Avalon » Serie komiksowe » Moon Knight vol. 5 » Moon Knight vol. 5 #11

Moon Knight vol. 5 #11

Moon Knight vol. 5 #11

"Midnight Sun" - Chapter Five: "One Son Lost"

Postacie
Zapowiedź

Naśladowanie to najszczersza forma pochlebstwa, chyba że Twój wielbiciel gotów jest urwać Ci rękę i użyć jej jako kija baseballowego do rozbicia Twojej czaszki. Dokładnie to zamierza zrobić Marcowi Spector jego stary znajomy. Aby przetrwać Moon Knight potrzebuje psychologicznego wsparcia. Nadchodzi The Profile.

Cytat

Profile (do Spectora): "Now, you're sitting around stewing and getting pissed at her for leading you on. And she's already chalked you up as the same old selfish prick you always were. And the whole time, all you've ever had to do, is just tell her how you feel. Shouldn't be too hard for you. No harder than, I don't know, admitting to yourself that you like hurting people more than you like saving them."

Streszczenie

Moon Knight przedziera się przez pełne szczurów ścieki. Z każdym kolejnym krokiem coraz bardziej broczy krwią z rozciętego boku. Echem w tunelach rozbrzmiewa psychopatyczny bełkot ścigającego go Midnighta. Marc w końcu przystaje z trudem opierając się o ścianę, na której wiszą rozbite zegary.

Jakiś czas wcześniej, mieszkanie Spectora. Profile zaczyna się w swój specyficzny sposób zgrywać, gdy Marc pyta go o Midnighta. Spector ewidentnie poirytowany wytrąca mu papierosa z ust, chwyta za koszulę i zamierza się do ciosu w twarz. Profile wie, że tego nie zrobi. Rzeczywiście, Marc po chwili uspokaja się i popycha go na ziemię. Ma za dużo pytań i to nie tylko odnośnie Wilde'a. Profile doskonale o tym wie. Wstaje z podłogi przy okazji podnosząc jedną z leżących na niej tabletek przeciwbólowych. Jest świadom tego, że Spector chociaż ma na to ochotę nie łyka już tabletek. Nie pasują to do jego wizerunku superbohatera. Profile bez ceregieli połyka pigułkę. W tym momencie Spector trafia go paroma silnymi ciosami. Ma już dość takich gierek. Chce wiedzieć gdzie jest Midnight.

Jakiś czas później. Marc zakłada kostium i ze zdziwieniem przygląda się Ray'owi, który ładuje działa Mooncoptera. Nie prosił go o pomoc. Chłodno przypomina, że jego poprzedni pilot Jean-Paul potrafił słuchać rozkazów. Wściekły Landers odparowuje, że właśnie dlatego stracił nogi. Wie, że to nie wina Marca, ale nie chce by jego matka po raz kolejny opłakiwała stratę syna. Spector w końcu zgadza się przyjąć jego pomoc. Gdy dowiaduje się, że wyrzutnia rakiet jest też już załadowana, wydaje polecenie do odlotu. Zanim wyruszą na misję Ray musi jeszcze o jedno zapytać. Zastanawia się czy Moon Knight jest zarejestrowanym superbohaterem. Ten odpowiada, że tak.

Kilka godzin wcześniej. Marc odwiedza muzeum w którym pracuje Marlene. Bawiąc się zabytkowym nożem przyznaje, że zepsuł to co było między nimi. Pragnie jednak by znowu byli razem. Marlene pyta czy to wszystko, co ma do powiedzenia. Gdy on przytakuje, każe mu odejść, bo przeszkadza jej w pracy. Oburzony Spector zwraca uwagę, iż właśnie powiedział jej to co czuję. On odpowiada, że jej zdaniem powiedział tylko co od niej chce. Poza tym w ogóle nie interesują ją jego uczucia. Po prostu nie chce by dzwonił po nocach i naruszał jej prywatność szpiegując ją. Marc wbija nóż w stół i wykrzykuje, że powiedział jej już czego potrzebuje. Niezręczną sytuację przerywa pojawienie się młodego mężczyzny w garniturze. To nowy facet Marlene. Kobieta chwyta za płaszcz i wychodzi z muzeum wraz z nim. Spector zostaje sam.

Teraźniejszość. Moon Knight wyjmuje z rany w boku wbity w nią dysk w kształcie kieszonkowego zegarka. Słowa Midnighta odbijają się echem w całym tunelu. Rozwodzi się na temat wymyślnych tortur, które zaaplikuje swojemu wrogowi. Ma zamiar powyrywać mu wszystkie kręgi. Jego znajoma pielęgniarka dopilnuje by utrzymał się przy życiu podczas tych tortur. Moon Knight wstaje i zauważa cień u wlotu tunelu. Wilde teraz opowiada, co zrobi Marlene jak ją dopadnie. Moon Knight zdejmuje pelerynę, chowa się za stertą gruzu i poprawia kastet. Po chwili wyskakuje na zbliżającą się postać. Wbrew jego oczekiwaniom nie jest to jego przeciwnik, lecz Lynn Church. Zanim jednak Spector jest w stanie cokolwiek zrobić chwytają go przebijające się przez mur dłonie. Midnight zaczyna go dusić. Jest ubrany w kopię kostiumu Moon Knighta, za wyjątkiem tarczy zegara umieszczonej na piersi.

Profile wyjawia, że Midnight jest w kanałach w starej kryjówce swojego ojca Midnight Mana. Marc pozwala mu w takim razie odejść. Profile zapala papierosa i wyjaśnia, że nie ma zamiaru czekać aż  Spector w końcu zbierze się na odwagę by zapytać o to co naprawdę chce wiedzieć. Bez ceregieli informuje go, że Marlene już go nie kocha. Marc rzuca się na niego przeklinając. Profile dodaje szybko, iż może ona go jednak ponownie pokochać. Stanie się tak jeśli tylko Spector posłucha jego instrukcji. Marc myślał, że gdy ponownie stanie się bohaterem to wystarczy by jego narzeczona do niego wróciła. Jednak tak naprawdę od czasu swojego powrotu nawet raz do niej nie zadzwonił. Powinien po prostu powiedzieć Marlene co czuje. To nie powinno być trudniejsze niż przyznanie się do tego, iż woli krzywdzić ludzi niż im pomagać.

Ray pilotujący Mooncopter radzi Moon Knightowi by się uzbroił. Oferuje mu swoją "45". Spector odmawia. Jego zdaniem Midnight pomimo swojej cybernetycznie zwiększonej siły i szybkości nadal pozostaje zerem. Mimo to każe pilotowi by jeśli tylko ktoś poza nim wyjdzie z tunelu od razu strzelał. Moon Knight wyskakuje z helikoptera i szybuje na pelerynie w stronę wejścia do ścieków.

Marc dogania na ulicy Marlene i jej nowego faceta. Z pogardą wytyka jej to, że spotyka się z o tyle młodszym mężczyzną. Ten starając się uspokoić sytuację kładzie mu rękę na ramieniu. Spector brutalnie ją wykręca. Nagle znajomy głos zwraca się Marca. Tony Stark przybyły w asyście agentów S.H.I.E.L.D. ma z nim sprawę do przedyskutowania.

Teraźniejszość. Midnight zaczyna torturować Moon Knighta przywiązanego do tarczy wielkiego zegara. Jego krzyk roznosi się echem po kanałach.

Autor: Don David

Galeria numeru

Moon Knight vol. 5 #11

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.