby być odpowiedzialni za czyny kilku z nich. W tym jednak właśnie tkwi piękno Aktu Rejestracyjnego - nie jest on wymierzony jedynie w mutantów, czy nawet superludzi - każdy, kto chce być więcej niż cywilem, kto chce działać w pierwszej lidze pomocy światu, musi się zarejestrować. Z historycznego punktu widzenia Wujek Sam od zawsze miał oko na populację - czy to po to, by bronić mniejszości, czy po to, by je kontrolować. Czy Czarne Pantery w latach sześćdziesiątych były organizacją terrorystyczną, czy tylko obywatelami, działającymi w samoobronie? To zależy od tego, kogo się spyta. Jednak ważniejsze pytanie, to: Komu można zaufać, że dostrzeże różnicę?


Londyn, Anglia, na Tamizie. Trwa ożywiona dyskusja pomiędzy Captain Britain, a Storm i Black Panther. Ororo przypomina Braddockowi, że bycie bohaterem polega właśnie na stawaniu za tym, co dobre, ten jednak pyta skąd pewność, że walka z rejestracją jest prawidłowa. T'Challa próbuje wyjaśnić Brianowi, że niezależnie od jego osobistych odczuć co do tragedii w Stamford i obywateli samodzielnie wymierzających sprawiedliwość to, co dzieje się w Stanach jest złe i nie mogą tylko przyglądać się temu z boku. Captain Britain odpiera, ze za Aktem stoją jedne z największych umysłów i najbardziej szanowani ludzie świata - Reed Richards, czy Tony Stark, na co Storm ripostuje, że cała ta sytuacja ma na celu to, do czego władza dążyła od zawsze - do ograniczenia wolności superludzi, których boi się i nienawidzi. Wywiązuje się ostra wymiana zdań, a gdy nagle następuje kłopotliwa cisza, dyskusję przerywa Black Panther, stwierdzając, że i tak tego dnia żaden z nich nie przekona drugiego do swoich racji. Zanim Ororo i T'Challa opuszczają posiadłość Braddocków, Brian pyta jeszcze o Ebony Blade - miecz, za pomocą którego został zaatakowany Black Panther jakiś czas temu, a który jest cennym elementem brytyjskiej kultury. T'Challa odpowiada mu tylko, że da znać, gdy nie będzie mu już potrzebny.


W telewizji trwa relacja z wydawania przez królewską parę Wakandy sztucznych kończyn upośledzonym ruandzkim dzieciom. Tajemniczy mężczyzna z Departamentu Stanu jest zirytowany tą, wyraźną według niego, polityczną zagrywką, na co Everett Ross stwierdza, że takie gesty podobają się opinii publicznej i być może Tony Stark też mógłby zorganizować coś podobnego. W odpowiedzi mężczyzna stwierdza, że to by wyglądało na kopiowanie ich zachowań, ale ma lepszy pomysł: wykorzystają tworzony przez Black Panthera i Storm wizerunek przeciwko nim samym.


Ororo i T'Challa lecą do Stanów Zjednoczonych, na spotkanie z Oprą Winfrey i prezydentem. Panther ostrzega małżonkę, że polityka jest jeszcze bardziej niebezpieczna, niż wszystkie walki na śmierć i życie, w których uczestniczyła. Storm pyta jaki wobec tego ma plan, a T'Challa odpowiada, że jest on wielopłaszczyznowy: gdy lobbyści w Waszyngtonie przekonują konserwatywnych posłów, że Akt Rejestracji umożliwia zbyt dużą ingerencję państwa w życie obywateli, agenci Wakandy w Londynie starają się wykupić pakiet większości Stark Enterprises, na co Stark zapewne będzie miał przygotowaną odpowiednią strategię obronną. Pyta też jak poszła Ororo rozmowa z X-Men, na co kobieta odpowiada, że bardzo niedobrze.


W Instytucie Xaviera Emma Frost rozmawia z patrzącą na nią z wielkiego ekranu Storm. Dyrektorka szkoły mutantów stwierdza, że jest jej przykro, ale tak, jak oznajmiła Tony'emu Starkowi - nie będą mieszać się do całej sprawy. Po tym, jak Scarlet Witch namieszała w całej rzeczywistości, mutanci nie potrzebują więcej problemów z wizerunkiem. Przykro jej to mówić, ale cała ta "Wojna Domowa" w końcu odciąga od nich uwagę - pokazuje, że wszyscy superludzie popełniają błędy, nie tylko mutanci. Storm jest oburzona tym, że White Queen chce pozwolić na to, by zamykano ich kolegów tylko po to, by dać światu lekcję. Kobieta odpowiada jej, że tym razem to nie ich walka - jest powód, dla którego używa swojego własnego imienia, zamiast choćby "Diamentowej Dziewczyny". Całej rozmowie przygląda się z ukrycia fazująca przez podłogę Kitty Pryde.

Z powrotem w samolocie Black Panther podsumowuje, że nie będą mogli wobec tego oczekiwać wsparcia ze strony X-Men, a Storm wzdycha, że to nigdy nie miałoby miejsca, gdy ona dowodziła zespołem.


W tym samym czasie, przed Białym Domem zebrał się tłum gapiów, rozentuzjazmowanych przybyciem wakandyjskich władców. Pomimo wesołych nastrojów, manifestację poparcia dla Black Panthera otacza kordon policji, przygotowanej, by wkroczyć do akcji w razie potrzeby.


Centrum dowodzenia Sentinelami. Jim Rhodes przygotowuje się do misji, o udział w której poprosił go Tony Stark. Rozmawia z Alexandrem Lexingtonem o całej sytuacji. Na miejscu będzie mnóstwo cywilów, którzy najwyraźniej uważają króla Wakandy za najlepszą rzecz od czasów krojonego chleba. Gdy Lexington pyta Rhodesa co on sam myśli o Black Pantherz, ten unosi się gniewem i opuszcza szatnię.


T'Challa i Ororo przybywają wreszcie do Białego domu i wkraczają do środka, witając zebrany tłum. Zaraz przy wejściu urzędnicy proszą Storm o podpisanie kilku dokumentów, które okazują się być formularzami rejestracyjnymi. Black Panther jest oburzony tym faktem i przypomina, że królowa Ororo z Wakandy jest głową państwa, chronioną przez immunitet dyplomatyczny. Sama Storm dodaje, ze skoro nie zmuszają Saudyjskich monarchów do płacenia za parkowanie, to niech nie wpychają jej tych bzdurnych formularzy. Urzędnik tłumaczy się, że owszem, nie ulega wątpliwości, że "pani Munroe" jest królową Wakandy, ale jest też obywatelką U.S.A., urodzoną w tym kraju, z amerykańskiego ojca, co czyni jej status niejasnym, a prezydent nie może spotkać się z żadnym Amerykaninem, obdarzonym supermocami, jeśli nie jest on zarejestrowany, gdyż daje to zły przykład. Ororo ripostuje, że odmowa spotkania z głową państwa przyjaznego Stanom Zjednoczonym także daje zły przykład, a Panther, przekonany o tym, że Tony Stark obserwuje całe zajście głośno wyraża swoje oburzenie, po czym opuszcza budynek, razem ze swoją żoną. Urzędnicy próbują załagodzić sytuację, chcą wszystko przedyskutować, ale T'Challa stwierdza że właśnie w tym tkwi problem - nikt z nich nie chce rozmawiać. Chcą tylko, by podporządkować się ich rozkazom. Odmawia też skorzystania z podstawionej "palącej benzynę" limuzyny, stwierdzając, że nie będzie tolerował tego kulturowego zacofania ani sekundy dłużej. Niestety, ponad Białym Domem rozciąga się strefa zakazu lotów, więc królewska para musi poczekać, aż zostanie sprowadzony pojazd zaaprobowany przez Wakandę. W międzyczasie tłum, zadziwiony tym, jak szybko amerykańskim urzędnikom udało się wyprowadzić Panthera z równowagi, zaczyna skandować antywojenne i prowakandyjskie hasła, jednocześnie jednak stwarzając zagrożenie dla niektórych uczestników manifestacji. Ororo zwraca uwagę męża na małą dziewczynką, mogącą w każdej chwili spaść z ramion trzymającego ją ojca, na co ten prosi ludzi, by się uspokoili, zanim komuś stanie się krzywda, ale jest już za późno. Dziewczynka spada wprost pod nogi tłumu, a T'Challa natychmiast przeskakuje przez ogrodzenie, ruszając jej na ratunek. To właśnie jest sygnałem dla oddziałów policji do wkroczenia do akcji. Roztrącają oni demonstrantów, otaczając Panthera, tonącego gdzieś w tłumie ludzi. Ororo, nie mogąc dostrzec swojego męża, uderza w ziemię piorunem, na co natychmiast reaguje oddział Sentineli. Dziewczynka zostaje uratowana przed mającą ją stratować ludzką masą, ale oto ponad tłumem pojawia się gigantyczny robot, oznajmiając Ororo Munroe, że jest aresztowana. Storm ucieka w powietrze, a Sentinelem zajmują się wakandyjskie wojowniczki, na latających maszynach. Zanim pilotowi udaje się zareagować na ostrzeżenie, robot zostaje przecięty na pół i upada z dala od ludzi. Grupa oprychów dociera do kabiny pilota, a gdy okazuje się, że jest nim czarny, uznają go za sprzedawczyka i chcą do niego dobrać, ale w drogę wchodzi im sam Black Panther. Okazuje się, że pilotem jest Jim Rhodes, który już wie, że był idiotą, który został uratowany przed ludźmi, których miał bronić, przez mężczyznę, którego chciał aresztować. W tej samej chwili z hukiem odrzutowych silników przybywa Iron Man, winiący za całą zaistniałą sytuację T'Challę. Panther odpiera, że przybyli w pokoju, na co Stark stwierdza, że mówił mu, by się nie wtrącał. T'Challa upomina Tony'ego, by nigdy nie mówił mu, co ma robić i odlatuje, razem z jedną z wojowniczek. Gdy jednak są już blisko samolotu, maszyna wyłącza się, co jest oczywistą robotą Iron Mana. Pantherowi udaje się doskoczyć do samolotu, ale wojowniczka spada w dół, zostaje jednak uratowana przez Storm. W tej samej chwili pojawia się Stark, chcąc zaatakować kobietę, na co T'Challa wyłania się z włazu samolotu w pełnym pancerzu, z wielkim, czarnym mieczem w ręce, krzycząc, aby Iron Man nawet nie myślał, by choćby dotknąć jego żony i wyskakując w powietrze. Stark wzdycha, nie doceniając broni, którą okazuje się być mogący przeciąć każdy przedmiot Ebony Blade. Pancerz Iron Mana zostaje roztrzaskany, a on sam z impetem uderza w ziemię, gdzie lądują też Black Panther i Storm wraz z wojowniczką, niesieni wiatrami, przywołanymi przez mutantkę. Koło nich pojawia się jednak... kolejny Iron Man, a nawet cały ich oddział, co oznacza, że T'Challa pokonał jedynie sobowtóra. Prawdziwy Stark sugeruje zakończenie potyczki, zanim komuś stanie się krzywda, na co na scenę wkracza, wyrywając się lekarzom, Jim Rhodes, prosząc, by ze względu na niego i na wszystkich Tony zaprzestał walki. Po chwili wahania Stark zgadza się, stwierdzając, że T'Challa i tak ma swój własny kraj, którym powinien się zajmować. Panther odpowiada, że przybył do Stanów w dyplomatycznej misji, w imieniu wielu nacji, które są przerażone tym, co się tam dzieje i w ciągu pierwszych kilku godzin jego największe obawy ziściły się. Ze względu na dobro całego świata, jego pobyt w Stanach dopiero się rozpoczął. Dodaje też, że jeśli Tony nie widzi, że rzeczy wymykają się spod kontroli, to jest kompletnie ślepy. T'Challa przyznaje, że nie zna wszystkich faktów i nie podejmie działań, dopóki ich nie pozna, ale chce, żeby Stark uświadomił sobie jedno: Black Panther nie odejdzie!

Autor: TheNewlyAwoken

Galeria numeru

Black Panther vol. 4 #22 Black Panther vol. 4 #22

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.