Avalon » Serie komiksowe » Captain Marvel vol. 5 » Captain Marvel vol. 5 #5

Captain Marvel vol. 5 #5

Captain Marvel vol. 5 #5

5: "Orthodox"

Postacie
Zapowiedź

Nadeszła pora na wyjaśnienie przyczyny wycieczki w przyszłość Mar-Vella, a w tle rozgrywa się Secret Invasion.

Cytat

Hether Sante: "You know nothing of Mar-Vell!"

Captain Marvel: "I know his thoughts. His wishes. They are my own."

Streszczenie

Miss Marvel wraca na pokład Helicarriera pod eskortą myśliwców. Iron Man przyjmuje ją uwagą, że straciła ponad dwie godziny, więc odgryza się, żeby nie marnował czasu na gadanie. Schodzą do laboratorium, gdzie czeka już na nią stanowisko z potężnymi kajdanami i neutralizatorem mocy. Carol sprawdza ich wytrzymałość i upewnia się, że będą w stanie powstrzymać Mar-Vella, kiedy zamienią się miejscami i ona przeskoczy do Strefy Negatywnej. Zaczyna się odliczanie od dziesięciu. Carol denerwuje się, Stark przygotowuje pancerz, wszyscy czekają w napięciu, a gdy dochodzą do zera... nic się nie dzieje. Pada seria pytań. Odczyty wskazują całkowity brak aktywności Nega-Bands, a Iron Man nie może zrozumieć, dlaczego Captain Marvel nie wrócił ze Strefy Negatywnej. Carol zna jednak inną możliwość - opuścił ją już wcześniej.

I rzeczywiście, Captain Marvel przekroczył już portal z Negative Zone, trafiając do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło. Natychmiast przypomniał sobie wszystko. Dostał odpowiedzi na swoje pytania, ale nie są to odpowiedzi, których oczekiwał. Nic o podróży w czasie, nic o powrocie do domu... Przed oczami przelatuje mu seria obrazów ziemskich artystów i słyszy dwa głosy, z których jeden mówi, że trzeba wybrać obraz-klucz i trzeba to zrobić szybko, bo spieszy się do swojej samicy, drugi natomiast zwraca mu uwagę, że proces jest delikatny i powinni być ostrożni. Z tego szumu obrazów i dźwięków wyłania się wyraźne wspomnienie:

Kilka tygodni wcześniej. W laboratorium Skrullów znajduje się dwóch inżynierów i osobnik w kostiumie Mar-Vella, przykuty do stanowiska. Jeden z naukowców już wybrał obraz-klucz i zamierza przystąpić do ostatniej fazy procesu indukcji wspomnień, bo spieszno mu do spółkowania. Drugi zwraca uwagę, że jego samica zrozumie powód spóźnienia, bo sama pracuje w grupie, która na stałe umieściła Khn'Nra w formie Mar-Vella. Gdy pierwszy zaczyna opowiadać o planach spłodzenia potomstwa, drugi każe mu się zamknąć, bo zauważa, że agent Khn'Nr powoli się budzi. Na ich widok, osobnik w kostiumie Mar-Vella pyta, dlaczego jest w laboratorium Skrullów, czego chcą od niego i dlaczego zwracają się do niego jakimś dziwnym imieniem, gdy próbują go uspokoić. Pierwszy z naukowców chwyta urządzenie ze stołu i rozkazuje rozpocząć ostatnią fazę procesu, celując w głowę pacjenta. Drugi uprzedza, że nie powinno się tego robić, gdy obiekt jest przytomny, ale musi wykonać rozkaz, bo jest niższy rangą. Wspomnienia znowu zastępuje obraz wjazdu Aleksandra do Babilonu i głosy, które powtarzają, że jest Mar-Vellem z rasy Kree, posiada wszystkie jego wspomnienia i umiejętności i będzie wierzył niezachwianie w to, kim jest, dopóki nie zobaczy tego obrazu, bo wtedy przypomni sobie, kim jest naprawdę. Jeden z głosów stwierdza jednak, że coś jest nie tak, a po chwili obrazy znów rozmywają się i widać Skrullów, wszczynających alarm.

Na wpół świadomy i na wpół pogrążony we wspomnieniach, Captain Marvel kroczy przez laboratorium, zabijając każdego Skrulla, który stanie mu na drodze. Coś w głębi sprzeciwia się zabijaniu współplemieńców, jednak świadomość góruje nad sytuacją i mówi mu, że nawet jeśli był kiedyś Skrullem, nie jest nim już, bo stał się Mar-Vellem. Nagle, ktoś zaskakuje go z tyłu i przystawia broń do skroni. Agentka Sante oświadcza, że chce tylko porozmawiać, ale jeśli da jej powód, nie zawaha się go zabić. Pozwala mu się odwrócić i pyta, kim jest naprawdę, a gdy on odpowiada, że jest Mar-Vellem mówi, że to bzdura i pokazuje mu na ekranie szczegóły procesu, w którym wszczepiono Khn'Nrowi DNA Mar-Vella i skopiowano nawet jego raka. Uważa, że szczytem geniuszu było skopiowanie Nega-Bands, a Skrullowie to idioci, skoro nie wprowadzili ich do masowej produkcji. Zapytana, jak tu trafiła wyjaśnia, że zrobiła to przez jego kościół, bo po odkryciu Skrullów w jego szeregach udało jej się dotrzeć do drogi ich transportu, a tamtędy do laboratorium, gdzie dowiedziała się, że Captain Marvel jest kłamliwym Skrullem. On przyznaje, że może mieć ciało Skrulla, ale umysł i dusza należą do Mar-Vella. Ona odpowiada na to, że jest tylko wadliwą bronią i właśnie przez usterkę wierzy w to, że jest Mar-Vellem, a do tego dorzuca, że dała mu się oszukać. Captain Marvel zauważa, że gdyby chciała to ujawnić, już roiłoby się tu od agentów i przyznaje, że gdyby zamierzał ją zabić, już by to zrobił. Jeśli więc nie stało się ani jedno, ani drugie, a wszystkie fakty znają tylko oni dwoje i garstka Skrullów, co stoi na przeszkodzie, by nadal robił to, co podpowiada mu umysł i dusza bohatera? Daje jej wybór: może zabić go tu i teraz, ratując świat od potencjalnego zagrożenia, albo pozwolić mu odejść i wrócić do naprawiania tego świata, bo ma do tego odpowiednie umiejętności i motywację.

Carol i Tony stoją na płycie Helicarriera i spoglądają na Nowy Jork. On za wszelką cenę stara się unikać tematu, ale ona twierdzi, że Captain Marvel miał rację - bohaterowie są od tego, by pomagać potrzebującym wszędzie na świecie, a nie tylko tłuc się z innymi dziwakami w kostiumach. Stark pyta, jakie ma kwalifikacje, by decydować o tym, kto może rządzić krajem, a kto nie, ale gdy Danvers przypomina mu o starciach z Doomem twierdzi, że to zupełnie inna sprawa. To tylko utwierdza ją w przekonaniu, że Mar-Vell miał rację, pyta więc, co dalej. Iron Man podejrzewa, że skoro przybył do tego czasu przez Strefę Negatywną, być może odesłanie go tam spowodowało, że wrócił na swoje miejsce. To jednak nie pociesza Carol, bo znaczyłoby to, że odszedł i umarł w przekonaniu, że zdradziła go.

Dwa miesiące później. Nathan Jefferson przemawia jak nowy lider Bractwa Hala. Wspomina dzień, kiedy Captain Marvel ogłosił, że zamierza zaprowadzić porządek na świecie i fakt, że gdy zabrał się do tego, nagle ustały walki we wszystkich zakątkach świata. Na jeden dzień naprawdę zapanował pokój. Uważa, że spowodowała to świadomość, że istnieje ktoś, kto naprawdę ukarze cię, jeśli podniesiesz rękę na bliźniego. Niestety, trwało to zbyt krótko. Teraz opowiada o sobie - o tym, jak błądził i posunął się do kradzieży, ale Julia Starr odmieniła jego życie i dała nowy cel. Widział jej śmierć u boku Mar-Vella i zdecydował się zaopiekować kościołem, bo chociaż nie rozumie tego, co mówi się o przyczynach powrotu Mar-Vella wierzy, że wrócił, by zmienić świat na lepsze i chce kontynuować jego dzieło. Przerywa nagle, gdy ktoś na widowni wstaje i błyskając oczami wypowiada znamienne "He loves you". Równie nagle, promień światła spływa z niebios i sprawia, że znika zamachowiec i dwóch jego kompanów.

Captain Marvel zabiera ich na orbitę, nie zauważony przez nikogo i ciska, by spłonęli w atmosferze, ujawniając przedtem swoją prawdziwą formę. Ludzie myślą, że podróżował w czasie i wrócił na swoje miejsce, więc pozwala im na to, bo może potrzebują tego bardziej niż prawdy. Faktem jest jednak, że nadchodzą mroczne czasy i sekretna inwazja, musi więc bronić swojego adoptowanego domu. Nieważne, jakiego ciała do tego używa - ważne, że broni niewinnych, jak zawsze. Tak jak powinien to robić Mar-Vell z Kree. Tak jak robi to Captain Marvel.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Captain Marvel vol. 5 #5 Captain Marvel vol. 5 #5

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.