Avalon » Serie komiksowe » Doc Samson » Doc Samson #1

Doc Samson #1

Doc Samson #1

"Greenness Envy"

Postacie
Cytat

Shulkie: "So I guess it's up to us - Len & Jen: The Legion Of Gamma Substitutes."

Streszczenie

Wieczorem, tunelem w East Village w Nowym Jorku ucieka młoda kobieta. Wyciąga nogi, jak tylko może, ale w końcu potyka się i upada, a zielone łapy chwytają ją za kostkę i zaciągają w ciemność.

Mniej więcej w tym czasie, na uniwersytecie Northwest w Illinois, Leonard Samson przechodzi do kulminacyjnego punktu swojego wykładu na temat wpływu promieniowania gamma na ludzi. Wcześniej przedstawił już kilka udokumentowanych przypadków, przechodzi więc do wniosków, które są następujące: Promieniowanie gamma wyciąga na powierzchnie ukryte cechy psychologiczne ludzi, wzmacniając je znacznie i nierzadko nadając im fizyczną formę. Znane przypadki obejmują ujawnienie ukrytego gniewu, tłumionej pewności siebie czy pogardy dla samego siebie, ale na szczęście nie zanotowano dotąd gamma-manifestacji stłumionych popędów seksualnych. Dzwonek bezlitośnie obwieszcza koniec wykładu, więc Samson zwalnia studentów, rzucając dla formalności prośbę o pytania. Natychmiast otacza go tłum młodych ludzi, proszących o autograf, wypytujących, czy jest silniejszy od Thinga albo podsuwających różne rzeczy do wygięcia. Doktor woli salwować się ucieczką, ale gdy tylko wybiega z budynku, na parkingu zatrzymuje go kobieta, która przedstawia się jako Trina Sharp. Len próbuje ją dyskretnie spławić, ale wtedy ona wyciąga odznakę i oświadcza, że jest detektywem z NYPD, a przyjechała tutaj, by prosić go o pomoc w sprawie seryjnego mordercy. Niestety, Samson oświadcza, że jest lekarzem, nie bohaterem, ale podaje jej numer do Avengers. Detektyw Sharp oświadcza, że jest aroganckim bufonem, ale mimo to przedstawia mu coś, co może go zainteresować - dowody świadczące, że zabójca pozostawia po sobie promieniowanie gamma. Na wypadek, gdyby go to zainteresowało, wpycha mu kartkę do kieszeni i odchodzi rzucając, że bilet będzie czekał na niego na lotnisku. Dodaje jeszcze, że odpowiedź na jego pytanie brzmi sześć i to na długo, zanim Samson zdążył choćby pomyśleć, by spytać o liczbę ofiar.

W drodze do swojego pokoju w motelu, Len zastanawia się, czy powinien przyjąć ofertę detektyw Sharp i w myślach próbuje zbilansować wszystkie za i przeciw, wspominając swoje poprzednie ingerencje w świat bohaterów. Gdy dociera na miejsce, zastaje wyłamane drzwi wejściowe i Hulka, grzebiącego w jego rzeczach [od razu mówię, żeby nie było wątpliwości - mamy tu do czynienia z "profesorem Hulkiem" - Gil]. Zapytany, co tu robi, Bruce oświadcza, że pomaga mu się pakować przed wyprawą do Nowego Jorku. Samson odpowiada, że jeszcze nie zdecydował i dodaje, że jeśli Hulk ma z tym coś wspólnego, nie chce się mieszać. Banner mówi, że tym razem nie chodzi o zaszłości między nimi, ale o gamma-psychopatę, który morduje niewinnych ludzi. Doktor stanowczo odpowiada, że to nie on uwolnił potencjał promieni gamma, ale Banner, i to on jest odpowiedzialny za wszystkie potwory, jakie dzięki niemu powstały. Hulk odpowiada, że ma tego dość i uderza go lekko, rzucając o ścianę, po czym oświadcza, że wyśle go do Nowego Jorku, nawet jeśli będzie musiał go tam rzucić. Samson stwierdza, że wygaduje bzdury i powinien się przebadać, po czym oddaje cios. Słuchający hałasów sąsiedzi dochodzą do wniosku, że ten zielonowłosy młodzieniec to pewnie jakiś rockowiec, który demoluje pokój, a tymczasem walczący panowie dochodzą do sytuacji patowej. Samson twierdzi, że nie chce kolejnych błędów i krwi na sumieniu, Hulk natomiast oświadcza, że wciąż musi odpowiadać za jeden błąd, który go prześladuje, a gdy cierpią na tym niewinni, wpada w szał. Tym razem, szał ten objawia się niekontrolowaną przemianą z powrotem w ludzką postać, więc Len sugeruje, żeby Bruce się uspokoił i porozmawiali.

Kilka długich minut później, Hulk podsumowuje swój wywód stwierdzeniem, że w momentach złości zmienia się w Bannera, który zachowuje się jak prymitywny brutal i nie wie, co z tym zrobić. Samson twierdzi, że może znaleźć przyczynę, jeśli poświęcą temu trochę czasu, ale Hulk odpowiada, że nie mają tego luksusu, bo natychmiast musi wracać do Betty. A skoro o niej mowa, wyciąga z kieszeni i wręcza mu świąteczno-chanukowy prezent od żony, po czym wychodzi i żegna się stwierdzeniem, że Samson na pewno dokona właściwego wyboru. Patrząc, jak Hulk oddala się długimi skokami, Len stwierdza, że tak naprawdę nie ma wyboru.

Młoda dziewczyna zrywa się nagle z łóżka, zbudzona koszmarem o potworze, atakującym inną dziewczynę. To nie pierwszy raz, więc jest trochę skołowana, ale nie ma teraz czasu na przemyślenia, bo odkrywa, że jest spóźniona na zajęcia i w pośpiechu wybiega z pokoju.

Detektyw Sharp odbiera Samsona z lotniska Laguardia i funduje mu niezapomnianą przejażdżkę radiowozem po Nowym Jorku, podczas której skacze mu ciśnienie. Dzwonek telefonu sprawia, że prawie wyskakuje przez dach. To Polaris, która chciałaby pogadać z Samsonem prywatnie. Niestety, Len musi jej odmówić, bo właśnie dowiaduje się, dokąd tak spieszyła się Sharp - jakiś nastolatek zatamował ruch na moście brooklyńskim grożąc, że rzuci się z przęsła. Ignorując propozycję Sharp, żeby podskoczył i go ściągnął, Samson odbiera megafon prowadzącemu negocjacje policjantowi i przypomina wszystkim, że przede wszystkim jest psychiatrą. Próbuje przekonać dzieciaka, by przemyślał wszystko jeszcze raz i wybrał najlepsze rozwiązanie, ale ten nagle skacze i w ostateczności, Len musi wykorzystać pomysł Sharp. Nie jest specjalnie zadowolony z pochwał i oklasków, jakie zbiera za swój bohaterski wyczyn i wręcza chłopakowi wizytówkę z propozycją terapii.

Gdy docierają na posterunek, detektyw Sharp pyta Samsona, czy dobrze się czuje, a on odpowiada, że oczywiście, bo niejedno już widział i trzeba czegoś więcej, by nim wstrząsnąć. Czymś takim jest na przykład powitalny kuksaniec od She-Hulk. Okazuje się bowiem, że sprawa, w której Len ma być konsultantem, jest oficjalnie pod opieką Jen. Samson pyta, czy to Bruce poprosił ją o zajęcie się sprawą i otrzymuje potwierdzenie. Shulkie właśnie wybiera się na obchód okolicy, podczas gdy doktor ma do przejrzenia stertę papierków, więc rozstają się. Po cichu, Len oddycha z ulgą wiedząc, że Jen ściągnie na siebie całą uwagę.

W biurze detektyw Sharp Leonard prosi o wszystkie zebrane materiały, a zwłaszcza szkice albo zdjęcia, bo jak podkreśla - wygląd zabójcy jest kluczem do odkrycia motywów. Niestety, wiele tego nie ma, bo Patchwork - jak go tutaj nazwali - raczej trzyma się w cieniu. Samson pyta, skąd ta nazwa i wkrótce zaczyna tego żałować, bo kolejne godziny spędza nad zdjęciami poćwiartowanych ofiar i pozszywanych przez zabójcę z ich fragmentów nowych tworów. W końcu nie wytrzymuje przy jednym ze zdjęć i musi zwrócić obiad. Akurat gdy wychodzi z łazienki, do detektyw Sharp podchodzi policjant, który informuje, że zabójca został otoczony w East Village.

Wkrótce docierają na miejsce i Len ma doskonałą okazję, by przyjrzeć się zabójcy. Ponieważ Shulkie jeszcze nie dotarła na miejsce, szybko poprawnie interpretuje spojrzenia policjantów i zgaduje, czego od niego oczekują. Chociaż nie ma na to ochoty i podkreśla to, doktor rzuca się na potwora. Patchwork zdaje się jednak nie zauważać jego ciosów, bo zajęty jest rozmową z jakąś wyimaginowaną dziewczyną. Po chwili, nagle dostrzega napastnika i zaczyna odpierać jego ciosy, przechodząc do ataku. Wrzucony do wyłomu w ziemi, Samson zauważa leżącą tam dziewczynę, która jeszcze żyje i drugiego, większego potwora, który ostrzega, że ją zabije, jeśli mu się nie podda. Doktor próbuje dotrzeć do niej, ale w tym momencie zabójca, z którym walczył, taranuje go i próbuje uciec, dając susa w kierunku rzeki. Len skacze za nim i chwyta w locie, ale orientuje się, że użył zbyt wiele siły i obaj spadną do rzeki. Tak też się dzieje, a szamocząc się, błyskawicznie idą na dno. Leonard Samson pojmuje, że popełnił kolejny błąd - być może ostatni.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Doc Samson #1

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.