Avalon » Serie komiksowe » Guardians Of The Galaxy vol. 2 » Guardians Of The Galaxy vol. 2 #1

Guardians Of The Galaxy vol. 2 #1

Guardians Of The Galaxy vol. 2 #1

"Somebody's Got To Do It"

Postacie
Zapowiedź

Dwie wielkie wojny wstrząsnęły wszechświatem, ale to jeszcze nie koniec: ci, którzy przetrwali te konflikty, wciąż są narażeni na nowe zagrożenia ze strony mrocznych bogów i potworów wszelakiego rodzaju, które nagle zaczęły wypełzać z różnych czeluści kosmosu. Kto stanie im na drodze? Star-Lord i jego kopiąca tyłki ekipa, czyli nowi Strażnicy Galaktyki. W tym komiksie wszystko jest możliwe, nawet cwaniakujący szop i pies-telepata.

Cytat

Warlock: "We have to neutralize the font. We have to render this craft inert so it will not rapture the fissure."

Drax: "I suppose I could stab it. Would stabbing it help?"

Streszczenie

Wielki, paskudny kosmita podniósł broń i krzyknął "Spalić niewiernych!" To nie wróżyło dobrego początku pierwszej misji i słusznie, bo w ciągu kilku minut Statek Świątynny zamienia się w tygiel. Wyznawcy, a raczej wojownicy Uniwersalnego Kościoła Prawdy, zdecydowanie nie są nastawieni przyjaźnie do przybyszów i nie wahają się okazać tego, siekając mieczami i strzelając z laserów. Gamora zauważa, że Kościół czcił kiedyś Warlocka, ale ten wypiera się wszystkiego twierdząc, że ta linia czasowa przestała istnieć i przypomina pozostałym, że grają na czas. Star-Lord ucina dyskusję na temat "czy to wszystko prowadzi do jakiejś skomplikowanej historii z alternatywnymi rzeczywistościami", upominając swoich kompanów, by trzymali się planu. Zgodnie z nim, Drax i Quasar zaczynają torować przejście między napastnikami.

Dwa tygodnie wcześniej, zaraz po pokonaniu Phalanx, na tarasie pałacu imperatora Kree spotkali się Peter Quill, Richard Rider i Phyla-Vell. Peter jako pierwszy zadał najbardziej oczywiste pytanie: co dalej? Zapytany, czy zamierza odbudować Korpus, Nova stwierdził, że nie będzie się z tym spieszył, bo ma pełne ręce roboty, a nie chce werbować ludzi losowo, by potem odpowiadać za ich śmierć. Mimo to, Quill podzielił się spostrzeżeniem, że po Annihilusie i Phalanx, kolejna katastrofa na skalę kosmiczną jest tylko kwestią czasu i ktoś powinien zadbać, by do niej nie doszło. Nie miał jednak na myśli pokojowego kontyngentu, jak zasugerowała Phyla, ale aktywną drużynę do wyprzedzających ataków, która wykryje i zniszczy wroga, zanim stanie się groźny. Richard oświadczył, że to świetny pomysł i chociaż sam nie może wziąć w nim udziału, zaproponował skorzystanie ze świetnych wojowników, którzy już są na miejscu. Mimo początkowych protestów, Phyla musiała przyznać, że Drax i Gamora są idealnymi kandydatami do tego typu grupy. W końcu zgodziła się wziąć w tym udział, a przy okazji poruszyła kwestię nazwy.

Kwestia ta pozostaje otwarta nawet w środku bitwy, kiedy Rocket Raccoon sypie jak z rękawa kolejnymi propozycjami, wypróbowując cierpliwość Draxa. Warlock przywołuje obu do porządku, przez co Gamora stwierdza, że zachowują się jak grupa harcerzyków. Star-Lord próbuje zapanować nad swoimi ludźmi, ale zostaje trafiony promieniem przeciwnika i wylatuje przez witraż na zewnątrz statku. W ostatniej chwili chwyta się fragmentu kadłuba, a spoglądając na wyrwę, w którą zmierza statek, dochodzi do wniosku, że cała ta zabawa w drużynę to nie był jego najlepszy pomysł.

Dwa dni po zakończeniu Conquestu, Quill odnalazł Rocket Raccoon w barze, opijającego zwycięstwo razem z miniaturowym Grootem, którego zasadził w doniczce. Przedstawił mu swój pomysł podkreślając, że grupie przyda się jego zmysł taktyczny, a w odpowiedzi Szop wypalił, że robi to wszystko z poczucia winy. Peter stwierdził, że trudno go nie winić, skoro wpuścił Phalanx do imperium, więc kumpel złożył mu kontrofertę - dołączy do jego grupy, jeśli on przestanie się obwiniać i postawi następną kolejkę.

Gdy Star-Lord wdrapuje się z powrotem na główny pokład Statku Świątynnego odkrywa, że sytuacja się pogorszyła, bo przeciwników przybyło pod jego nieobecność. Ostrzega, że wyrwa jest tuż przed nimi i muszą zawrócić statek, więc Quasar rzuca mu broń i zachęca do działania. Rocket dołącza do nich wyjaśniając, że Warlock poleciał gdzieś przodem i powiedział tylko, że nie mają więcej czasu. W korytarzu kawałek dalej Warlock oraz towarzyszący mu Gamora i Drax przebijają się w kierunku centrum kontroli. Po przebiciu się przez kolejne drzwi wkraczają do generatora wiary - ogromnego układu, czerpiącego energię dla statku wprost z wiary wyznawców Kościoła. Ponieważ jednak energia ich wiary w życie może obrócić się w coś wręcz przeciwnego, jeśli zderzą się z wyrwą, każe im pospieszyć się.

Trzy dni po zakończeniu Conquestu. Do stojącego nad grobem Moondragon Draxa podeszła Phyla mówiąc, że jego córka miała piękną i honorową śmierć. On stwierdził, że nigdy nie był z Heather tak blisko jak ona, chociaż był jej ojcem, a gdy Phyla chciała coś powiedzieć krzyknął, że niczego od niej nie chce. Ona stwierdziła jednak, że ma coś, czego potrzebuje - cel. Został stworzony, by zniszczyć Thanosa i dokonał tego, więc musi coś ze sobą zrobić, a ich nowa drużyna może mu w tym pomóc. Drax odparł, że jest zimnym zabójcą i nikt nie będzie chciał z nim długo współpracować, na co Quasar stwierdziła, że gotowi są spróbować, ile wytrzymają.

Kiedy Statek Świątynny zaczyna przechodzić przez szczelinę, coś zaczyna się dziać w jego głównym generatorze. Walczący zatrzymują się, a Warlock wyjaśnia, że energetyczne oscylacje to mniejsza szczelina, która otwiera się we wnętrzu statku. Gdy Gamora stwierdza, że chce się wypisać z drużyny, wojownicy Kościoła Prawdy korzystają z okazji, by uruchomić system ewakuacyjny i teleportują się w nieznane. Adam jest zszokowany faktem, że tak po prostu porzucili wiernych, którzy służyli im za źródło energii, ale Drax stwierdza, że tak to już z religiami bywa i sugeruje, by wziąć z nich przykład.

Czwarty dzień po zwycięstwie nad Phalanx. Gamora była mocno rozczarowana, gdy po wejściu do apartamentu Richarda nie zastała romantycznego nastroju, ani fety na cześć zwycięzców, a jedynym, co miał jej do zaoferowania, okazało się miejsce w jakiejś głupiej grupie bohaterów. Poleciały wazony i stoły, ale w końcu udało mu się ją uspokoić i przypomnieć, co powiedziała mu, gdy byli uwięzieni we wnętrzu Vore'a [Nova vol. 4 #10 - Gil] - o tym, że nie chce być tylko zabójczynią i szuka nowego celu w życiu. Ona odparła, że nie chce być w grupie z Warlockiem, bo nie jest już jej kochankiem, ale Richard stwierdził, że może znaleźć tam coś ważniejszego - nadzieję. Natomiast jeśli chodzi o rolę jej kochanka, wyraził nadzieję, że jeszcze go nie skreśliła. Gamora uśmiechnęła się tylko i rzuciła, że z Peterem może pogadać później.

Gdy Warlock, Gamora i Drax zajęci są obserwowaniem powiększającej się szczeliny i snuciem apokaliptycznych wizji, reszta oddziału dołącza do nich. Zapytany o powagę sytuacji, Warlock stwierdza, że jest już za późno, by zawrócić statek, a ich jedyną szansą jest neutralizacja rdzenia zasilającego, by nie eksplodował i nie powiększył szczeliny. Poza tym, najważniejsze to dopilnować, by nic nie wydostało się ze szczeliny. Na to jest już jednak za późno, bo właśnie ze świetlistej wyrwy wystrzeliwują macki, a za nimi wyłania się ogromny potwór. Warlock zapewnia, że zapanuje nad nim, ale po chwili okazuje się, że przecenił swoje możliwości i potrzebuje pomocy Quasar, by utrzymać potworność w miejscu. Korzystając z kupionego w ten sposób czasu, Rocket używa swojego ulubionego ładunku wybuchowego, by wysadzić rdzeń statku, zaś Adam i Phyla kierują energię eksplozji na potwora, wpychając go z powrotem do szczeliny.

Piątego dnia po wyzwoleniu imperium Kree, kiedy wszyscy zebrali się w pałacu, Adam Warlock przedstawił obecną sytuację w najprostszych słowach: Wszechświat został uszkodzony. Masywne ataki ze strony Annihilusa i Phalanx naruszyły jego fundamenty i sprawiły, że w strukturze pojawiły się szczeliny, które nie tylko mogą spowodować rozpad całego Wszechświata, ale także otworzyć dostęp do niego bytom spoza świata, które stanowią niewyobrażalne zagrożenie. To właśnie do walki z nimi Warlock został przywrócony do życia i zdefiniowany na nowo. Stwierdził jednak, że nie może robić tego sam, a plan Quilla jest idealnym wsparciem, bo zakłada wyprzedzanie i neutralizację kolejnych zagrożeń, które mogłyby jeszcze bardziej naruszyć strukturę rzeczywistości.

Sacrosanct, główna siedziba Uniwersalnego Kościoła Prawdy. Jeden ze zbiegłych wojowników informuje przywódczynię Kościoła o powodach zniszczenia jego statku. Jest ona szczególnie zainteresowana faktem, ze sześcioro heretyków zaatakowało ich świętą misję, więc każe dowiedzieć się, kim byli i nasłać na nich Kardynałów.

Po powrocie do swojej bazy w Knowhere, grupa zostaje powitana przez szefa ochrony - Cosmo. Po wymianie uprzejmości, zwłaszcza z Szopem, informuje on, że wszystko zostało już przygotowane w ich kwaterze głównej i również podrzuca kilka uwag odnośnie nazwy drużyny, podkreślając jej marketingowe znaczenie. Już we właściwej bazie wita ich Mantis, która właśnie zajmuje się Grootem i od razu prosi o uzupełnienie raportów, bo wie, że zapomną o tym, albo będą udawać, że zapomnieli, w ciągu kilku godzin. Obserwując dalszy ciąg sporu o nazwę, Mantis uśmiecha się tylko, bo wie już, że wkrótce wybiorą "Guardians of the Galaxy", ale woli nie mówić im o tym, by nie zakłócić naturalnego biegu rzeczy. To jedna z rzeczy, na którą musi zwracać uwagę jako mentat i tylko z tego powodu nie powiedziała im, że w ciągu dziewięciu miesięcy zostaną zdradzeni i zabici przez jednego z nich. Trudne jest życie mentata. A kiedy pozostali dyskutowali zawzięcie, Warlock wykonał serię skanów najbliższych sektorów i odkrył pojawienie się kolejnej szczeliny. Ponieważ sprawa wygląda poważnie, Peter rozkazuje przełożyć obiad na później i przygotować się do kolejnej misji.

W sektorze 56 Hydronis z niewielkiej wyrwy w czasoprzestrzeni wyłania się fragment pokrytej lodem skały. Na jej powierzchni widać szczątki budynków, a przez ścianę lodu prześwituje zarys sylwetki i charakterystyczna, czerwono-biało-niebieska tarcza.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Guardians Of The Galaxy vol. 2 #1 Guardians Of The Galaxy vol. 2 #1

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.