Avalon » Serie komiksowe » Annihilation: Heralds Of Galactus » Annihilation: Heralds Of Galactus #1

Annihilation: Heralds Of Galactus #1

Postacie
Zapowiedź

Po uwolnieniu z rąk Annihilusa, Terrax ma okazję odzyskać dawną pozycję, ale czy wciąż ma w sobie to "coś"? Ponadto, najwyżsa pora dowiedzieć się czegoś o tajemniczym i poległym heroldzie Galactusa: kim była Stardust?

Cytat

Terrax strzelając w Paiboka: "DIE!"
Paibok: "Do not be alarmed. This is his usual form of greeting."

Streszczenie

Maszerując korytarzem jednego ze statków floty Annihilation Wave Terrax słyszy od admirała Deko, że nie powinien opierać się pasożytom, które mają go zmusić do posłuszeństwa wobec Annihilusa. Jest to wprawdzie bezsensowne, ale za to irytujące, gdyż muszą mu aplikować następną ich porcję po każdej bitwie, w jakiej bierze udział. Były herold Galactusa oświadcza, że przestanie z nimi walczyć. Radość Deko jest jednak przedwczesna. Terrax oznajmia, że Annihilus musiał zginąć, gdyż pasożyty właśnie przestały funkcjonować. Razem ze Skrullem Paibokiem wyrzynają w pień idących z nimi żołdaków. Jego towarzysz chce przejąć kontrolę nad okrętem, jednak pałający żądzą zemsty za upokorzenie ex-herold unosi swój topór i uwalnia swoją moc, niszcząc statek. Paibok i Delinquent mają mu to za złe, gdyż tym czynem praktycznie skazał ich wszystkich na zagładę. Terrax stwierdza jednak, że musiał zmazać hańbę, jaką przyniosło mu uwięzienie. Razem z pozostałościami statku spadają na pustynną planetę.

Terrax odzyskuje przytomność i strzela energią wprost w budzącego go Paiboka. Skrull dzięki swoim zdolnościom unika obrażeń, uspokajając towarzyszącą im błękitnoskórą kobietę o imieniu Chandra, która wyciągnęła ich z płonącego wraku statku. Terrax jest zadowolony, że przetrwali wybuch pomimo marudzenia Skrulla, zastanawia się jednak, czego Chandra jeszcze chce od nich. Kobieta tłumaczy, że uratowała ich bezinteresownie. Widzi jednak, jak są potężni, ma więc do nich pewną prośbę. Pokazując obozowisko pełne istot różnych ras opowiada o tym, że wszyscy zostali tu sprowadzeni siłą, by zaspokoić głód kosmicznego pasożyta o imieniu Randau. Najechał on tę planetę jakiś czas temu, a że żywi się energią życiową, szybko zniewolił całą jej populację, by zapewnić sobie pożywienie. Kiedy też jakiś statek zbliży się za blisko planety, Randau natychmiast zestrzeliwuje go. Chandra i reszta mieszkańców obozowiska znaleźli się tutaj właśnie w ten sposób. Terrax jest zdziwiony, że nikt nie walczy z pasożytem. Niebieskoskóra wyjaśnia mu jednak, że rozbitkowie chcieliby walczyć, lecz nie mają wystarczającej siły, z kolei rdzenni mieszkańcy zaakceptowali warunki, jakie postawił im Randau. Słysząc to Terrax nie wytrzymuje nerwowo i postanawia opuścić tę planetę. Paibok próbuje go powstrzymać, mając na uwadze to, że jeśli Randau go zestrzeli, wtedy pochłonie jego energię, stanie się praktycznie nie do pokonania i zniszczy ich wszystkich. Wreszcie, gra na ambicji herolda, sugerując, że ten musi bać się porażki z pasożytem. To okazuje się wystarczającym argumentem i Terrax zawraca, oznajmiając, że pomoże Chandrze i jej towarzyszom. Oni będą bezużyteczni w walce z pasożytem, czego nie można jednak powiedzieć o mającym zdolność kontroli materii Delinquencie. Paibok zwraca uwagę na to, że ich towarzysz najwyraźniej cofnął się umysłowo do poziomu dziecka. Terrax jednak stwierdza, że nawet dzieci mają instynkt samozachowawczy, co mogą oczywiście wykorzystać.

Nocą, do siedzącego samotnie na wzgórzu Terraxa przychodzi Chandra. Tłumaczy, że ma dar wyczuwania emocji innych i ma świadomość tego, jaki ból, rozpacz i wstyd czuje teraz herold. Ten zrywa się wściekły i atakuje ją, zaprzeczając jej słowom. Kobieta mimo to mówi, że to wszystko nie było jego winą. Terrax uspokaja się i odchodzi, obiecując jeszcze, że jutro ta planeta stanie się czerwona od krwi.

Randau siedzi na tronie w swojej wieży. Niespodziewanie, fala ziemi doszczętnie niszczy jego dom. To oczywiście sprawka Terraxa, który teraz wraz z Paibokiem i Delinquentem nadlatuje naprzeciw odgrażającego się pasożyta. Za nimi idzie Chandra wraz ze swoimi towarzyszami. Herold atakuje swoją energią najeźdźcę, ten jednak stwierdza tylko, że kiedyś takie coś mogłoby go zranić. Teraz jednak, kiedy wchłonął miliony istnień, nie robi to na nim żadnego wrażenia. Odrzuca Terraxa i chwyta Delinquenta, chcąc pochłonąć jego energię. Paibok próbuje na nim swojej hipnozy, jednak zostaje natychmiast znokautowany. Od tyłu zachodzi go Terrax, jednak od jego potężnego ataku, Randau staje się tylko jeszcze silniejszy. Powala herolda i szykuje się do zadania ciosu. Chandra chce mu w tym przeszkodzić, lecz tylko go irytuje i zostaje doszczętnie spalona przez moc pasożyta. Wtedy zrywa się Terrax. Oznajmia, że atakowanie Randaua energią było błędem, odcina więc moc od swojego topora i potężnym ciosem rozcina pasożyta na pół.

Paibok oznajmia mieszkańcom planety, że Randau zginął i są wreszcie wolni. Oni jednak nie są zadowoleni, gdyż pasożyt rządził nimi i był gwarancją, że nikt inny ich nie zaatakuje, Teraz są zawiedzeni, że ich wyzwoliciele nie obejmą władzy po ich poprzednim władcy. Paibok zastanawia się przez chwilę nad ich propozycją, jednak Terrax nie może znieść ich słów. Wściekły stwierdza, że na tej planecie jedynie Chandra była godna tego, by żyć. Teraz jednak kobieta nie żyje, a reszta mieszkańców jest takimi samymi pasożytami, jak ich poległy ciemiężyciel. Unosi topór i uwalnia swą energię, niszcząc całą planetę.

Później, gdy we trzech unoszą się pośród zgliszczy, Terrax oznajmia Paibokowi i Delinquentowi, że ma zamiar powrócić na ścieżkę podboju i zagłady, którą obrał dawniej. Zostawia ich samych i odlatuje. Skrull prosi, by Delinquent przekształcił w statek kosmiczny skałę, na której się unoszą. Ten czyni to, pytając jeszcze o Terraxa. Paibok odpowiada, że były herold zawsze podróżuje sam i prawdopodobnie nigdy się to nie zmieni.



"A Death of Hope"

Scenariusz: Stuart Moore
Rysunki: Mike McKone

* Stardust
* Hadria, Tau, J/Psi
* Galactus

"Czym jest śmierć?

Czyż na początku czasu, gdy materia i energia eksplodowała tworząc nasze uniwersum, inny, starszy wszechświat nie musiał najpierw zginąć? Nikt nie może być tego pewnym. Jedynymi świadkami tamtej chwili były kwarki i ich mniejsi od atomu kuzyni, elementarne cząstki, z których większość rozpadła się szybko, tworząc bardziej konwencjonalne formy materii. Później wyewoluowały, tworząc nowe konfiguracje, tworząc pełne mocy byty... Jednak ich pamięć o czasach sprzed początku przepadła. Starożytni... Byli oni pierwszymi Cielesnymi, w swoim majestacie przemierzającymi kosmos niczym bogowie.

Nie wszyscy jednak podążyli ich ścieżką.

Część z pierwotnych cząstek nie uległa rozpadowi. Zamiast tego, pozostawały w nieskładnym i gwałtownym ruchu, poruszając wszystkim innym, aż wreszcie uformowały własną, niematerialną cywilizację. Budowała ona gigantyczne monumenty z fal radiowych, tworzyła dzieła sztuki z kwarków, a jej kultura i jej reprezentanci wciąż zmieniali się, raz za razem przybierając coraz to nowsze formy.

W tym inspirującym, nieustannie zmieniającym się eterycznym świecie narodziłam się ja.

I pogardziłam nim."


W okolicach Galaktyki Andromedy Stardust odradza się po tym, jak wraz z Red Shiftem została zniszczona podczas próby powstrzymania broni Thanosa. Dzięki mocy kosmicznej jest w stanie odbudować się z miliardów cząsteczek, na jakie została rozbita. Ma świadomość tego, że nikt inny z członków jego rasy nie byłby w stanie tego zrobić. Spoglądając na widniejącą w oddali galaktykę, zastanawia się, dlaczego moc sprowadziła ją właśnie tutaj. Wie jednak, gdzie powinna teraz być, lecz kiedy przekracza prędkość światła, napotyka grupę Eterycznych, niematerialnych istot należących do jej rasy. Nie jest ich wielu i skupieni są w ochronną grupę, mimo to jednak każą Stardust się wytłumaczyć. Zaskoczony herold spostrzega, że dobrze zna trzech z nich, o imionach Hadria, Tau i J/Psi i dziwi się, że by ją odnaleźć, zdecydowali się na podróż w głąb Wszechświata. Oni jednak oznajmiają jej, że nadszedł czas, by odpowiedziała za swe zbrodnie. Stardust nie ma zamiaru tłumaczyć się, ani z nimi walczyć i każe im wrócić do domu. Słyszy wówczas, że po przejściu Annihilation Wave jej ojczysta cywilizacja została zniszczona, a ci, z którymi właśnie rozmawia, są ostatnimi jej przedstawicielami. Oni mają jej teraz za złe, że wolała zadawać się z Cielesnymi i walczyć na ich wojnie. Stardust jest jednak tak zafascynowana odmiennością świata materialnych, że nie chce się kajać przed swoimi pobratymcami. Ci natychmiast ją atakują, nazywając ją zdrajczynią. Rozwścieczona Stardust odpiera ich atak ze zwielokrotnioną siłą, stwierdzając, że nic nie jest im winna. Gdy opada jej złość, orientuje się, że w stanie, w jakim są po walce, jej pobratymcy nie mają szans na przetrwanie w kosmosie. Nie chcąc zagłady ostatnich ze swojej rasy, decyduje się na wchłonięcie ich i pozwolenie im na życie wewnątrz niej. W jej podróży będą jej sumieniem, przewodnikami i towarzyszami, ku ich wspólnemu przeznaczeniu.

Stardust zjawia się przed obliczem Galactusa. Jej pan stwierdza, że spodziewał się jej wcześniej. Herold dziwi się, że Galactus nie jest zaskoczony tym, że widzi ją żywą. Ten jednak oznajmia, że nic nie może mu sprawić niespodzianki i każe Stardust pospieszyć się z tym, co ma mu do powiedzenia. Herold zauważa bladość i przemęczenie Galactusa i prosi, by pozwolił jej wrócić do jego służby. Pożeracz Światów ma jednak już Silver Surfera, poza tym Stardust była zawsze dość niestała w swej roli, zbyt podobna do innych ze swojej rasy. Herold zaprzecza, prosząc o jeszcze jedną szansę. Galactus każe jej więc udowodnić przydatność i lojalność. Stardust słysząc to przez chwilę waha się, wie jednak, że ma tylko jedną szansę. Mimo, że słyszy głosy swych pobratymców wewnątrz siebie, decyduje się nakarmić nimi swego głodującego pana. Odnosi to skutek - Galactus jest wręcz zaskoczony tym, że herold poświęcił dla niego ostatnich przedstawicieli swojej rasy. Ponieważ po uwięzieniu przez Thanosa i Annihilusa jego głód jest większy niż kiedykolwiek, postanawia, że teraz będzie mieć dwóch heroldów. Przywraca Stardust pełnię mocy kosmicznej, jednocześnie zapowiadając, że wezwie ją, gdy kiedyś ponownie zostanie zdradzony przez Surfera. Tymczasem, herold ma udać się na poszukiwanie światów, które zaspokoją głód jego pana.

"Moi pobratymcy mogli zobaczyć to wszystko mymi oczami. Cieleśni, Eteryczni... Wszyscy oni są dla mnie bez znaczenia. W całym Wszechświecie istnieje tylko jedna istota, która może wymagać ode mnie lojalności. I w dniu sądu, Galactusie... Stanę po twojej stronie. Nic innego nie mogłabym zrobić dla jedynej istoty, którą naprawdę kocham."

Autor: Jaro

Galeria numeru

Annihilation: Heralds Of Galactus #1

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.