Avalon » Serie komiksowe » 1602 » 1602 #7

1602 #7

1602 #7

Część 7

Streszczenie

A oto postacie zarówno sławne i niesławne, o których dzisiaj padnie słów parę:
* Król Jakub Stiart i sługa wierny jego Bruce Banner
* zdrajcy korony sir Nicholas Fury i Peter Parquagh, imć Stephen Strange i żona jego Clea
* bohaterowie z Rodu Czarownic, wraz z nimi Czwórka ze Statku Fantastick i Thor, syn Odyna
* upadły ze swej chwały Inkwizytor i jego przeklęte bractwo
* wreszcie Virginia i Rojhaz, którzy jak się okaże nie są tymi którymi się wydawali...

Niechaj zaś mottem przewodnim dzisiejszej opowieści będzie ta oto rozmowa:
Cyclops: "And what do we do when we get there?"
Reed: "Save the world of course. Or die Trying"

Albowiem zasłona opada, a ci którzy wiedzą gdzie spoglądać ujrzą prawdę.
Tak oto kończę tę opowieść, w Nowym Świecie, gdzie dopłynął nasz okręt Virginia Maid. Zacząłem mą opowieść w Londynie i dodam do niej jedynie wyjaśnienia czemu powróciliśmy tam skąd wypłynęliśmy, a ja zabawiałem krotochwilą gawiedź w portowej tawernie. Lecz teraz słuchajcie...

Gotów był bowiem już stos dla Wielkiego Inkwizytora, gdyż jasnym było iż zaparł się Boga. Tępił jedynie tych z wiedźmiego rodu, którzy nie mogli ukryć się wśród ludzi. Pozostałych gdzieś ukrył, lecz na ten temat milczał ten żyd z Wenecji imieniem Enrique, pomimo iż oprawcy spalili mu brodę. Chcieli by cierpiał, zatem rzucili na stos jego notatki, pomimo iż prosił by przekazać je papieżowi, zachować dla przyszłości synów kościoła. Rzucono w ogień także dziwny hełm, jak rzekł Inkwizytor będący darem od przyjaciela. A wówczas Inkwizytor użył swej przeklętej magii, nakładając hełm na głowę, rozrywając kajdany i zgotował piekło swym katom. Godzina zagłady Domdaniel nadeszła, gdy nad twierdzą odbył się sąd boży, a były Inkwizytor nakazał Petrosowi wysadzić ją w powietrza, aby nie pozostał po niej żaden ślad.

Powróćmy jednak na pokład okrętu Eagle's Shadow, co płynął z Latverii pchany wiatrem Thora. Jego załoga zastanawiała się dokąd wziąść kurs, czy ruszać do starej Anglii obalić Jakuba, czy ukryć się gdzieś na świecie. Lecz sir Reed zadecydował, iż skierują się do Nowego Świata, krainy jaszczurów gdzie według jego wyliczeń znajduje się przyczyna dziwnej pogody i nadchodzącej zagłady świata. Tam gdzie wszystko się zaczęło, znajdzie i swój koniec. Na Roanoke. Sir Nicholasowi było wszystko jedno. Oznajmił, iż zdradził swój kraj aby pomscić królową, zaś teraz nie ma już dlań znaczenia co dalej. I tak bohaterowie pożeglowali na Roanoke ocalić świat.

Na dworze w Hampton, jego wysokość Jakub oznajmił Virginii iż nie zamierza trwonić sił i środków, wysyłając przez Ocean wyprawę by pomóc kolonii na Roanoke. Zakazał Virginii opuszczać ziem Korony, bowiem bawiła go. Wreszcie oznajmił w odpowiedzi na błagania Clei Strange, iż jej mąż nie zginei za to że jest czarownikiem, lecz za to że okazał się zdrajcą. Później zacna panienka Vierginia wyznała Clei, iż ocali jej męża. Przemieni się w wielkie zwierzę i wraz z Rojhazem wedrze do Tower. Lecz Clea głosem co mógł wywołać lament w najtwardszych sercach wyjaśniła jej, iż jeśli to uczyni, wówczas Król bez litości ścigać będzie i palić na stosach wszystkich magików i wiedźmi ród w całej Koronie.

Na statku wiedźmiego rodu, wybiła zaś smutna godzina. Dla tych z was, którzy słuchają tej historii od początku, a jeszcze nie wpadli na ten koncept, wyjasnię teraz iż panicz Grey naprawdę był niewiastą, co ukrywał swą płeć pod szatą. Tak skutecznie, iż Anioł dał się nabrać, a imć Scotius zazdrosny był przez cały czas z tego powodu. Teraz jednak połączył ich smutak, bowiem wysiłek spowodowany lotem Eagle's Shadow wywołał u panienki Grey krwotok wewnątrzny. W tej czarnej godzinie zamkneła swe oczy na pokładzie okrętu płynącego ku Roanoke.

Nie ona jedna. Młody Parquagh uwięzion był w celi, gdzie towarzystwa dotrzymywały mu jedynie pająki, lecz król posłał po tego sługę zdrajcy Korony. I ujrzał wraz z gawiedzią jak spada głowa zdrajcy Stephena Strange'a. A gdy godziny później karmazynowe niebo końca świata świeciło nad Londynem, Clea Strange przybyła po głowę swego męża. Jego duch zaś przemówił do niej, gdyż po śmierci z ust jego został zdjęty zakaz. Zdradził jej wreszcie czego dowiedział się na księżycu, polecając Clei aby udała się do Roanoke i odesłała przybysza z przyszłości na powrót do swego czasu, nim zniszczy on wszystko i wszystkich.

Na pokładzie Eagle's Shadow panicz Storm uniósł wysoko ciało Jean Grey, a Scotius spopielił je swą magią. I wówczas na niebie wykwitł potężny ognisty ptak, widoczny z wielu mil nawet przez nas na tym statku, zupełnie jakby odradzał się Feniks. Statek nadal podążał na Roanoke, niesiony wichrem, a jego pasażerowie słuchali opowieści Reeda o budowie naszego wszechświata i płynących z tego implikacjach. Tymczasem jak wiecie na pokład Virginia Maid przybyłą Clea, a wraz z nią Virginia i Rojhaz. I opuściliśmy Londyn...

Londyn, w kórym młody Parquagh usłyszał iż może ocalić życie swe, swej ciotki i wuja pod jednym warunkiem. Uda się wraz z Bannerem aby ukarać zdrajcę Fury'ego. A ponieważ ten mógł przed gniewem królewskim ukryć się tylko w jedym miejscu, panicz Parqugh i Banner pożeglowali na Roanoke...

Tam gdzie wiatr niósł także statek Inkwizytora i jego Bractwo tych którzy odziedziczą ziemię...

Na Roanoke, gdzie skończy się ta opowieść, dokąd dociera właśnie nasza Virginia Maid, na której do brzegów Ameryki docierają Clea, Virginia i Rojhaz. Opada zasłona i należy odesłać, to co przybyło poprzez czas 15 lat temu powodując początek końca świata. Coś lub kogoś, lecz jak zauważyła Clea wbrew temu co sądził jej mąż nie jest to Virginia.

Zaś Rojhaz zapytany wprost przyznał Clei rację. I powiedział jej prawdę. Zaś je rzeknę tylko jedno. Dokończenie nastąpi...

Autor: Kumos

Galeria numeru

1602 #7

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.