Avalon » Serie komiksowe » The Sensational Spider-Man vol. 2 » The Sensational Spider-Man vol. 2 #40

The Sensational Spider-Man vol. 2 #40

Postacie
Zapowiedź

Peter Parker jest przede wszystkim przyzwoitym człowiekiem. Ma dobre serce, poświęcił swe życie służbie innym. I co dostał w zamian? Tragedię goniącą tragedię, którą goni kolejna tragedia... Wujek Ben, Gwen Stacy, oni tylko otwierają tę listę... Dlaczego to go spotyka? W najgorszym momencie swego życia, Peter żąda odpowiedzi na to pytanie, a jedyną osobą, która może mu ją dać jest sam... Bóg?

Cytat

Peter Parker: "Who... who are they?"
Bóg: "(...) thousand of people you've saved as Spider-Man over the years"
Peter Parker: "Thousand upon thousands? Really?"
Bóg: "Well, I'm counting Team-ups, but... Yeah."

Streszczenie

Historia Petera Parkera opowiedziana w stylu przywodzącym na myśl historię z kanonu baśni. Dawno, dawno temu żył sobie w Queens chłopak o imieniu Peter i o bardzo dobrym sercu, które już dawno zapomniało o tragedii z dzieciństwa. Jego ciotka i wuj otoczyli go ochronną barierą własnych ciał. Bariera znikała jednak, kiedy udawał się do budynku szkoły. Nawet wtedy poniżany przez Flasha Thomsona nie dał się zawładnąć złu, wierząc, że świat tak naprawdę jest dobry, tak jak Liz Allen. Mimo wszystkiego nie okazywał cienia zwątpienia wiedząc, że kiedyś jego marzenie się spełni i zostanie doceniony. Było tak aż do dnia, kiedy w jego życiu pojawił się radioaktywny pająk. Nie wiadomo czy jego ugryzienie było przekleństwem czy błogosławieństwem. Wszystko zależy od punktu widzenia i od tego, która strona wygra - dobra czy zła? Jedno jest pewne, zło zawładnęło tym chłopakiem, co prowadzi do najtragiczniejszego momentu w jego życiu - śmierci wuja, której mógł zapobiec. Pozostało tylko złapanie osoby odpowiedzialnej za jego śmierć i moment prawdy, w którym dobro zwyciężyło i chłopak nie wymazał życia drugiej osoby. Stojąc nad grobem swego wuja przysiągł, że już nigdy więcej nie da nikomu umrzeć. Nie znaczy to, że nie było więcej śmierci… wróg zwany Green Goblinem [naprawdę najlepszy przyjaciel, Harry Osborn - Snak3], Gwen Stacy jego pierwsza miłość i w ten sposób docieramy do dnia teraźniejszego, do jego ciotki leżącej w szpitalu.

MJ stojąca w drzwiach szpitalnego pokoju pyta swojego męża czy wszystko w porządku, ponieważ właśnie gadał sam do siebie. Brzmiało to jak "nie" wypowiadane kilka razy. Pete odpowiada, że nic nie jest w porządku i wychodzi żeby się trochę rozładować.

Odgłos uderzeń rozchodzi się na wysokość kilkudziesięciu pięter pobliskich budynków. Pete uderza raz po raz w kontenery na śmieci. Kiedy po chwili kończy głośno sapiąc ktoś zaczepia go gratulując ironicznie sposobu na pozbywanie się śmietnisk. Chwilę później mężczyzna o twarzy pokrytej zmarszczkami nie zostaję uderzony przez Petera. Na pytanie skąd się wziął odpowiada, że przechodził w pobliżu i słysząc uderzenia pomyślał, że może mógłby pomóc. Sam zainteresowany nie jest zainteresowany pomocą, ani propozycją zjedzenia wspólnie lunchu, która pada po chwili. Mężczyzna nie ustępuję i pokazuje, że wie jak nazywa się Peter. Ten odpowiada, że ostatnio jego twarz gościła częściej na okładkach czasopism niż  Lindsay Lohan znajomość wyraz twarzy kiedy wypowiada zdanie daję do zrozumienia, że nie imponuję mu wiedza o tym jak się nazywa. Mężczyzna wyciąga "asa z rękawa" i pyta o dłonie Parkera. Pete mówi, żeby się tym nie przejmował, ponieważ jego rany goją się dość szybko. Po chwili nieznajomy zamyka oczy i oznajmia, że to żaden problem i Peter nie musi dziękować. Zaskoczony Parker patrzy na swoje uleczone w słońcu dłonie. Dopiero teraz Pete z wyraźną obawą pyta, kim jest mężczyzna. Zakradł się nie uaktywniając jego pajęczego zmysłu… Ten odpowiada, że Parker zna odpowiedź na to pytanie i na potwierdzenie słów, rozbłyska jasnym światłem. Po chwili przypomina o lunchu…

Stoliki obok baru serwującego hamburgery. Bóg wypytuję Petera, dlaczego ten nie tknął jedzenia. Powodem jest brak apetytu i przeczycie, że jedzenie nie pomoże mu w takiej chwili, ale skoro już ma okazję to musi zapytać o pewną rzecz, Prawie krzycząc pyta czy śmierć jego ciotki jest częścią jakiegoś kosmicznego schematu, kolejna część jego żałosnego życia? Przyznaje, że znając odpowiedź na swoje pytanie zacząłby błagać o jej życie i oddałby wszystko, co tylko ma. Bóg pyta czy nawet bycie Spider-Manem? Odpowiedź może być tylko jedna: tak. Widząc, że istnieje taka możliwość Parker ożywa i przedstawia wersję wydarzeń wedle, której pająk ugryzłby kogoś innego i oszczędził śmierci wielu bliskich mu osób. Bóg postanawia zmienić taktykę i zabiera Petera do…

Plaża Roberta Moses. Ubrany w inną koszulkę i krótkie spodenki Peter mówi, że w dzieciństwie przyjeżdżał tu z ciotką i wujkiem. Bóg proponuję mu spacer po chodniku. Po chwili Pete pyta czy zrobił coś złego? Czy został Spider-Manem przez jakiś grzech z przeszłości a może jest to pewien rodzaj testu. W odpowiedzi słyszy, że ludzkie cierpienie jest zagadką. Dzieje się, dlatego, że musi i mimo tego, iż ludzie przez nieprzechodzący nie stają się wcale lepsi. Chociaż on jest przykładem, że może być inaczej. Ktoś niebędący przy stworzeniu świata nigdy tego nie pojmie, ale można spróbować. Zaczną od… w tym momencie Peter zaniemawia. Na plaży pojawiają się tysiące ludzi ubranych w identyczne ubrania. Okazuje się, że są oni jego śladem, jaki pozostawia w ludzkości - bracia, dzieci i całe rodziny ludzi, których uratował. Nierzadko też całe uratowane rodziny. Peter przyznaję, że to dziwne. Pojawia się w ich życiu na kilka minut, czasami sekund a przecież oni żyją dalej. Bóg dodaję, że żyją, ale dzięki niemu, dzięki Peterowi Parkerowi.

Później. Obaj mężczyźni patrzą na zachód słońca. Peter dziękuję za pokazanie mu ile znaczy, mimo, iż nie była to odpowiedź na żadne z jego pytań a tym bardziej nie zmniejszyło to jego cierpienia. Bóg mówi, że każdy ma do odegrania taką a nie inną rolę, a jemu przypadła akurat taka. Parker zaczyna zdawać sobie sprawę z faktu, że jest jak plankton w oceanie i może tylko robić to, na co pozwolą mu fale. Zaczyna płakać prosząc o uratowanie swojej ciotki. Bóg każę mu okazać trochę wiary i w chwili, kiedy dotyka jego ramienia Pete ląduję w alejce obok szpitala tak jakby wszystko nigdy się nie stało.

To nie jest koniec tej opowieści. Nie zdradzając zbyt wielu szczegółów można powiedzieć tylko tyle, że historia nie kończy się w alejce za szpitalem, ale wiele lat później, kiedy Peter i jego rodzina przetrwają wszystkie złe rzeczy zesłane przez los, kiedy na jego głowie pojawią się siwe włosy, kiedy będzie przy nim jego żona razem z dziećmi i wszyscy będą błogosławieni.

Autor: Snak3

Galeria numeru

The Sensational Spider-Man vol. 2 #40 The Sensational Spider-Man vol. 2 #40

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.