Avalon » Serie komiksowe » She-Hulk vol. 2 » She-Hulk vol. 2 #27

She-Hulk vol. 2 #27

She-Hulk vol. 2 #27

"Friends In Need"

Postacie
Zapowiedź

Próby ponownego odkrycia w sobie bohaterki zawiodły She-Hulk do jej starej firmy adwokackiej i ponownej konfrontacji z Iron Manem. Czy Jennifer uda się pozostawić przeszłość za sobą?

Cytat

Przypadkowa kobieta do Starka: "You're much more handsome than Robert Downey junior."

Streszczenie

Ohio. Jennifer i Jazinda wróciły na trasę i do poszukiwań Raisina Brana. Ponieważ jednak ich wóz campingowy potrzebuje paliwa, a na dodatek kończą się chipsy, Jaz przerywa milczenie i proponuje postój na najbliższej stacji benzynowej. Zamiast tego, Jen proponuję minutę szczerości, bo wciąż uważa, że jej partnerka ukrywa prawdę o swoim zmartwychwstaniu. Ona trzyma się jednak swojej wersji i ucina spekulacje Jennifer stwierdzeniem, że nie podobają jej się te zarzuty, a ponieważ właśnie zajechały na stację, wykorzystuje pierwszą okazję, by wysiąść z samochodu. Jen zabiera się do tankowania i po chwili namysłu dochodzi do wniosku, że nie powinna tak naciskać na swoją jedyną obecnie przyjaciółkę, która i tak pewnie powie jej wszystko, kiedy będzie gotowa. Akurat w tym momencie, Jazinda woła ją ze sklepu, a gdy Jennifer dołącza do niej, trafia w środek telewizyjnego reportażu o aresztowaniu Larry'ego Ryana, którego oskarżono o zamordowanie żony. Jakby tego było mało, podkreśla się, że jego alibi jest atak kosmitów, co policja i reporterzy uznają za wyjątkowo kiepską wymówkę. Jen natychmiast stwierdza, że muszą wrócić i mu pomóc. Nagle dociera do niej, że oskarżyciele mają podstawy, by nie wierzyć w historię Larry'ego i zarzuca sobie, że powinna była to przewidzieć. Nagle, na stację wpada dwóch uzbrojonych bandytów, żądając pieniędzy z kasy. Zmieniają zdanie, gdy staje przed nimi She-Hulk, ale pokrętne tłumaczenia na nic się zdają, zwłaszcza, że jej humor się popsuł i nie zamierza być delikatna.

Wkrótce, obie zielone panie docierają do Allentown. Jen próbuje pozbierać myśli, co nie jest łatwe, bo po głowie kołaczą jej się skojarzenia z pewnym klasycznym filmem ["42nd Street", kto widział? - Gil]. Jedną, konkretną groźbą sprawia, że tłum dziennikarzy rozstępuje się przed nią, otwierając dostęp na posterunek. Również nie zatrzymywana przez nikogo dociera do celi Larry'ego, by na dzień dobry usłyszeć, że wszystko, co się stało, to jej wina i zniszczyła mu życie. Próbuje mu przypomnieć, że tak naprawdę uratowała go, ale Larry opowiada, jak potraktowała go policja na oczach dzieci i co opowiadali o nim teściowie. Potem stwierdza, że rozumie już, po co był ten cały Akt Rejestracyjny, bo ktoś musi pilnować, żeby tak zwani bohaterowie niszczyli mniej żywotów, niż ich ratują. Shulkie obiecuje, że to jeszcze nie koniec i nie pozwoli zniszczyć mu życia, a przy tym tak się napina, że całkiem przypadkowo wyrywa kraty. Natychmiast otaczają ją wszyscy policjanci z Allentown, więc musi się grubo tłumaczyć, że nie jest to próba odbicia więźnia, ale zwykłe nieporozumienie.

Tłumaczenia nie przynoszą jednak efektu i Jennifer zasiada w celi obok Larry'ego. Gdy wkrótce pojawia się kapitan posterunku, Jen stara się przekonać go o swoich dobrych intencjach i obiecuje całkowite posłuszeństwo. Nieoczekiwanie, policjant każe jej wstać i zatańczyć jak kurczak, a to wystarcza, by domyśliła się, że ma do czynienia z Jazindą. Ta zmienia postać i mówi, że domyśliła się, co zaszło, a potem pyta, dlaczego Jen nie zmieni się w She-Hulk i po prostu stąd nie wyjdzie. Jennifer odpowiada, że obiecała tego nie robić, więc będzie musiała wykombinować coś innego, by uwolnić Larry'ego. Jaz jest przekonana, że już wie, co powinna zrobić, ale szuka innego wyjścia, by nie ucierpiała na tym jej duma. Przeciska się więc przez kraty i podaje jej telefon mówiąc, że powinna zrobić to, co słuszne.

Następnego dnia, Shulkie staje przed sądem, na wstępie tłumacząc, że przyszła w tej postaci tylko dlatego, że właściwy strój miała tylko w rozmiarze hulkowym. Ponury sędzia stwierdza, że chętnie wsadziłby ją za kratki na miesiąc za niszczenie mienia publicznego, ale nie zrobi tego, bo nie chce ściągnąć na miasto ataku Doctora Dooma czy innego Bonga, więc po prostu każe jej odejść. Jen oświadcza jednak, że chciałaby zostać i wziąć udział w procesie, na co zostaje pouczona, że to wstępna rozprawa, bez przesłuchań świadków. Po kilku dalszych uwagach pod jej adresem, sędzia łaskawie pozwala je zostać na sali, ale każe siedzieć cicho w ostatniej ławce. Jen wypełnia polecenie z kwaśną miną i załamuje się coraz bardziej widząc, jak wprowadzają Larry'ego w kajdanach, a potem słuchając wstępów nieporadnego adwokata z urzędu i ostrej oskarżycielki. Nagle, ktoś przerywa posiedzenie sądu. Shulkie jest całkowicie zaskoczona, gdy na salę wkracza Mallory Book ze swoją asystą i od progu oświadcza, że sprawa nie leży w gestii tego sądu. Zaskoczenie wynika z faktu, że gdy dzwoniła do niej z prośbą o pomoc, nie liczyła nawet, że Book się zgodzi i rzeczywiście, nie zgodziła się wprost.

Mallory odsyła do kąta adwokata Larry'ego i przejmuje obronę, a sędziemu przedstawia plik dokumentów, które dowodzą, że sprawa dotyczy bezpieczeństwa narodowego i nie powinna być poruszana przed sądem okręgowym. Oświadcza, że oskarżony brał udział w udaremnieniu ataku kosmicznych terrorystów i szczegóły sprawy powinny zostać utajnione, a ponieważ ten sąd nie ma możliwości zapewnienia poufności, nie może prowadzić przesłuchań. Sędzia nie zamierza jednak ustąpić i stwierdzając, że chyba oszalała, zamierza oddalić wniosek jako bezzasadny... chyba, że przedstawi żelazne argumenty. I jak na zawołanie, właśnie w tej chwili w drzwiach staje Iron Man. Przepraszając za swój roboczy strój wyjaśnia, że właśnie był w trakcie innego zadania. Jen chowa głowę w dłoniach i stara się pohamować myśli o zabiciu Book, a tymczasem Stark potwierdza istnienie rasy Croma i opowiada o swojej walce z nimi przed laty. Kiedy Shulkie zastanawia się, czy Tony znowu zamierza potraktować ją nanobotami, on rozwodzi się nad tym, jakim bohaterem jest Larry i jak wielką stratę poniósł, broniąc Ziemi przed najeźdźcą. Mallory podejmuje wątek, ponaglając sędziego, by oddalił oskarżenia, a ten, upewniwszy się o braku sprzeciwu ze strony prokuratora, przychyla się do jej wniosku i uwalnia Larry'ego. Adwokat z urzędu jest w szoku, kiedy Book oznajmia mu, że wygrał sprawę, a Iron Man natychmiast zostaje otoczony przez tłum fanów, proszących o autografy. Tylko Jen siedzi na swoim miejscu, wściekła, i zastanawia się, czy skorzystać z okazji i wygarnąć mu za to, że ją zdradził. Przechodząc obok, Stark podaje jej karteczkę, na której napisane jest tylko słowo "przepraszam". Potem pospiesznie wraca do swoich zajęć.

Na korytarzu, Mallory poucza Larry'ego, jak powinien współpracować z agentami S.H.I.E.L.D.. Gdy Shulkie podchodzi do nich, on dziękuje za sprowadzenie na pomoc przyjaciół. Kiedy odchodzi z agentami, Book pyta Jen, czy uważa, że są przyjaciółkami, ona zaś stwierdza, że chyba można to tak nazwać, skoro zdecydowała się jej pomóc. Mallory wyprowadza ją jednak z błędu - przybyła, by okazać swoją wyższość i ukarać ją za to, że zdradziła firmę. Potem odchodzi, rzucając na pożegnanie cytatem z filmu: "mogła być gwiazdą, ale wybrała Al.-len-town".

Wieczorem, w przyczepie, Jen zastanawia się, czy przeprosiny Starka są szczere. Jazinda uważa, że tak, ale ona sama już nie wie, bo tyle razy została zdradzona, że przestaje odróżniać przyjaciół od wrogów. Nagle, Jaz oświadcza, że nie może umrzeć. To jej wielka tajemnica: zdobyła możliwość zmartwychwstawania, ale zdradziła przy tym swoją rasę i teraz ścigają ją, szukając sposobu, by zabić ją na dobre. Powiedziała o tym, bo uznała, że jej przyjaciółka powinna wiedzieć, a teraz stwierdza, że pora opuścić Allentown.

Na drodze wyjazdowej, Shulkie wyrzuca kartkę z przeprosinami stwierdzając, że nigdy nie można przewidzieć, co zrobią ludzie, których uważasz za przyjaciół. Po chwili dochodzi jednak do wniosku, że czasami robią to, co dyktuje im serce, a potem szukają wymówek, by nie przyznać się do tego. Każe Jaz zatrzymać samochód i wraca po kartkę.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

She-Hulk vol. 2 #27 She-Hulk vol. 2 #27

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.