Avalon » Serie komiksowe » Brotherhood » Brotherhood #1

Brotherhood #1

Brotherhood #1

"Be All That You Can Be"

Cytat

"A revolution is not the same as inviting people to dinner, or writing an essay, or painting a picture... A revolution is an insurrection. An act of violence by witch one class overthrows another."
- - Mao Tse Tung - -

Streszczenie

Moskwa zmienia się tak samo, jak cały świat. Wokół Placu Czerwonego wyrastają nocne kluby i dyskoteki, w których zbierają się ludzie, połączeni jednym uczuciem - samotnością w tłumie. W jednej z nich, młody mężczyzna siedzi przy kieliszku wódki, rozmyślając nad tym, że nigdy nie pasował do społeczeństwa, patrzy na leżącą na stoliku kopertę z czerwonym znakiem. Z jego oczu zaczynają wypływać elektryczne smugi i mówi sam do siebie, że dłużej tak nie będzie. Po chwili klub i większa część dzielnicy wylatują w powietrze.


Nieco dalej stoją dwaj mężczyźni. Jeden z nich odkłada amerykańską gazetę i mówi do drugiego, że dokonał dobrego wyboru - chłopak okazał się nawet silniejszy niż się spodziewali. Zwraca Orwellowi uwagę, że nie lubi, gdy ten rozmawia z nim telepatycznie, chociaż dobrze wie, że ten nie może inaczej. Po chwili, z chmury pyłu i ognia wyłania się chłopak, który zmierza do nich, powtarzając, że udało mu się tego dokonać. Hoffman pomaga zmęczonemu Oswaldowi utrzymać się na nogach i pyta go, czy zostawił wiadomość. Ten odpowiada, że nie spodziewał się takich efektów, ale Hoffman mówi, że to nieważne - najważniejsze, że zaczęła się rewolucja. Po tych słowach oficjalnie wita Oswalda w Bractwie.


Mikey stoi przed lustrem w swoim pokoju w Brooklynie i przygląda się pryszczowi, który wyskoczył mu koło nosa, mamrocząc, że niedługo wybuchnie. Ojciec woła go na śniadanie, uprzedzając, że spóźni się do szkoły, więc zabiera plecak i wychodzi cały czas powtarzając, że wybuchnie. Przy śniadaniu oglądają telewizyjny talk show, w którym prowadzący nazwiskiem Ludlum przekonuje, że powinno się wprowadzić obowiązkowe testy na obecność genu X i kontrolę urodzin mutantów, zanim rozplenią się po całym świecie. Ojciec Mike'a przyznaje mu rację, ale matka twierdzi, że to byłoby niehumanitarne. Zapytany o zdanie, chłopak mówi tylko, że potrzebuje pieniędzy na lunch i dalej wpatruje się w zdjęcie dziewczyny w gazecie. Ojciec twierdzi, że chciałby wiedzieć czy jego dziecko może być mutantem i, niby przypadkiem, pyta Mike'a czy nie miałby nic przeciwko testom. On zrywa się od stołu, twierdząc, że już jest spóźniony i wskakuje na deskorolkę. Ojciec zastanawia się, co to może oznaczać, matka natomiast twierdzi, że okres dojrzewania jest wystarczająco trudny i nie powinien pogarszać sytuacji swoją bigoterią. Ten odpowiada, że chciał tylko zachęcić chłopaka do dyskusji, ale matka ucina temat.


Słysząc zapewnienia Mike'a, że wkrótce wybuchnie, Kary mówi, że powinien wymyślić coś bardziej oryginalnego, jeśli chce ją namówić, żeby wreszcie to zrobili. Twierdzi, że to poważna decyzja i nie chce jej podejmować tylko dlatego, że wszyscy inni mają to już za sobą. Mike twierdzi, że nic nie ryzykują - albo przestaną odstawać od reszty, albo przestaną się tym przejmować. Kary zauważa, że zawsze mogło być gorzej i mogli skończyć, jak dwaj goci, których mijają po drodze. Mikey odpowiada, że nie powinna się z nich śmiać, tylko dlatego, że się wyróżniają i pyta, co postanowiła. On mówi, że śpieszy się na lekcje i radzi, że powinien przestać gadać bzdury o wybuchu. Gdy znika, on mówi sam do siebie, że to nie są bzdury. Z dachu pobliskiego budynku obserwują go Hoffman i Orwell. Pierwszy mówi, że ich ostatni rekrut ma wielki potencjał, chociaż może na to nie wygląda i postanawia wysłać Fagina, by go pozyskał.


W nocy, bliźniacy D zakradają się do szkoły. Jeden z nich przyniósł w plecaku jakieś zabawki. Obaj są podekscytowani i powtarzają, że w piątek wszyscy zapłacą za całe lata, kiedy się z nich wyśmiewali. Na schodach wpadają na mężczyznę, który wyśmiewa ich gotycki wygląd, ale mówi, żeby sobie nie przeszkadzali, bo szuka tylko kolegi.


Następnego dnia, Mike siedzi na boisku, obserwując trening cheerleaderek i powtarzając sobie w myślach, że wybuch jest blisko. Obok jakaś para dyskutuje o mutantach, więc podkręca głośność walkmana, żeby ich zagłuszyć. Nagle jakiś facet wyciąga mu słuchawkę z ucha i przysiada się, komentując wdzięki pomponiar. Zanim zdąży się przedstawić, zjawia się jakiś osiłek, który przyczepia się do Mike'a mówiąc, że zajął jego miejsce. Nieznajomy staje w obronie chłopaka, radząc tamtemu, żeby zajął się podrywaniem kolegów z drużyny. Osiłek wycofuje się, udając, że nie wie o czym mowa. Nieznajomy stwierdza, że to miejsce jest do bani i proponuje Mike'owi, żeby wyrwali się gdzieś i podgadali. Ten zgadza się, nie mając nic lepszego do roboty. Po drodze, spotykają na korytarzu Kary, więc Mike wykorzystuje okazję, by spytać, czy już się zastanowiła, ale odpowiedź wciąż brzmi nie. Jego nowy znajomy twierdzi, że ma dar, dzięki któremu wie, że nie ma na co liczyć. Gdy docierają do parku, Fagin wreszcie przedstawia się i obiecuje mu, że zapewni o wiele lepszą zabawę, a może nawet jakieś dziewczęta, jeśli zgodzi się z nim pójść. Mike zgadza się. Z góry obserwują ich wciąż ci sami dwaj mężczyźni. Hoffman potwierdza, że chłopak ma ogromny potencjał, tak jak pozostali, z jakiegoś powodu jednak czuje, że nie powinien dłużej przebywać w tym miejscu.


Bliźniacy D zamykają coś w swojej szafce na korytarzu. Jeden z nich jest wciąż podekscytowany, ale drugi zwraca uwagę, że powinni działać rozważnie, nie chcą przecież wyjść na amatorów. Gdy obok przechodzi nauczyciel historii, obaj zgodnie stwierdzają, że jego dni są już policzone.


Mike i Fagin wpadli na hamburgera do pobliskiego baru. Pierwszy domyśla się, że jego kolega jest nowy w szkole, a ten nie zaprzecza. Kiedy jednak przychodzi do płacenia za obiad, okazuje się, że Fagin nie ma przy sobie pieniędzy, a Mike nie dostał tyle, o ile poprosił. Postanawiają więc wziąć nogi za pas, chociaż Mike'owi wcale się to nie uśmiecha. Gdy oddalają się na bezpieczną odległość, Fagin wykłada swoją filozofię: skoro właściciel baru nigdy nic mu nie dał, nie powinien czuć się winny, skoro sam coś sobie wziął. Dla przykładu zabiera ze straganu jabłko, po czym oświadcza, że obaj są jak bracia. Zapytany, wyjaśnia, że chodzi o stosunek do reszty świata i wzajemnie - obaj uważają, że ten świat jest strasznie popieprzonym miejscem. Na przykład wszechobecna pogoń za pieniądzem - ludzie zabijają się o kawałek papieru, sądząc, że da im to władzę nad światem, podczas gdy to tylko iluzja. To samo społeczeństwo próbuje zdusić tych, którzy mają prawdziwą potęgę - ich. Mike nie wie, o co chodzi, a słysząc to, Fagin wydaje się zaskoczony. Nagle dobiega do nich krzyk z sąsiedniej ulicy. Mike chce uciekać, ale towarzysz ciągnie go w tamtym kierunku, twierdząc, że powinien to zobaczyć.


Gdy docierają na miejsce, widzą jak banda osiłków bije mutanta o fioletowej skórze, tylko za to, że ośmielił się pokazać na ich ulicy. Mike przygląda się temu z zaciekawieniem, twierdząc, że nigdy wcześniej nie widział mutanta. Fagin odpowiada, że na pewno spotkał niejednego, tylko o tym nie wiedział. To jest właśnie zło, o którym mówił - mutanci zbyt długo cierpieli za swoją odmienność i pora z tym skończyć. Po tych słowach wychodzi z ukrycia i zdejmuje kurtkę, szykując się do walki. Mike pyta, dlaczego to robi, a w odpowiedzi słyszy, że nie powinni się biernie przyglądać, skoro obaj są mutantami. W tej chwili zostają zauważeni. Fagin rzuca się na grupę chuliganów z pięściami, krzycząc, że pozabijałby ich, gdyby nie dostał rozkazu by nie używać mocy. Gdy mija przewaga zaskoczenia, zostaje obezwładniony, a napastnicy zwracają uwagę na Mike'a. On twierdzi, że to pomyłka i nie jest mutantem, ale gdy się denerwuje, w jego oku pojawia się błysk.


Nagle, na ulicy pojawia się Hoffman. Jego słowo wystarcza, by chuligani zamarli w bezruchu. Podchodzi do pobitego mutanta i pomaga mu wstać. Mówi, że są braćmi i jeśli zechce, może odejść i żyć w pokoju. Gdy tamten znika, zwraca się do Mike'a, pytając czy wszystko w porządku. Chłopak jest skołowany, ale nic mu się nie stało, więc Hoffman proponuje, by poszedł z nim, to wszystko mu wyjaśni. Fagin właśnie dochodzi do siebie, więc szef każe mu zostawić wiadomość. Ten rzuca w kierunku napastników kopertę z czerwonym znakiem i dogania ich w końcu ulicy. Po chwili wtapiają się w tłum. Hoffman mówi, że przyszło im żyć w niebezpiecznych czasach, a sytuacja wciąż się pogarsza. Uspokaja jednak chłopaka, twierdząc, że nie musi walczyć z tym sam. Oni mogą mu pomóc zmienić świat. Mogą zostać przyjaciółmi.


Gdy banda chuliganów dochodzi do siebie, nie rozumieją, co się wydarzyło. Któryś twierdzi, że to sprawka przeklętych mutantów. Inny podnosi z ziemi kopertę, w której jest kartka z napisem: "Rewolucja, nie ewolucja." W tej chwili, w uliczce pojawia się Oswald, każąc im pożegnać się z życiem. Następuje wybuch.


Kiedy widzą efekty eksplozji, Hoffman oświadcza, że tak giną ci, którzy nie widzą, że świat stoi u progu wojny. Niestety, to jest konieczne. System stworzył niewolnicze społeczeństwo, kierujące się żądzą i nienawiścią - to trzeba zmienić. Zmienić ogniem i siłą - rewolucją. Czy tego chce, czy nie, Mike zostaje powitany w jej szeregach.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Brotherhood #1

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.